Sport

Rewanż za Wimbledon

Iga Świątek kontra Belinda Bencic i Magdalena Fręch kontra Laura Siegemund - Polki zagrają w czwartek o ćwierćfinał chińskiego „tysięcznika”.

Magdalena Fręch wygrała już dwa mecze w Wuhanie, ale do wyniku sprzed roku jeszcze łodziance trochę brakuje… Fot. IMAGO/PressFocus

WTA W WUHANIE

Podobnie jak przed rokiem na twardych kortach w zawodach Dongfeng Voyah · Wuhan Open rangi WTA 1000 (z pulą nagród 3,65 mln dolarów) mamy szanse na dwie Polki w najlepszej ósemce. Wtedy były to Magdalena Fręch i Magda Linette, bo Iga Świątek w Chinach nie grała - jesienią ub. roku była zawieszona za naruszenie przepisów antydopingowych (pamiętny zanieczyszczony lek na sen). Teraz w 1/8 finału - a więc o krok od ósemki - mamy Fręch i Świątek, bo Linette odpadła już w 1. rundzie. Szanse obu Polek na kolejny awans w turnieju wydają się całkiem spore.

Słabości Muchovej

W środę mecz 2. rundy wygrała Fręch (53. WTA), co ułatwił jej krecz Karoliny Muchovej (22.) - w drugim secie przy stanie 7:6 (7-1), 4:1 dla Polki. Łodzianka źle rozpoczęła i już w pierwszym gemie została przełamana, ale potem nawiązała wyrównaną walkę, miała nawet break pointy na doprowadzenie do wyrównania. To jednak Muchova przy stanie 5:4 i 6:5 serwowała na zwycięstwo w premierowej odsłonie, ale Fręch udało się doprowadzić do tie-breaka. W nim podopieczna Andrzeja Kobierskiego zdominowała kort i triumfowała 7-1.

Druga partia od początku była już pod kontrolą 27-letniej Polki, a o dwa lata starsza rywalka poprosiła o przerwę medyczną, podczas której sprawdzane były jej parametry życiowe. Gdy Fręch dołożyła kolejnego breaka i wyszła na prowadzenie 4:1, rywalka poddała mecz. Muchova to kolejna zawodniczka, która padła ofiarą ekstremalnych warunków pogodowych w Wuhanie, gdzie jest bardzo gorąco i wilgotno. Wcześniej udaru słonecznego podczas meczu 1. rundy doznała m.in. Łotyszka Jelena Ostapienko.

Kolejną rywalką zawodniczki Górnika Bytom będzie 37-letnia Niemka Laura Siegemund, która w 2. rundzie sprawiła niespodziankę, pokonując rozstawioną z „piątką” o 19 lat młodszą (!) Rosjankę Mirrę Andriejewą 6:7 (4-7), 6:3, 6:3. Jak więc widać, na specjalne fory z racji metryki Polka nie ma co liczyć - musi też nastawić się na szeroki wachlarz skrótów, slajsów i grę przy siatce Niemki, 3-krotnej mistrzyni Wielkiego Szlema w deblu i mikście. Mecz zaplanowany jest na około 6.30-7.00 czasu w Polsce. Jeżeli łodzianka wygra kolejną potyczkę, powtórzy ubiegłoroczne osiągnięcie w Wuhanie i obroni 215 pkt - na kursie w ćwierćfinale są rozstawiona z „trójką” Amerykanka Coco Gauff lub kolejna weteranka, o rok młodsza od Siegemund Chinka Shuai Zhang (142. WTA).

Wypoczęta Belinda

W środę na rywalkę w 1/8 finału czekała Iga Świątek, która we wtorek pokonała w 2. rundzie Czeszkę Marie Bouzkovą 6:1, 6:1. Nie czekała długo, bo nie doszło do spotkania Szwajcarki Belindy Bencic z Elise Mertens - Belgijka nie wyszła na kort, zgłaszając kontuzję dolnej części pleców.

Dojdzie tym samym do powtórki półfinału wielkoszlemowego Wimbledonu, w którym Świątek i Bencic spotkały się po raz pierwszy w tym sezonie. Lipcowe starcie zdominowała Polka 6:2, 6:0, a następnie w imponującym stylu triumfowała w całej imprezie. Będzie to szósty pojedynek 24-letniej raszynianki z o 4 lata starszą Szwajcarką. Bencic wygrała tylko raz - 4 lata temu w wielkoszlemowym US Open.

Szwajcarka pod koniec zeszłego sezonu wróciła na korty po urodzeniu dziecka i w ciągu niespełna roku z końca piątej setki rankingu awansowała już na 15. miejsce. Wygrała w tym roku „tysięcznik” w Abu Zabi, a w sumie ma 9 tytułów. To jednak znacznie mniej w porównaniu ze Świątek, która w tym sezonie triumfowała w trzech imprezach, a w sumie w 25. Polka ma jednak zdecydowanie więcej meczów „w nogach”, jej bilans to imponujące 60 zwycięstw i tylko 14 porażek. Bencic rozegrała o 30 meczów mniej, wygrała 30 z 44. Początek meczu nie przed 13.00.

Seria Sabalenki

Awans do 3. rundy z problemami wywalczyła w środę liderka rankingu, Aryna Sabalenka. Białorusinka pokonała Słowaczkę Rebeccę Sramkovą (68. WTA) 4:6, 6:3, 6:1. Dla tenisistki z Mińska był to pierwszy mecz po tym, jak na początku września wygrała wielkoszlemowy US Open. Potem opuściła turniej w Pekinie z powodu, jak sama stwierdziła, niewielkiej kontuzji.

Powrót na kort nie był dla niej najłatwiejszy, bo Sramkova przystąpiła do spotkania bez kompleksów, przełamała wyżej notowaną przeciwniczkę już w pierwszym gemie i wygrała seta otwarcia. Faworytka pozbierała się w końcu i decydującą partię miała pod pełną kontrolą.

Wuhan od dawna jest jednym z ulubionych miejsc Sabalenki - to właśnie tutaj w 2018 roku zdobyła swój pierwszy tytuł WTA 1000 i do tej pory nie przegrała jeszcze meczu w tym turnieju, w czwartym występie. Rok temu też wzniosła puchar, co oznacza jednak, że teraz broni aż 1000 rankingowych punktów.

Tomasz Mucha

18-0 TO PERFEKCYJNY BILANS zwycięstw do porażek Aryny Sabalenki w Wuhanie - to najdłuższa taka seria wygranych w jednym turnieju od czasu, gdy Karolina Woźniacka wygrała pierwsze 20 meczów w New Haven, w tym zdobywając trzy tytuły, w latach 2008-12.