Rekordzista
Alejandro del Rey właśnie sięgnął po swoje pierwsze trofeum DP World Tour. Kilka lat temu złamał serca polskim kibicom, powstrzymując Mateusza Gradeckiego przed drugim zwycięstwem Challenge Tour.
Alejandro del Rey z pierwszym trofeum DP World Tour. Fot. Facebook FlightScope UK & Europe
Dopiął celu
Liderem po dwóch pierwszych rundach był Marcus. Alejandro zintensyfikował działania w weekend, podczas którego dzięki legendarnej hiszpańskiej krótkiej grze nie zanotował nawet jednego bogeya. Po wtoczeniu do dołka ostatniego putta, na greenie czekał nastawiony na świętowanie niewielki, ale głośny hiszpański komitet powitalny, który oblał bohatera dnia wodą.
- To niesamowite, po prostu po to pracuję. W zeszłym roku doszedłem do punktu, w którym poczułem, że nie bawię się zbyt dobrze na polu golfowym, ponieważ dla mnie gra o dwudzieste, trzydzieste miejsce nie miała wtedy większego znaczenia. Od tego czasu bardzo ciężko pracowałem, gdyż nie chciałem dłużej pozostać w takim miejscu. Czułem, że gram przez wiele lat z wieloma przyjaciółmi, którzy tutaj wygrywali i wiedziałem, że mogę to zrobić, jednak tak się nie działo - relacjonował del Rey. - Jestem wdzięczny i bardzo szczęśliwy, że to w końcu nadeszło. Zawsze miałem poczucie, że jestem znacznie bliżej w turniejach. Dzisiaj czułem się wspaniale, bardzo naturalnie i grało mi się z łatwością.
Dzięki temu zwycięstwu awansował na siódme miejsce w klasyfikacji Race to Dubai, o - bagatela - 169 pozycji. Wspiął się również na najwyższe w karierze 155. miejsce w rankingu światowym, awansując z pozycji 308. Alejandro został trzecim w tym sezonie zawodnikiem, który wygrywał w lidze po raz pierwszy, po Australijczyku Elvisie Smylie i Amerykaninie Ryggsie Johnstonie. Było to już 209. hiszpańskie zwycięstwo na DP World Tour. Warto wspomnieć, że najwięcej w historii, 50 europejskich trofeów, zdobył genialny i nieodżałowany Severiano Ballesteros.
58
Alejandro del Rey, który w kręgi zawodowców wkraczał pięć lat temu, ma na swoim koncie trzy profesjonalne triumfy. Najpierw we wrześniu 2020 roku we francuskim Open de la Mirabelle d'Or zwyciężał w trzecioligowym Alps Tour. W kolejnym sezonie występował już na Challenge Tour, zapisując się tam od razu na kartach historii europejskiego golfa. W październiku 2021 roku podczas rozgrywanego na francuskim polu Golf Saint Apollinaire turnieju… Swiss Challenge dokonał czynu absolutnie bezprecedensowego, wykręcając nieprawdopodobną rundę 58, będącą najniższym wynikiem zanotowanym w jakimkolwiek europejskim cyklu rozgrywek. Te niezwykłe wydarzenia miały miejsce podczas drugiego dnia turnieju. Po tym, jak w czwartek popisał się rundą 74, w piątek walczył jak lew o przejście cuta. Jak nietrudno się domyślić, główny cel został zrealizowany, a bohater dnia z wynikiem -12 awansował z otchłani klasyfikacji na solidne czwarte miejsce, dwa uderzenia za liderem. Szalona runda -14 zawierała siedem parów, trzy eagle i osiem birdie! W wówczas 32-letniej historii Challenge Tour zanotowano tylko dwa razy rezultaty 59, których autorami byli Adrien Mörk i Nicolò Ravano, w 2006 i 2016 roku, a na European Tour 59 osiągnął tylko Oliver Fisher, podczas 2018 Portugal Masters.
- Bardzo mi się to podobało. To całkiem dobrze pasuje do mojej gry – powiedział wtedy. - Myślę, że kluczem dla mnie jest zachowanie cierpliwości na polu, ponieważ będę miał dużo puttów na birdie. Wczoraj wiele z nich przegapiłem. Dzisiaj szło mi całkiem nieźle, kiedy trafiłem kilka pierwszych. Zachowałem cierpliwość, gdy kilka przegapiłem, a potem po prostu wróciłem.
Rekordowy wyczyn spowodował jednak, że do końca turnieju nie zostało już wiele w magazynku. Nasz bohater finiszował wynikami 68 i 70, z rezultatem -18 zajmując dziesiątą pozycję, siedem strzałów za duńskim zwycięzcą Marcusem Helligkilde
Na drodze Polaka
Na Challenge Tour zwyciężył dopiero w kolejnym sezonie. Jak się później okazało tamta wygrana Hiszpana miała ogromny wpływ na przebieg kariery wielokrotnego mistrza Polski Mateusza Gradeckiego. W kwietniu 2022 roku Gradi, wówczas trzykrotny triumfator na Pro Golf Tour, wygrał po raz pierwszy na Challenge Tour, w południowoafrykańskim Limpopo Championship. W lipcu radził sobie fenomenalnie w Big Green Egg German Challenge, z wynikiem -17 wymuszając dogrywkę z Hiszpanem. Przegrał ją na drugim dołku, po tym jak bardzo daleko uderzający del Rey zaliczył birdie na po raz trzeci rozgrywanej tego dnia, monstrualnie długiej, ponad 570-metrowej osiemnastce. Gdybanie oczywiście nie ma większej przyszłości w szybko zmieniającym się świecie, jednak z niemal stuprocentową pewnością można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Gradi wtedy sięgnął po trofeum, mógłby być niemal pewny pełnej karty w kolejnym sezonie DP World Tour. Tak się jednak nie stało. Z 93537 punktami Mateusz zakończył sezon na 21.miejscu w rankingu Road to Mallorca, tracąc do dającej pełny awans dwudziestej pozycji zaledwie 1507 punktów! Tuż za nim uplasował się… Alejandro del Rey, który miał później więcej szczęścia niż Polak. W rozgrywanym w kolejnym tygodniu morderczym sześciorundowym etapie finałowym Q-School, zajął fantastyczne piąte miejsce i od kolejnego sezonu był już zawodnikiem DP World Tour. Teraz zdobył tam swój pierwszy tytuł.
Bahrajn
W tym tygodniu DP World Tour przenosi się do Bahrajnu na drugą edycję Bahrain Championship. Obrońcą tytułu będzie Południowoafrykańczyk Dylan Frittelli. W turnieju zagrają między innymi: Alejandro del Rey, zwycięzca Rosa Challenge Tour – Angel Ayora, czy nie tak dawno temu dwunasty amator świata - Jacob Skov Olesen, caddiowany przez wielokrotnego Klubowego Mistrza Polski – Mikołaja Kniaginina. W momencie pisania tego artykułu wciąż nie ma wiążącej informacji, czy Polsat Sport transmitować będzie finałową rundę turnieju, jak miało to miejsce rok temu. Warto jednak zachować czujność i ponownie sprawdzić program w niedzielę rano.
Kasia Nieciak
Tak wyglądała karta z wynikiem 58. Fot. Facebook Challenge Tour, teraz HotelPlanner Tour.