Punkt z nowym trenerem
Dawid Szwarga zadebiutował w oficjalnym meczu Arki Gdynia.
Arka i Polonia nie były w stanie zdobyć goli. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Szkoleniowiec stanął przed sporym wyzwaniem, ponieważ jego poprzednik Tomasz Grzegorczyk z „Żółto-niebieskimi” głównie wygrywał. Ponadto w składzie nie miał już Karola Czubaka, najskuteczniejszego strzelca Arki jesienią, który przeniósł się do ligi belgijskiej. W takich okolicznościach na „dzień dobry” musiał zmierzyć się z Polonią Warszawa, która ma tylko kilka punktów straty do strefy barażowej. Na korzyść trenera działało to, że w swoim pierwszym spotkaniu zagrał w roli gospodarza.
Arka w pierwszej połowie nie grała źle, ale brakowało jej pomysłu na to, jak zdobyć gola. Jak można się było spodziewać, przeważała na boisku. Częściej utrzymywała się przy piłce i częściej znajdowała się w polu karnym rywali. Cóż jednak z tego, skoro bramkarz Polonii Mateusz Kuchta nie musiał czuć się zagrożony, a nawet jeśli musiał interweniować, spisywał się bez zarzutów. Być może gdyby Dawid Szwarga miał do dyspozycji Czubaka, gospodarze zakończyliby pierwszą połowę na prowadzeniu. Skoro jednak go nie było, kibice zgromadzeni na trybunach mogli pocieszyć się jedynie tym, że ich drużyna była lepsza. Mogli żyć nadzieją, że w drugiej połowie ich ulubieńcy się przełamią i trafią do siatki.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ drastycznej zmianie. Co prawda Polonia grała odważniej, szczególnie gdy piłkę transportowała na lewą stronę, gdzie współpracowali Ilkay Durmus oraz Mateusz Młyński, jednak ich akcje nie były szczególnie przekonujące. Arka z kolei starała się być cierpliwa i powoli budowała kolejne akcje. Sporo zamieszania wywołał Hide Vitalucci, który wszedł na murawę w 62 minucie. To właśnie Japończyk chwilę po wejściu na murawę umieścił piłkę w siatce. Nie cieszył się jednak długo, ponieważ sędzia odgwizdał ewidentnego spalonego. Z kolei w 77 minucie Vitalucci zabłysnął w polu karnym, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony oddał groźny strzał. Kibice z Gdyni zapewne już widzieli piłkę w bramce, ale świetnie zachował się Kuchta, który uchronił Polonię przed utratą gola.
Pod koniec meczu Dawid Szwarga zdecydował się na zmianę napastnika. Zamiast Szymona Sobczaka, w którym fani Arki chcieliby zobaczyć równie skutecznego snajpera, jakim był Czubak, na murawie zameldował się Jordan Majchrzak. Dla wypożyczonego z Legii 20-latka był to debiut w zespole Arki. W trakcie kilku minut spędzonych na boisku starał się być aktywny. Robił szum, ale nie przełożyło się to na bramki. To jednak nie jego wina, że spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Arka przez 90 minut nie udowodniła, że bezsprzecznie zasłużyła na zdobycie pełnej puli. Co z tego, że była stroną dominującą, skoro przez cały mecz zaledwie kilka razy zmusiła Kuchtę do interwencji. Co więcej, najciekawsze akcje Arki wynikały z tego, że na placu gry chciał pokazać się Vitalucci, który wyglądał na mocno zmotywowanego. W ten sposób nie dało się wygrać meczu. Trener Szwarga z pewnością będzie miał sporo materiału do analizy, szczególnie jeśli chodzi o grę w ofensywie.
Kacper Janoszka
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Arka Gdynia – Polonia Warszawa 0:0
ARKA: Węglarz – Navarro, Stolc, Azackij, Gojny – Gaprindaszwili (90+2. Kocyła), Rzuchowski, Kocaba, Petrović (61. Vitalucci), Oliveira (61. Ratajczyk) – Sobczak (82. Majchrzak). Trener Dawid SZWARGA.
POLONIA: Kuchta – Olszewski, Grudniewski, Szur, Auzmendi (46. Koton) – Wasin, Poczobut, Durmus – Vega (90+2. Kluska), Śpiewak, Młyński (70. Kołodziejski). Trener Mariusz PAWLAK.
Sędziował Grzegorz Kawałko (Wyszowate). Żółte kartki: Kocaba, Navarro – Szur.
Piłkarz meczu - Mateusz KUCHTA