Sport

Punkt(y) na wagę złota

Austriacki KAC Klagenfurt wydaje się w zasięgu mistrza Polski.

Trenerzy liczą na umiejętności strzeleckie Rasmusa Heljanki. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

LIGA MISTRZÓW

Hokeiści GKS-u Tychy w tym sezonie mają za sobą już 12 oficjalnych spotkań. Cztery w Champions Hockey League (CHL) oraz osiem w ligowych rozgrywkach. Bilans nie może zadowolić, wszak w CHL ponieśli cztery porażki, dwie na wyjeździe z Red Bullem Salzburg 1:3 oraz ZCS Lions Zurych 0:4 i na własnym lodzie z dwiema szwedzkimi drużynami – Frölundą Goeteborg 1:3 oraz Lulea Hockey 2:3. W lidze wiodło się też różnie, bo przegrali z Jastrzębiem 4:5, Unią 3:4 oraz zZagłębiem 2:6. Dwa ostatnie zwycięstwa, z Sanokiem 8:2 oraz Polonią 4:1, podniosły jednak morale zespołu przed powrotem do rywalizacji w Lidze Mistrzów.

Problem mentalny

Po trzech niezłych meczach w CHL w Salzburgu oraz ze szwedzkimi drużynami na własnym lodzie tyszanom wydawało się, że zwycięstwa ligowe przyjdą dość łatwo, a tymczasem wszyscy rywale mocno się mobilizują na potyczki z obrońcami tytułu mistrzowskiego.

– Po meczach w Lidze Mistrzów mieliśmy trudny okres, bo były dość wyczerpujące – mówi dyrektor sportowy GKS-u, Jarosław Rzeszutko. – Może nie chodzi tutaj o stronę fizyczną, bo przecież wytrzymaliśmy trudy tych potyczek, a bardziej o mentalną. Wróciliśmy do rywalizacji ligowej i chyba nasi hokeiści nie spodziewali się takiego oporu ze strony rywali, a oni nam stawiali twarde warunki i nie zawsze potrafiliśmy je przełamać. Stąd też nieoczekiwane straty punktów i teraz musimy je odrabiać w niezwykle trudnym dla nas miesiącu. Terminarz mamy mocno przeładowany, bo przecież przed nami występ w Klagenfurcie, a potem wracamy na ligowe tafle i zaraz mamy mecze w Katowicach, u siebie z Jastrzębiem, wyjazd do Oświęcimia oraz spotkanie na własnym lodzie z Toruniem. Nie ma żadnej taryfy ulgowej, ale też takowej nie oczekujemy. Uważam, że ten trudny okres jest już za nami.

Poczucie krzywdy

Za GKS-em cztery przegrane mecze w CHL, ale na dobrą sprawę tylko w meczu z obrońcą Pucharu Europy w Zurychu nie miał wiele do powiedzenia i uległ 0:4. Można żałować przegranej w Salzburgu 1:3, bo przecież można było na inaugurację pokusić się minimum o punkt. Jeden błąd na początku 3. tercji sprawił, że strat nie można było odrobić. Na własnym lodzie ekipa trenera Pekki Tirkkonena toczyła twardy bój ze szwedzkimi zespołami. Rodzimi sędziowie wydali dwa kontrowersyjne werdykty. Z Frölundą Maks Frieberg skierował krążek łyżwą do bramki. Sędziowie analizowali tę sytuację i uznali, że „guma” odbiła się po drodze od bramkarza i wpadła do siatki. W tej sytuacji gol został uznany i miał on wpływ na przebieg dalszej gry. Z kolei z Luleå Hockey Dominik Paś w zamieszaniu podbramkowym wepchnął krążek do siatki, ale arbitrzy orzekli, że faulował bramkarza szwedzkiej drużyny. Tyscy hokeiści nie kryli rozczarowania i wręcz mówili, że czują się oszukani.

– Już nie chcę wracać do tych sytuacji, bo koncentrujemy się na tym, co przed nami – podkreśla dyrektor Rzeszutko. – Oczywiście, że marzymy o punktach, bo to nie tylko ważne dla nas, ale dla całego środowiska. Przecież chcielibyśmy, by co roku mistrz kraju uczestniczył w tych prestiżowych rozgrywkach.

Skopiować wyczyn

Hokeiści Unii Oświęcim w poprzedniej edycji LM wygrali w Klagenfurcie 5:4, choć przegrywali już 1:4. Ten wyczyn chcieliby skopiować tyszanie, którzy już w poniedziałek wieczorem wyjechali do Austrii i wczoraj mieli okazję trenować w hali.

– Owszem, mieliśmy problemy, ale teraz, tak mi się wydaje, złapaliśmy właściwy rytm – mówi Bartłomiej Pociecha, który w dwóch ostatnich meczach ligowych zdobył cztery gole. – Nie mam nic przeciwko, bym znów trafił do bramki (śmiech), ale mamy wymagającego rywala. Jeżeli będziemy grali odpowiedzialnie, to mamy szansę nie tylko na wyrównaną grę, ale również punkty.

KAC Klagenfurt, 31-krotny mistrz Austrii, w tym sezonie spisuje się więcej niż przyzwoicie i ma szansę gry w play offie. Austriacka drużyna wygrała dwa spotkania, z Eisbären Berlin 3:2 oraz Odense Bulldogs 6:3, a przegrała ze Spartą Praga 1:4 oraz Brynäs IF 2:4. 36-letni napastnik KAC Mario Kempe wraz z Code Borchardem (KalPa Kuopio) z siedmioma punktami prowadzą w klasyfikacji kanadyjskiej w CHL.

Włodzimierz Sowiński

Hokejowa Liga Mistrzów
Środa, 8 października

KLAGENFURT, 20.20: KAC – GKS Tychy

Ponadto w 5. rundzie grają: Lukko Rauma – EV Zug, Mountfield HK – KalPa Kuopio, Brynäs IF – Storhamar Hamar, Eisbären Berlin – Frölunda Goeteborg, Pinguins Bremerhaven – Lulea Hockey, ZSC Lions Zurych – Sparta Praga, Kometa Brno – Ilves Tampere, Odense Bulldgos – Red Bul Salzburg, HC Bolzano – ERC Ingolstadt, SC Berno – Belfast Giants, Grenoble – Lozanna.

1. Tampere

4

12

15:6

2. Kuopio

4

11

16:6

3. Frölunda

4

9

13:7

4. Brynäs

4

9

12:6

5. Zug

4

8

17:3

6. Sparta

4

8

12:8

7. Luleå

4

8

10:9

8. Rauma

4

7

15:10

9. Brno

4

7

17:14

10. Zurych

4

7

10:7

11. Berno

4

7

11:10

12. Ingolstadt

4

6

12:11

13. Salzburg

4

6

9:8

14. Klagenfurt

4

6

12:13

15. Hradec Kralove

4

6

10:11

16. Grenoble

4

5

14:16

17. Bolzano

4

5

10:15

18. Berlin

4

4

11:14

19. Bremerhaven

4

4

13:15

20. Lozanna

4

3

11:15

21. Hamar

4

3

5:14

22. Odense

4

3

11:18

23. Belfast

4

1

12:13

24. Tychy

4

0

4:13