Sport

Punkt kulminacyjny

Chorzowianie mają za sobą najcięższy moment tureckiego zgrupowania.

Piłkarze Ruchu w Beleku się nie obijają! Fot. Maciej Grygierczyk/ksruch.com

RUCH CHORZÓW

Nieprzyjemne do oglądania było to spotkanie. Kto nie widział, nie musi nadrabiać – śmiał się po zremisowanym meczu z Kisvardą trener „Niebieskich” Dawid Szulczek. Chorzowianie zagrali słabiej niż z kosowską Malishevą, która – zdaniem ich analityków – na papierze prezentuje się minimalnie lepiej niż zespół z Węgier. – Szykujemy się, by dobrze wyglądać w drugiej połowie lutego. We wtorek mieliśmy ostatni ciężki trening na obozie, po którym schodzimy z obciążeń. Wchodzimy w normalny rytm. Sparingi są po to, żeby trochę namieszać i potestować. Zbieram informacje o drużynie – wyjaśnił szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.

Ukrainiec do sprawdzenia

Wtorek był, jak to określił Szulczek, punktem kulminacyjnym tureckiego obozu Ruchu. Teraz treningi będą lżejsze, nogi piłkarzy coraz świeższe, a to może być widoczne już w ostatnim meczu towarzyskim w Azji Mniejszej, w piątek z rumuńskim Voluntari. W spotkaniu z Kisvardą nie zagrali Jakub Bielecki, Filip Lachendro i Jakub Sobeczko (zgodnie z planem), za to oszczędzany nie był Jehor Cykało, ukraiński zimowy nabytek „Niebieskich”, który jako jedyny zaliczył 90 minut, najpierw na lewej obronie, a po przerwie na jej środku. – Nie trenował z nami od samego początku, doszedł ciut później. Pierwszy tydzień miał nie w pełni zrealizowany, więc na obozie chcemy go jak najlepiej poznać i zobaczyć na różnych pozycjach. Każda minuta jest cenna. Podjęliśmy decyzję, żeby sprawdzić go na boku obrony na wypadek sytuacji, gdyby inni zawodnicy wypadli za kartki lub z powodu urazów. Chcemy mieć takie możliwości jak na przykład z Mo Mezghranim, którego w sparingu z Piastem Gliwice sprawdziliśmy na „dziesiątce”, co okazało się strzałem... w dziesiątkę. Sprawdziliśmy go też na lewej obronie i to także wyglądało obiecująco. Tak samo robimy z innymi zawodnikami. Oglądamy, kto ma jakie zachowania w danej przestrzeni na boisku po to, żeby wybrać jak najlepsze zestawienie – opisał swoje metody Szulczek.

Jak świeże bułeczki

Mimo że Chorzów i Belek dzieli wiele kilometrów, także do Turcji docierają głosy związane z wielkim tempem sprzedaży biletów na hitowy mecz Ruch – Wisła Kraków, który odbędzie się 22 lutego. Do spotkania zostało jeszcze mnóstwo czasu, ale liczba sprzedanych biletów oscyluje już w okolicy 30 tysięcy! Rekord I ligi wydaje się formalnością, a kto wie, czy faktycznie nie zostanie pobity wynik z zeszłorocznego starcia Ruch – Widzew, który przyciągnął na Stadion Śląski 50 tysięcy kibiców. – To fantastyczna sprawa, że przyjdzie nam zagrać taki mecz. Biorę jednak pod uwagę to, że jako trener robię wszystko krok po kroku. Najpierw będzie mnie interesował mecz z Pogonią Siedlce. Liczymy, że zagramy tam dobre spotkanie i zgarniemy trzy punkty. Dopiero potem mocniej będziemy się zajmować Wisłą. A kibice niech pracują nad frekwencją. Mam nadzieję, że uda się pobić rekord, o którym wszyscy w klubie mówią – powiedział Dawid Szulczek.

Piotr Tubacki

Tragedia Patryka Sikory

Kapitan Ruchu dobrze znosił obciążenia w trakcie obozu i bez kłopotów wystąpił w dwóch sparingach, ale w trakcie wtorkowego treningu doznał złamania rzepki w prawym kolanie (w tym samym, w którym ostatnio zerwał więzadła). Natychmiast został przetransportowany do szpitala, a dzisiaj wróci do Polski. W najbliższym czasie przejdzie zabieg zespolenia fragmentu okostnej oraz dodatkowe badania.

170 TYSIĘCY

euro otrzyma Ruch z racji tego, że Mateusz Bogusz przeszedł za około 8,5 mln euro z Los Angeles FC do meksykańskiego Cruz Azul. To skutek zapisów z tzw. solidarity payment, które warunkuje FIFA, nakazując przekazanie odpowiedniego procentu kwoty odstępnego za transfer klubowi, którego dany piłkarz jest wychowankiem. Analogicznie „Niebiescy” otrzymali około 148,5 tysięcy euro przy okazji przejścia Kamila Grabary z Kopenhagi do Wolfsburga.