Punkt do poszanowania
Bytomianie mieli wielką przewagę po przerwie, ale musieli zadowolić się remisem z Puszczą, która tym samym opuściła strefę spadkową.
Bytomianie nie zdołali złamać walczących nawet w parterze piłkarzy Puszczy. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus
Na sztucznej murawie przy Piłkarskiej 8 wysoko przegrywały już m.in. Wieczysta Kraków, Miedź Legnica i Pogoń Grodzisk i nic dziwnego, że kibice Polonii liczyli na kolejne przekonujące zwycięstwo Niebiesko-czerwonych. Ale notująca twarde lądowanie po spadku z ekstraklasy Puszcza wybroniła na terenie wysoko notowanego beniaminka cenny punkt.
Miejscowy zespół został zaskoczony „własną bronią”, i to do kwadratu: po pierwsze, bo gola stracił już w 10 minucie, choć to zwykle on lubił tak szybko „napoczynać” rywali; a po drugie asystę przy trafieniu zapisał na swoje konto Adrian Piekarski, jeszcze w ubiegłym sezonie podstawowy defensor Polonii.
Wrażenie sierot
Naciskani przez piłkarzy z Niepołomic gospodarze nie potrafili wyprowadzić piłki z własnej połowy, ta trafiła pod nogi Oskara Korczakowskiego, który precyzyjnym strzałem po długim rogu zaskoczył Axela Holewińskiego. - Kuriozalny gol. Wojtyra dostał podwieszoną piłkę, nie utrzymał jej, Piekarski ją zbił twarzą, uchem, nie wiem czym, ale przeszła. Ta bramka to przypadek - bronił swoich graczy szkoleniowiec beniaminka.
Miejscowi mieli problem z budowaniem akcji, bo przyjezdni nie trzymali się kurczowo swojej połowy, tylko pressingiem zmuszali bytomian do błędów - na dodatek po twardych wejściach rywali sędzia był obojętny na ich okrzyki typu „urwało mi nogę!”. Zresztą przed przerwą sprawiali wrażenie sierot, jakby na boisku szukali lidera środka pola Tomasza Gajdy; ale znaleźć go przecież nie mogli, bo - podobnie jak zdobywający tylko piękne gole Kacper Michalski - kapitan Polonii lizał rany po twardej rywalizacji przed tygodniem z Wisłą w Krakowie.
- Bramka nas obudziła, od tego momentu zaczęliśmy grać lepiej. Zaczęliśmy stwarzać sytuacje, w konsekwencji strzeliliśmy gola - analizował pomocnik Polonii Mikołaj Łabojko.
Premierowy gol Chorwata
Gospodarze zdołali wyrównać po rzucie rożnym: pierwsze uderzenie zamykającego dośrodkowanie Mateja Maticia zostało zablokowane, ale dobitka znalazła drogę do siatki w krótkim rogu. To premierowe trafienie 21-letniego chorwackiego obrońcy na polskich boiskach.
Ale zanim do pełnego przebudzenia gospodarzy doszło, mogli przegrywać 0:3 - najpierw w zamieszaniu piłkę sprzed linii bramkowej ratunkowo wybijał Jakub Apolinarski, a w kolejnej akcji Puszczy Christopher Serge Simon 5 metrów od Holewińskiego trafił wprost w golkipera Polonii! Senegalczyk mógł też szybko odpowiedzieć na wyrównanie, ale znów Holewiński instynktownie odbił piłkę po jego uderzeniu. - Gdybyśmy byli trochę skuteczniejsi, mogliśmy prowadzić. Po przerwie zapłaciliśmy za próbę bezkompromisowej gry, Polonia miała przewagę, z której na szczęście nic nie wyniknęło. Przegrywali tu już markowi rywale pierwszoligowi, zdobyliśmy cenny punkt, gratuluję chłopakom, weszliśmy ponad kreskę - cieszył się trener Puszczy Tomasz Tułacz.
Statystyczna dominacja
W drugiej połowie dominacja Polonii była już pełna, gospodarze ostrzeliwali bramkę Wiktora Kowala - m.in. Lucjan Zieliński trafił w słupek, a Konrad Andrzejczak nieznacznie chybił - ale brakowało precyzji i opanowania. - W drugiej połowie mieliśmy 20 wejść w pole karne, 8 rzutów rożnych, oddaliśmy 17 strzałów, 8 celnych, był słupek i rzut wolny na przedpolu, gdzie często mamy z tego bramkę. No nie każdy mecz się wygra po prostu, to jest pierwsza liga - zauważył nieco filozoficznie trener Łukasz Tomczyk.
- Przegraliśmy u nas podobny mecz ze Stalą Rzeszów, a Puszcza, choć w przebudowie, grała niedawno w ekstraklasie, więc na pewno cenimy ten punkt - podsumował Łabojko.
Tomasz Mucha
Wrócił Trzeciak
Po siedmiu latach w protokole meczowym spotkania z udziałem Polonii znów pojawił się Jacek Trzeciak. Legenda Niebiesko-czerwonych pierwszej dekady tego stulecia, kapitan bytomian grających w ekstraklasie, a później trzykrotnie także trener zespołu, tym razem figurował w sztabie szkoleniowym Puszczy jako asystent trenera. - Jestem pod wielkim wrażeniem, jakie zmiany w Bytomiu zaszły. Nie ma już krzywego domku i tamtej specyficznej atmosfery, jest nowy imponujący budynek, widać, że klub się rozwija. Zawsze będę miał sentyment do Polonii - mówił „Sportowi” 53-letni szkoleniowiec, który w sztabie Tomasza Tułacza zastąpił Tomasza Prasoła, od dwóch miesięcy jednego z asystentów selekcjonera reprezentacji Jana Urbana.
OCENA MECZU ⭐ ⭐
◼ Polonia Bytom – Puszcza Niepołomice 1:1 (1:1)
0:1 - Korczakowski, 10 min, 1:1 - Matić, 35 min
POLONIA: Holewiński – Szymański (72. Szymusik), Azackyj, Matić - Apolinarski (78. Calavera), Łabojko, Terlecki (72. Bakala), Zieliński - Arak (60. Kwiatkowski), Wojtyra, Andrzejczak (78. Sarmiento). Trener Łukasz TOMCZYK.
PUSZCZA: Kowal – Barczak, Piekarski, Kasolik, Mroziński (46. Przybyłko) - Iwao (72. Cholewiak), Stępień, Walski, Nascimento (73. Śmigielski), Korczakowski (89. Stec) - Simon (89. Basse). Trener Tomasz TUŁACZ.
Sędziował Albert Różycki (Łódź). Widzów: 1005. Żółte kartki: Arak, Terlecki - Barczak, Przybyłko, Piekarski.
