Puchar został w Szwajcarii
Henryk Gruth, ceniony trener, dołożył „cegiełkę” do triumfu ZSC Lions Zurych.
Sven Andrighetto dumnie prezentuje prestiżowe trofeum. Fot. PAP/EPA
LIGA MISTRZÓW
W wielkim finale hokeiści ZSC Lions Zurych wygrali ze szwedzkim Farjestadem Karlstad 2:1. Po raz drugi z rzędu w HLM triumfowała drużyna szwajcarska. Rok wcześniej Servette Genewa w decydującej potyczce pokonało także szwedzką Skellefteę.
O wygranej „Lwów” przesądził Sven Andrighetto, który zdobył dwa gole (18 i 33 min) i był najlepszym strzelcem (12 goli) w całych rozgrywkach oraz wygrał punktację kanadyjską (22). Został wyróżniony przez ekspertów nagrodą MVP HLM.
W pierwszej części rozgrywek zespół z Zurychu, prowadzony przez Kanadyjczyka Marca Crawforda, zajął drugie miejsce, po czym szkoleniowiec w grudniu dość nieoczekiwanie zrezygnował z prowadzenia drużyny, tłumacząc się wypaleniem zawodowym. Tymczasową opiekę przejął trener Marco Bayer i pod jego kierunkiem hokeiści z Zurychu po raz drugi w historii tych rozgrywek sięgnęli po Puchar Europy (2009).
– Ten sukces to efekt wytężonej pracy od 1997 roku, kiedy pięć miejscowych klubów połączyło się w jedną organizację, którego wizytówką są „Lwy” – mówi trener Henryk Gruth, czterokrotny olimpijczyk, ceniony trener i dzisiaj ekspert hokejowy Polsatu, który w Zurychu pracował ponad 20 lat. – Miałem okazję współtworzyć system szkolenia w tym klubie. Opracowaliśmy program od najmłodszych do zakończenia wieku juniora. Prowadziłem zespół juniorów (siedem razy mistrzostwo Szwajcarii – przyp. red.) i byłem koordynatorem całego szkoleniowego przedsięwzięcia. Ponadto prowadziłem dodatkowe zajęcia z najzdolniejszymi. Sven Andrighetto, który teraz przesądził o wygranej szwajcarskiej drużyny, zaczynał w Duebendorfie, niewielkiej miejscowości pod Zurychem, a jako 13-latek trafił do naszej organizacji i miałem okazję z nim pracować podczas tych dodatkowych treningów. Szybko czynił postępy i jako 17-latek trafił do naszej drużyny farmerskiej i występował w niej z dużym powodzeniem na drugim poziomie rozgrywkowym. W 2011 roku sposobiłem się z juniorami do play offu o mistrzostwo Szwajcarii. Sven już zakończył sezon ligowy i mógł zasilić moją drużynę. To zawodnik o wysokich umiejętnościach technicznych, ale o trudnym charakterze. Przed zajęciami przyszedł do mnie i stwierdził, że chce grać z takim środkowym i jeszcze jednym skrzydłowym. W tym momencie odpowiedziałem: Kto ci powiedział, że będziesz grał w tej drużynie? Był niesłychanie zdziwiony, zaś ja uznałem, że drużyna pracowała solidnie przez cały sezon i nie potrzebuje takiej gwiazdy. Zostałem wezwany na dywanik do moich szefów i zapytali, czy zdaję sobie sprawę, co robię... Przedstawiłem moje argumenty i postawiłem na swoim. Wówczas uratowałem swoją posadę mistrzostwem kraju i moje akcje poszły w górę (śmiech). Niemniej od tego czasu nasze relacje z Andrighetto są niezwykle chłodne. Gdy Sven został wybrany w drafcie do Montreal Canadiens, otrzymałem SMS-a od jego ojca z ironicznymi uwagami, a gdy dwa lata temu zespół z Zurychu grał z GKS-em Katowice w Lidze Mistrzów na „Jantorze”, to Sven jako jedyny nie przyszedł ze mną się przywitać. Ta rysa pewnie pozostanie do końca życia... System szkolenia, jaki został stworzony, i praca, jaką mieliśmy okazję wykonywać przez wiele lat, przynosi teraz efekty. W „Lwach” w tej chwili występuje od 8 do 12 zawodników, których miałem okazję trenować. Klub z Zurychu, jako jedyny w Szwajcarii, opiera się na swoich wychowankach, a skład dopiero uzupełnia posiłkami z zewnątrz – kwituje nasz rozmówca.
Po tym sukcesie zespół „Lwów” przygotowuje się do rywalizacji o 10. w historii tytuł mistrza kraju.
◼ ZSC Lions Zurych – Farjestad Karlstad 2:1 (1:0, 1:0, 0:1)
1:0 – Andrigehtto – Balcers - Trutmann (17:48), 2:0 – Andrighetto – Balcers – Malgin (32:33), 2:1 – Aslund – Tomaszek – Nygren (51:05, w przewadze).
(sow)