Sport

Przyszłość to zagadka

W Sosnowcu nowa ekipa tymczasowo uratowała koszykarski zespół, ale pozostaje pytanie co dalej.

Tomasz Służałek znowu bierze udział w akcji ratunkowej dla Zagłębia. FOT. LUKASZ LASKOWSKI / PRESSFOCUS

II LIGA MĘŻCZYZN

To jest trudny i pełen pułapek sezon dla beniaminka z Sosnowca. Po awansie sosnowiczanie dobrze wystartowali na nowym poziomie, ale potem w klubie zaczęły się dziać niepokojące rzeczy. Najpierw nieoczekiwanie z klubem pożegnał się prezes Piotr Laube, którego zastąpił Adam Mazur. Niedługo potem zniknął trener Rafał Sebrala i wkrótce podpisał kontrakt w Rybniku jako szkoleniowiec tamtejszych pierwszoligowych koszykarek. - Nie dostawałem wypłat od września, żona pytała mnie czemu tak długo dokładam do tego hobby - opowiada nam Sebrala, który wywalczył z zespołem awans do II ligi. 

Zaczęli odchodzić też zawodnicy - Paweł Respondek, Michał Moralewicz, Sebastian Stępień, Piotr Karpacz, Karol Leszczyński. Klub nawet uruchomił zbiórkę pieniędzy, ale ta akcja zupełnie się nie powiodła. Rozpaczliwie szukano trenera i zawodników. Wtedy do akcji wkroczył Tomasz Służałek, który w Sosnowcu ma status legendy. To on 40 lat temu wywalczył dwa tytuły mistrzowskie z Zagłębiem (1984/85, 1985/86), jedyne jakie zdobyto w regionie. - Sytuacja była dramatyczna, poprzedni właściciel doprowadził klub prawie do upadku. Zespół był w rozsypce - wylicza w rozmowie ze Sportem Służałek. - Władze miasta poprosiły mnie o pomoc. Ratowaliśmy drużynę niemal w ostatniej chwili. Musiałem podjąć ryzyko. Zawodników zbieraliśmy niemal z ulicy, spośród oldbojów, byle tylko ratować istnienie drużyny - opowiada.

Przyjście Służałka ustabilizowało sytuację. Koszykarze wygrali kilka spotkań, w tabeli byli już bezpieczni. - Zaczęli wracać do nas sponsorzy, spadek już nie groził - twierdzi 78-letni trener-nestor. Zagłębie w czwartek jednym punktem uległo sąsiadującej w tabeli drużynie z Kielc, ale pozostaje w okolicach środka stawki, ma 6 wygranych i bezpieczną odległość od strefy spadkowej. Co dalej? - Mamy znakomitych kibiców, którzy są z tą drużyną na dobre i na złe. Nie byłoby tego utrzymania, gdyby nie pomoc miasta. Po sezonie usiądziemy z panem prezydentem i będziemy rozmawiać o przyszłości - zapowiada Służałek.

Przed rokiem pojawiła się możliwość awansu  sosnowiczan do ekstraklasy na skróty. Beniaminek II ligi dostał możliwość zakupienia dzikiej karty. Wtedy nie bardzo miał kto zapłacić pół miliona złotych - Miasto nie kwapiło się do tego wydatku, a sponsorzy tej kwoty nie uzbierali. Nie można wykluczyć, ze za kilka miesięcy ta oferta znowu może znaleźć się na stole, bo Sosnowiec ma dobre notowania w koszykarskiej centrali, regularnie rozgrywane są tam mecze reprezentacji i turnieje finałowe Pucharu Polski. Miastu brakuje tylko męskiej drużyny w elicie..

(p)