Sport

Przypieczętowany awans

Osłabiona Asseco Resovia z niewielkimi problemami ograła Fenerbahce Stambuł i jest już w półfinale rozgrywek.

Stephen Boyer okazał się najskuteczniejszym graczem Asseco Resovii. Fot. PAP / Darek Delmanowicz

PUCHAR CEV

Rzeszowianie w pierwszym meczu w Stambule pokonali Fenerbahce 3:1, co stawiało ich przed rewanżem w roli zdecydowanych faworytów. Do awansu potrzebowali bowiem tylko dwóch wygranych setów. Trenerowi Tuomasovi Sammelvuo sen z powiek spędzały jedynie problemy kadrowe. Do już od dłuższego czasu kontuzjowanych Krzysztofa Rejno i Pawła Zatorskiego dołączył po ostatnim spotkaniu z Treflem Gdańsk Bartosz Bednorz. To ogromna strata, bo reprezentant Polski to jeden z najlepszych przyjmujących na świecie i jeden z liderów Asseco Resovii. W trudnych momentach był jej podporą i wielokrotnie decydował o jej zwycięstwach. W wyjściowym składzie zastąpił go Czech, Lukas Vasina, który… powrócił po wyleczeniu urazu.

Turecki zespół na brak problemów też nie narzeka. Od początku sezonu zmaga się z plagą kontuzji. Rozsypała się linia środkowych, nie może też grać świetny atakujący Drażen Luburić. Już w trakcie sezonu, ratując sytuację, do zespołu doszli Earvin N’Gapeth oraz Jeffrey Jendryk. Zmienił się też trener, którym został doświadczony Serb, Slobodan Kovac.

Rzeszowianie do spotkania podeszli chyba zbyt mało skoncentrowani. Co innego rywale. W Rzeszowie nie mieli nic do stracenia i rozpoczęli mecz z impetem. Bardzo ryzykowali. Z pola serwisowego „strzelali” N’Gapet, Fabian Drzyzga, Denis Kariagin oraz Kaan Gurbuz. Ten ostatni wyróżniał się też w ataku. Był bezkompromisowy, zbijał bardzo mocno. A że ma ogromną dynamikę i wyskok, to był skuteczny.

Po wyrównanym początku goście doszli do głosu. Wyszli na prowadzenie 16:12, a po chwili je jeszcze powiększyli (19:13). W rzeszowskim obozie pojawiło się zakłopotanie, bo nie tak miał wyglądać ten mecz. Gospodarze w końcówce nieco zmniejszyli straty, bo przebudził się Stephen Boyer, lecz set padł łupem przyjezdnych.

Przegrana partia podziałała na naszych siatkarzy jak kubeł zimnej wody wylany na zbyt „gorącą” głowę. Po zmianie stron wreszcie zaczęli grać na miarę oczekiwań licznie zgromadzonej publiczności. Boyer, Vasina oraz Klemen Cebulj rozbijali defensywę Fenerbahce. Przypomnieli o sobie też środkowi, zwłaszcza Karol Kłos. Doświadczony zawodnik raz za razem „gasił” ataki rywali. Problemy ze sforsowaniem bloku miał nawet N’Gapeth, a to przecież spec nad spece od oszukiwania rywali.

Rzeszowianie rozpędzali się z każdą kolejną minutą. Grali efektownie i efektywnie. Ich dominacja była ogromna. Bez problemu wygrali drugiego i trzeciego seta, zapewniając sobie awans do półfinału. Rezerwowi Asseco Resovii też okazali się lepsi od rywali, pieczętując sukces.

(mic)

◼  Asseco Resovia – Fenerbahce Medicana Stambuł 3:1 (17:25, 25:19, 25:21, 25:19)

RZESZÓW: Ropret, Vasina (8), Woch (5), Boyer (13), Cebulj (10), Kłos (10), Potera (libero) oraz Niemec (2), Bucki (9), Staszewski (1), Kozub (1), Sapiński (3), Ogórek (libero), Zych (5). Trener Tuomas SAMMELVUO.

FENERBAHCE: Drzyzga (2), N’Gapeth (12), Durmaz (6), Gurbuz (13), Kariagin (12), Jendryk (8), Gungor (libero) oraz Dengin (libero), Aydin (2), Cuci (3), Uner (2), Peksen. Trener Slobodan KOVAC.

Sędziowali: Simeon Iwanow (Bułgaria) i Tomas Cuchar (Czechy). Widzów 3900.

Przebieg meczu

I: 9:10, 12:15, 16:20, 17:25.

II: 10:8, 15:9, 20:16, 25:19.

III: 10:7, 15:9, 20:14, 25:21.

IV: 10:8, 15:11, 20:13, 25:19.

Bohater – Karol KŁOS.

Pierwszy mecz 3:1. Awans Asseco Resovii.