Sport

Przejechali niczym walec

Cruz Azul z Mateuszem Boguszem w składzie sięgnął po puchar Ligi Mistrzów CONCACAF.

Mateusz Bogusz w finale Ligi Mistrzów CONCACAF potwierdził swoje wielkie możliwości. Fot. Pressfocus

Leszek Jaźwiecki z Vancouver

Meksykański klub Cruz Azul odpalił silniki od pierwszej minuty i dosłownie przejechał jak walec po Vancouver Whitecaps w wielkim finale Pucharu Mistrzów CONCACAF. Zdecydowane zwycięstwo 5:0 na Estadio Olimpico Universitario w Mexico City wywołało euforię. Jedną z bramek zdobył grający od początku roku w tej drużynie Mateusz Bogusz. Wychowanek Gwiazdy Ruda Śląska grał 67 minut, na boisku zastąpił go były gracz Górnika Zabrze, Grek Giorgos Giakoumakis.

Wielka na wieki

- Marzę na jawie, będziemy wielką drużyną na wieki, przed nami są jeszcze większe rzeczy do zrobienia - powiedział po finale Victor Velazquez, szef firmy cementowej, jeden z architektów tej drużyny.

Cruz Azul po raz siódmy wywalczył to trofeum, które jest odpowiednikiem europejskiej Ligi Mistrzów. Teraz, po wygraniu Pucharu Mistrzów CONCACAF, nie tylko może myśleć o sprowadzeniu piłkarskich gwiazd; tym sukcesem otworzył sobie także drzwi na światową scenę, gdzie będzie miał możliwość rywalizować w Pucharze Interkontynentalnym oraz Klubowym Pucharze Świata. Meksykanie chcą zbudować drużynę, który będzie w stanie sprostać temu wyzwaniu.

6 mln dolarów rocznie

Dla Bogusza było to drugie podejście do tego trofeum. Przed rokiem, grając w Los Angeles Galaxy, musiał przełknąć gorycz porażki. Tym razem było już zdecydowanie lepiej i Polak zapisał w swoim CV wielki sukces. Bogusz do meksykańskiego giganta, założonego i sponsorowanego do tej pory przez pracowników cementowni, trafił z nie mniej utytułowanego i zasobnego w kasę Los Angeles Galaxy, gdzie w 2024 roku zanotował bardzo udany sezon. Nic dziwnego, że Meksykanie nie szczędzili grosza i sprowadzili do siebie utalentowanego polskiego piłkarza, wydając za niego blisko 12 milionów dolarów. Bogusz nie tylko zyskał na tym, wywalczając sobie miejsce w składzie, ale również znacznie powiększył swoją roczną pensję. Podobno za sezon gry w Azul Cruz może liczyć na sumę ok. 6 milionów dolarów.

Grając jeszcze w Los Angeles, Galaxy Bogusz strzelił 20 goli i zaliczył 11 asyst co było nie tylko jego rekordem życiowym, ale został piątym piłkarzem w historii LAFC, który strzelił 15 lub więcej goli w jednym sezonie. Dołączył do takich gwiazd, jak Cristian Arango, Denis Bouanga, Diego Rossi i Carlos Vela. Bogusz jako piłkarz LAFC popisał się też golem strzelonym już w 32 sekundzie. Było to 13 października 2024 w meczu przeciwko... Vancouver. Jest to drugi najszybszy gol w historii klubu.

Noc w szpitalu

W niedzielnym finale Meksykanie już do przerwy, prowadząc 4:0, praktycznie pozbawili złudzeń rywali. Po przerwie, choć padła tylko jedna bramka, mecz przebiegał dalej pod dyktando gospodarzy. Po ostatnim gwizdku trybuny wręcz oszalały z radości. Dobrymi humorami tryskali także piłkarze Azul Cruz.

- Od pierwszego meczu z Hope naszym celem był finał i jestem bardzo szczęśliwy, że jako zespół udało nam się to zrealizować - powiedział kapitan Cruz Azul Nacho Rivero. Urugwajczyk do końca nie był pewny swojego udziału w tym spotkaniu. Zaledwie kilka godzin przed meczem Rivero został ojcem i całą noc spędził w szpitalu z żoną.

- Esencją tej grupy była wytrwałość, zaangażowanie, pokora i przede wszystkim nieustająca walka. Zespół chce iść naprzód i to dopiero początek wielu przyszłych tytułów - zakończył kapitan Azul Cruz.

Jeszcze przed finałem wiele się mówiło o odejściu trenera Vicentego Sancheza, teraz temat ten został znowu podchwycony. Kibice namawiają prezydenta Azul Cruz, aby dał Sanchezowi kolejną szansę i pozostawił go na ławce trenerskiej.

- Nie rozumiem, dlaczego chcą go zwolnić, skoro doprowadził nas do finału i do tak wielkiego triumfu - zadawali sobie pytanie po finale fani meksykańskiej drużyny. Sam Sanchez, zapytany na konferencji prasowej o to, czy to był jego ostatni mecz w Azul Cruz, udzielił wymijającej odpowiedzi.

- Nie lubię rozmawiać o przyszłości, mówię zazwyczaj o teraźniejszości - powiedział i dodał, że jest bardzo szczęśliwy z sukcesu swojego zespołu. - Jesteśmy mistrzami i postawiliśmy Azul Cruz na szczycie areny międzynarodowej.

Trudno się podnieść

Zupełnie inne nastroje panowały po finale w ekipie z Vancouver. Spuszczone głowy i smutne miny - to najczęstszy obrazek.

- Cruz Azul był lepszy od początku do końca i zasłużył na tytuł - chwalił rywali trener gości Jesper Sorensen. - Przyjechaliśmy tutaj z nadzieją i ambicją, wyjeżdżamy załamani. Stawialiśmy czoła drużynie, który wyszła na to spotkanie bardzo pewna siebie, a dodatkowo grała przed własną widownią. Moim zawodnikom w kluczowych momentach zabrakło opanowania i solidności - dodał duński szkoleniowiec Whitecaps.

Na pocieszenie piłkarzom i fanom kanadyjskiej drużyny pozostaje dobra postawa tego zespołu w ligowych rozgrywkach Major League Soccer. Whitecaps prowadzi w Konferencji Zachodniej bez porażki.

- Po takim spotkaniu będzie nam trudno się podnieść, ale jesteśmy w połowie sezonu i teraz musimy się skupić na najbliższych meczach - stwierdził po meczu w Meksyku trener Sorensen.

Mateusz Bogusz, były piłkarz Ruchu Chorzów, długo nie mógł świętować sukcesu. Ten urodzony w Rudzie Śląskiej piłkarz otrzymał po raz kolejny od Michała Probierza powołanie do reprezentacji Polski i z jednodniowym opóźnieniem (zgrupowanie rozpoczęło się w poniedziałek) zameldował się w Katowicach. Wcześniejsze mecze w narodowej koszulce przeciwko Chorwacji, Portugalii, Litwie czy Malcie może nie były w jego wykonaniu najlepsze, ale spotkanie towarzyskie z Mołdawią i kwalifikacjach do MŚ z Finlandią mogą być doskonałą okazją, by przekonać selekcjonera i kibiców, że wybór był słuszny.