Sport

Problem ze stabilizacją

Rozmowa z byłym piłkarzem Górnika Zabrze

W Zabrzu mają nadzieję, że humory po meczu z Cracovią będą lepsze niż po meczu z Rakowem. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

NA KOLEJKĘ ZAPRASZA HENRYK LATOCHA

Rozmowę zaczynamy, nie może być inaczej, od Górnika, który w piątek podejmuje Cracovię. Można być optymistą?

– Wiosną Górnik wygrał jeden mecz z czterech, więc fajerwerków nie ma. Przed rozpoczęciem rundy liczyłem – przyglądając się rywalom – właśnie na dobry start, na więcej punktów na początku. Gadaliśmy o tym nawet wczoraj przez telefon z Hubertem Kostką... Górnik ma problem z wystawianiem ustabilizowanego składu. Ciągle stoi coś na przeszkodzie, by grał w najsilniejszym zestawieniu. Tym razem z powodu problemów zdrowotnych zabraknie Kamila Lukoszka. Dlatego z Cracovią, która przecież w tym sezonie jest bardzo groźna na wyjazdach (krakowska drużyna odniosła w tym sezonie dziewięć zwycięstw, z czego sześć na wyjeździe – przyp. aut.) z pewnością łatwo nie będzie. Mnie, jako byłemu obrońcy, ciągle w grze Górnika przeszkadza sposób, w jaki defensorzy atakują przeciwnika. Nie są w walce o piłkę skuteczni, popełniają zbyt wiele błędów.

Hitem kolejki wydaje się mecz Pogoni z Lechem.

– Obie drużyny są w gazie. Pogoń, obok GKS-u Katowice, moim zdaniem prezentuje się na wiosnę najlepiej. Szczecinianie są groźni, grecki napastnik Koulouris strzela piękne bramki. Dobra forma Pogoni sprawia, że jeszcze może włączyć się do walki o mistrzostwo. Moim zdaniem bić się będą o nie już tylko cztery pierwsze drużyny w tabeli, czyli Lech, Raków, Jagiellonia i właśnie Pogoń. Sądzę, że Legia nie da już rady. Jako że z pewnością chce grać w europejskich pucharach, skupi się teraz na Pucharze Polski, gdzie właśnie dotarła do półfinału. Tak mi się wydaje.

Wymienił pan GieKSę wśród drużyn, które robią wiosną wrażenie. Mimo porażki w ostatnim spotkaniu z Motorem?

– Mimo. Katowice prezentowały się w tym meczu dobrze, ale miały pecha, czasami tak się zdarza i nie ma co załamywać rąk. Prezentują taką piłkę, że w meczu z Jagiellonią, obrońcą tytułu, pucharowiczem, drużyną z czuba tabeli – nie są bez szans.

Z przodu ligi nic nie jest przesądzone, ale z tyłu podobnie.

– Zaskakuje mnie Widzew. Nie spodziewałem się aż takiego regresu. Na wiosnę mu nie idzie, gra wyjątkowo słabo. Jeśli będzie tak dalej – łodzianie będą musieli ostro bronić się przed spadkiem. Tam żadna z drużyn się nie poddaje, także Śląsk, który teraz gra z Legią i… wcale nie musi przegrać! Śląsk umie z nią grać. Jesienią we Wrocławiu był remis, ale w zeszłym sezonie wygrał u siebie 4:0, a na wyjeździe zremisował bezbramkowo. Tyle że w zeszłym sezonie był wicemistrzem Polski, a w obecnym – jeśli przegra teraz z Legią – nic go już chyba nie uratuje. Ale jak mówię: wrocławianie umieją z warszawianami grać (uśmiech).

Rozmawiał Paweł Czado

HENRYK LATOCHA

ur. 8 czerwca 1943 r. w Bieruniu Starym

Czterokrotny mistrz Polski (1966, 67, 71, 72) i pięciokrotny zdobywca Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze, ośmiokrotny reprezentant Polski (1968-70). Uczestnik finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 r.

Kluby: Unia Bieruń Stary (1956-61), Piast Gliwice (1962-63), Górnik Lędziny (1963-65), Górnik Zabrze (1965-73), Rapid Wiedeń (1973), GKS Katowice (1973-76), Polyar Kittsee (1977-79), FC Gols (1979).