Powtórka z rozrywki
Po prawie trzech latach Filip Szymczak wrócił do GKS-u Katowice. Znów został wypożyczony.
Filip Szymczak wie, z czym wiąże się gra w koszulce GKS-u Katowice. Fot. Tomasz Kudala / Press Focus
GKS KATOWICE
Pierwszy raz w mediach nazwisko Filipa Szymczaka w kontekście dołączenia do GKS-u Katowice pojawiło się na początku roku. Kibice nie byli więc szczególnie zaskoczeni, gdy w czwartek rano klub ogłosił wypożyczenie 22-latka. Szkoleniowiec GieKSy Rafał Górak dobrze zna napastnika, bo nie będzie to jego pierwsza przygoda z katowicką drużyną. Wcześniej także został wypożyczony z poznańskiego klubu na Górny Śląsk, w sezonie 2021/22. GieKSa grała wtedy w I lidze, a 19-letni wówczas Szymczak szalał w ataku, rozgrywając 32 mecze, w których strzelił 11 goli. Po zakończeniu zmagań wrócił do stolicy Wielkopolski, gdzie zaczął stawiać pierwsze poważne kroki w ekstraklasie. Nie był jednak szczególnie bramkostrzelny. Od sezonu 2022/23 zagrał w najwyższej klasie rozgrywkowej 66 spotkań, tylko siedmiokrotnie trafiając do siatki. W bieżącym sezonie przegrywał rywalizację z Mikaelem Ishakiem. Tylko trzy razy znalazł się w wyjściowym składzie „Kolejorza”, więc Niels Frederiksen pozwolił mu odejść na wypożyczenie.
Owocny czas
Na pierwszy rzut oka wydaje się to dobry ruch dla każdej z zainteresowanych stron. GKS zyskał piłkarza, który wspomoże linię ataku. Jest to ważne wzmocnienie, ponieważ trener Górak aktualnie ma do dyspozycji tylko jednego nominalnego snajpera, którym jest Sebastian Bergier. Adam Zrelak dochodzi do siebie po kontuzji stawu skokowego, a Jakub Arak zimą zmienił klub, dołączając do Polonii Bytom. Dlatego Szymczak z pewnością przyda się w zespole GieKSy. To sprawia, że zadowolony z wypożyczenia powinien być sam zawodnik. W Katowicach nie będzie musiał walczyć o miejsce w składzie ze świetnym Ishakiem, który toczy bój o koronę króla strzelców (10 goli), więc szansa na to, że częściej znajdować się będzie w wyjściowym składzie, jest znacząco większa. A im więcej minut na boisku, tym lepiej dla niego. To z kolei powoduje, że ostatecznie najbardziej zadowolony z transakcji będzie Lech Poznań. Może się okazać, że wiosenne zmagania będą dla Szymczaka tak udane, że po powrocie do Wielkopolski latem „Kolejorz” otrzyma napastnika, który się przebudził, odblokował i może stać się najlepszym strzelcem w lidze. Przecież w teorii podczas wypożyczenia może wydarzyć się wszystko, a – patrząc w przeszłość – katowicki klimat Szymczakowi odpowiada. – Filip trafił do nas wtedy jako bardzo młody zawodnik i wydaje mi się, że to był czas owocny dla wszystkich – wspominał dawne czasy Rafał Górak.
Współpraca niezachwiana
Od lat „Kolejorz” wypożycza młodych piłkarzy do Katowic, żeby ci ogrywali się i w przyszłości mogli przynieść korzyści poznaniakom. W ten sposób do stolicy województwa śląskiego zawitali Tymoteusz Puchacz, Kamil Jóźwiak, Antoni Kozubal oraz Bartosz Mrozek. Natomiast przed trwającymi rozgrywkami do ekipy Rafała Góraka dołączył Jakub Antczak, który nie miał szans na regularne występy, więc po jednej rundzie wypożyczony został do pierwszoligowego Chrobrego Głogów. Mimo tego – jak widać – współpraca dwóch klubów nie została zachwiana.
Szymczak jest drugim wzmocnieniem GKS-u Katowice zimą. Wcześniej, przed wyjazdem na obóz do Turcji, klub ogłosił transfer Konrada Gruszkowskiego z DAC Dunajska Streda. Wahadłowy zdążył zapoznać się z zespołem i zasadami, które w nim funkcjonują. Będąc na obozie w Larze, mógł zagrać w sparingach i przez kilkanaście dni trenować z drużyną. Szymczak takiej okazji nie miał.
Poprzeczka jeszcze wyżej
Obaj nowi zawodnicy mogą zaprezentować się przed kibicami zgromadzonymi na stadionie przy Bukowej już dzisiaj. Do Katowic przyjedzie Stal Mielec i to właśnie te dwa zespoły zainaugurują ligowe zmagania w 2025 roku. W rundzie jesiennej GieKSa pojechała do Mielca na mecz drugiej kolejki, świeżo po premierowej porażce z Radomiakiem 1:2. W starciu ze Stalą zespół Rafała Góraka sięgnął po pierwsze zwycięstwo, a jedyną bramkę zdobył Arkadiusz Jędrych, trafiając z rzutu karnego. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, GieKSa zaczęła grać odważniej i teraz bez wątpienia jest faworytem spotkania, choć w tabeli drużyny dzielą tylko cztery punkty. – Jesteśmy bogatsi o rundę jesienną. Po awansie jest dużo euforii, ale potem liga weryfikuje beniaminków. Teraz, wiosną, poprzeczka będzie zawieszona jeszcze wyżej – podkreślił trener katowiczan, zapowiadając rundę wiosenną. Starcie z mielczanami będzie niezwykle ważne, ponieważ dobry start wiosny może mieć wpływ na dalsze losy zespołu w sezonie. Trener Górak podkreślił, że spotkanie nie będzie tak łatwe dla jego podopiecznych, jak może się to wydawać, bo w końcu nie tylko w jego zespole zaszły zmiany. Najbliżsi rywale też się rozwijają, szczególnie po zmianie szkoleniowca. – Zespół z Mielca gra o wiele odważniej, widzę inny styl gry w ataku i na to musimy być gotowi – zaznaczył Górak, który zauważył zmianę po przyjściu do Stali trenera Janusza Niedźwiedzia .
Kacper Janoszka