Potencjał do wykrzesania

Ukrainiec Bohdan Wjunnyk został przez Lechię wypożyczony do Legii do końca sezonu.

W stolicy bardzo liczą na talent snajperski Bohdana Wjunnyka.

LEGIA WARSZAWA

Pochodzący z Charkowa 24-letni Bohdan Wjunnyk, występujący jako ofensywny pomocnik bądź napastnik, do Lechii trafił dwa i pół roku temu z Szachtara Donieck, z którym świętował mistrzostwo kraju w sezonie 2023/24 i symbolicznie zadebiutował w Lidze Mistrzów. Były młodzieżowy reprezentant Ukrainy - brązowy medal UEFA Euro 2023 w kategorii U-21 - w PKO Bank Polski Ekstraklasie rozegrał 57 meczów i zdobył 10 bramek. Wcześniej grał też w lidze szwajcarskiej (FC Zurich) i austriackiej (Grazer AK). Występując w barwach Lechistów należał do najbardziej wyróżniających się zawodników ligi na swojej pozycji. W Legii będzie występował z numerem 27.

Wychowanek najlepszych akademii

- To bardzo ważny moment w mojej karierze. Przyjście do Legii to wielka rzecz i możliwość gry o najwyższe cele. Moim zadaniem jest jak najlepsze zaprezentowanie się na boisku. Jestem wychowankiem najlepszych akademii na Ukrainie i walczyłem o najwyższe miejsca - powiedział Wjunnyk, cytowany w komunikacie warszawskiego klubu.

Na wysokie umiejętności Ukraińca i fakt, że może zagrać na kilku pozycjach zwrócił uwagę Fredi Bobić, dyrektor sportowy Legii. - Umiejętności naszego nowego zawodnika są wysokie. Może zagrać na kilku pozycjach w ofensywie, przede wszystkim jako napastnik i w takiej roli widzi go trener Marek Papszun. Na pewno Bohdan może pomóc drużynie. Dajmy mu czas na wejście i adaptację. Ma duży potencjał, który musimy ze sztabem z niego wykrzesać. Po wypożyczeniu Milety Rajovicia było dla nas jasne, że musimy pozyskać nowego piłkarza na tę pozycję, żeby zrealizować nasze cele na ten sezon – stwierdził niemiecki dyrektor Wojskowych.

Kibice żartowali z „Rajo”

Wspomniany Rajović został wypożyczony do końca sezonu do wicemistrza i lidera duńskiej ekstraklasy, FC Midtjylland. 27-letni napastnik, który dołączył do stołecznych w lipcu ubiegłego roku, wystąpił w 50 meczach i zdobył 10 bramek. Razem z drużyną awansował do fazy ligowej Ligi Konferencji 2025/26, był jednak powszechnie krytykowany za seryjne marnowanie dogodnych okazji. Od dłuższego czasu jego odejścia żądali kibice. W trakcie meczu z Pogonią w Szczecinie legijni fani domagali się, by trener Marek Papszun zdjął napastnika z boiska. W następnej kolejce Duńczyk strzelił gola i zaczął gestami uciszać trybunę, ale jak na ironię gol został anulowany przez VAR. Po meczu Rajović nie podszedł do kibiców, choć zrobiła to cała drużyna. Konflikt jeszcze bardziej narósł, mentalność zawodnika była na coraz gorszym poziomie, a kibice albo gwizdali na nieskutecznego „Rajo”, albo żartowali śpiewając: Dwie bramki Adamski i dwie bramki Zjawa (Zjawiński – przy. red.), a dla Rajovicia ława!

Duńczycy szukali takiej „9”

Teraz Rajović rozpocznie nowy rozdział w Midtjylland, które przejmie jego 100 procent pensji, czyli nieco ponad 40 tys. euro miesięcznie. Mileta ma zastąpić Franculino, gwiazdora i zarazem najlepszego napastnika duńskiego klubu, który został sprzedany do tureckiego Trabzonsporu za kwotę rzędu 22 milionów euro. – Szukaliśmy na rynku zawodnika, który będzie pasował do naszego stylu gry. Pojawiła się możliwość pozyskania na zasadzie wypożyczenia duńskiej „dziewiątki” – piłkarza silnego fizycznie, dobrze czującego się w polu karnym i potrafiącego zaznaczyć w nim swoją obecność – powiedział dyrektor sportowy FC Midtjylland, Kristian Bach Bak, cytowany przez oficjalną stronę klubu. – Mileta ma doświadczenie zdobyte w kilku ligach, w tym w angielskiej Championship, a ostatnio występował w czołowym polskim klubie, gdzie presja związana ze zdobywaniem bramek i osiąganiem wyników jest ogromna. Jeśli chodzi o nasze możliwości w ataku, uważamy, że bardzo dobrze wpisuje się w środowisko rywalizacji, które stworzyliśmy w zespole. Jednocześnie Rajović wnosi cechy, których nie mają nasi pozostali napastnicy. To zawodnik o innym profilu, dysponujący skandynawskim DNA i odpowiednim doświadczeniem. Z punktu widzenia równowagi w składzie uważamy ten transfer za bardzo wartościowe wzmocnienie – uważa dyrektor Bak, a jeśli Midtjylland zdecyduje się zatrzymać Rajovicia na stałe, Legia otrzyma dwa miliony euro.

Japończyk na horyzoncie

Nie można wykluczyć, że Legia przeprowadzi jeszcze kolejne ruchy przed zamknięciem okna transferowego. Wiele zależy od tego, czy klubowi uda się wcześniej rozstać z zawodnikami, którzy nie znajdują się w planach na dalszą część sezonu. Mówi się, że Legię może jeszcze wzmocnić Shinnosuke Fukuda. W przypadku Japończyka podobno ustalono już kwotę potencjalnego wykupu, która wynosi mniej niż 500 tysięcy euro.

Zbigniew Cieńciała


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się