Sport

Porażka optymistyczna

TRYBUNA KIBICA – Polonia Bytom

Bardzo dobry dla Królowej Śląska poprzedni weekend, kiedy wygrywali nasi piłkarze, hokeistki i hokeiści oraz koszykarze, a we wtorek znów hokeiści i piłkarze w Pucharze Polski, nie został przedłużony do superdekady. W miniony piątek hokeiści przegrali u siebie z Zagłębiem Sosnowiec, na szczęście – a może z braku szczęścia – po dogrywce. Na zdobyty punkt nie można się obrażać, ale najbardziej smakuje zwycięstwo nad rywalem zza Brynicy. W niedzielę nasi przywieźli trzy punkty z Sanoka, ale obecność tamtejszej drużyny w hokejowej ekstralidze to jakieś nieporozumienie. Nasze Królowe Lodu w weekend grały w dużej liczbie w reprezentacji w rozgrywkach europejskich i choć wyróżniały się, to tam o sukcesy trudno. Natomiast niebiesko-czerwoni koszykarze zainaugurowali sezon Na Skarpie zwycięstwem nad stałym drugoligowym rywalem, AZS-em AGH Kraków.

Za to do Krakowa w poniedziałek pojechali piłkarze Polonii i mogli zostać liderami I ligi! Był to ostatni mecz kolejki i gdyby Polonia wygrała z Wisłą, zrównałaby się z nią punktami. Oczywiście, że Wisła miała wtedy mecz rozegrany mniej i lepszy od naszych bilans bramkowy, ale gdyby brać pod uwagę tylko wynik bezpośredniego meczu, można byłoby posadzić Królową na tronie! Oczywiście przy ewentualnym zwycięstwie, które jednak nie nastąpiło, mimo że Poloniści zebrali za ten mecz wiele pochwał. Posiadanie piłki było podobne (53-47% dla Wisły), strzały celne też (5-4 dla gospodarzy), ale już na przykład strzały wszystkie 14-5, a rogi 12-2, więc mimo ciągle znakomitej formy bramkarza Holewińskiego raz piłka wpadła mu do siatki. Kiedy mogłem już zobaczyć tego gola w powtórkach, to wydało mi się, że po strzale zza pola karnego piłka zahaczyła o nogę Rodado i choć tylko minimalnie zmieniła lot, to jednak była już poza zasięgiem naszego golkipera. Nie będę się o ten rykoszet zakładał, ale faktem jest, że mająca wielkie plany Wisła powinna się cieszyć z tego zwycięstwa, a nasz zysk jest taki, że w zespole o barażach o ekstraklasę już nie mówi się tylkopo cichu...

Jacenty Rozbarski