Sport

Porażka jednego sukcesem drugiego

Drużyny Adama Buksy i Sebastiana Szymańskiego podzieliły się punktami i zagrają w barażach Ligi Europy.

Sebastian Szymański zakończył fazę ligową LE bez bramki, ale z dwoma asystami. Fot. IMAGO / Press Focus

LIGA EUROPY

Rywalizacja Midtjylland z Fenerbahce zapowiadała się bardzo ciekawie. Przede wszystkim dlatego, że oba zespoły walczyły o utrzymanie w TOP 24, aby móc grać w barażach o udział w 1/8 finału. Ponadto rywalizacja była interesująca z perspektywy polskiej, ponieważ w wyjściowych jedenastkach obu drużyna znaleźli się reprezentacji naszego kraju. W tureckiej ekipie grał Sebastian Szymański, a jego rywalem był Adam Buksa.

Mecz nieźle zaczęli podopieczni Jose Mourinho. Wydawało się, że kontrolują wydarzenia boiskowe. Tymczasem to Midtjylland wyszło na prowadzenie. Duńczykom wystarczyło jedno dośrodkowanie i jeden strzał głową, żeby zdobyć gola. W tym momencie Fenerbahce znalazło się poza strefą barażową i musiało odrabiać straty. Ostatecznie przed końcem pierwszej połowy Youssef En Nesyri doprowadził do wyrównania, pięknie uderzając lobem. Co więcej, chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy bramkę zdobył Edin Dżeko i nagle to Midtjylland musiało się obawiać o utrzymanie w TOP 24. Gospodarze z Jutlandii mieli szczęście, bo w 86 minucie doprowadzili do wyrównania. Bramka padła po strzale z dystansu Valdemara Byskova, a piłka trafiła do siatki po rykoszecie. Dzięki temu zarówno piłkarze Fenerbahce, jak i Midtjylland, mogli cieszyć się z przedłużenia swojej przygody z Ligą Europy.

Nieuprzejmi rodacy

Wiele działo się również w Bradze. Na malowniczym, portugalskim stadionie miejscowa drużyna mierzyła się z prowadzącym w tabeli Lazio. Nikt więc nie przypuszczał, że Braga, znajdująca się w jej dolnej części, będzie w stanie powalczyć z ekipą z Rzymu. Tymczasem w pierwszej połowie Portugalczycy pokazali, co znaczy wola walki. Dzięki bramce Ricardo Horty wyszli na prowadzenie i chwilowo znaleźli się na 24. miejscu, które gwarantowało udział w barażach. Braga musiała utrzymać wynik, ale też liczyć na to, że wyniki na innych stadionach ułożą się dla niej korzystnie. Długo utrzymywała się w strefie barażowej, ale w końcu została zepchnięta przez… swoich rodaków. Porto, zdobywając gola w meczu z Maccabi Tel Awiw, wskoczyło do strefy barażowej.

Długo niepewny swojej pozycji był także PAOK, w którego barwach w starciu przeciwko Realowi Sociedad wystąpił Tomasz Kędziora. Polski defensor był jednak bezradny, gdy zespół z Kraju Basków zdobył dwie bramki do 48 minuty rywalizacji. Przyjezdni z Salonik znaleźli się więc w trudnej sytuacji. Mimo tego rywale nie byli w stanie wykorzystać ich potknięcia i PAOK zakończył zmagania w fazie ligowej w strefie barażowej.

Miało być pięknie…

Jednym z największych przegranych czwartkowego wieczoru był Anderlecht. Drużyna ze stolicy Belgii od 18 minuty wygrywała z Hoffenheim i wydawało się, że bezproblemowo utrzyma prowadzenie i pozostanie w czołowej ósemce. W końcu jej niemieccy przeciwnicy o nic już w Lidze Europy nie walczyli, nie mając żadnych szans nawet na znalezienie się w strefie barażowej. Tymczasem Hoffenheim wzięło się do roboty i od 41 do 65 minuty strzeliło cztery bramki. Przez to Anderlecht spadł w tabeli, choć walczył do ostatniej chwili, kończąc spotkanie wynikiem 3:4. Miejsce w czołówce straciło także FCSB przez porażkę z Manchesterem United. Za te zespoły do TOP 8 wskoczyły drużyny Rangers i Olympiakosu – obie dzięki fantastycznym zwycięstwom. Natomiast poza strefę barażową na ostatniej prostej wypadły drużyny Elfsborga oraz Besiktasu.

Dobry mecz rozegrała Roma z wyżej notowanym Eintrachtem. Zespół ze stolicy Włoch nie miał jednak szans na to, żeby dostać się do strefy gwarantującej bezpośredni awans do 1/8 finału. Dlatego jego wygrana ma wpływ tylko na rozstawienie w barażach. Z ławki rezerwowych nie podniósł się ani na chwilę Nicola Zalewski.

Kacper Janoszka