Połówka Finlandii starczyła do toastu
Przez 45 minut miłą niespodziankę fundowali nam Litwini. Po zmianie stron szybko jednak roztrwonili przewagę i Finowie dogonili nas w tabeli.
Ten pojedynek Benjamin Kallman (nr 19) przegrał, ale to jego trafienie poderwało Finów do walki. Fot. PAP/EPA
To był dobry występ naszego niedzielnego rywala. Niestety, jedynie w pierwszej odsłonie spotkania w Helsinkach. W tym okresie Litwini bronili mądrze – z reguły z dala od własnej bramki, a jedyne celne uderzenie, do jakiego dopuścili, Leo Walta zza „szesnastki” w 42 minucie, zostało zgrabną robinsonadą sparowane na rzut rożny przez Tomasa Svedkauskasa. Żeby zaś podsycić polskie nadzieje na załatwienie sprawy 2. miejsca niekoniecznie naszymi rękami, w 25 minucie kapitalnym strzałem popisał się wbiegający w pole karne defensor, Pijus Sirvys. Było w tej akcji nieco przypadku (rykoszet od jednego z obrońców) i nieco nieporadności Viljamiego Sinisalo przy interwencji, liczyła się jednak piłka w siatce.
Po zmianie stron Finowie potrzebowali ledwie 10 minut, by odwrócić losy spotkania i zasłużyć na pomeczowy toast za zwycięstwo. Benjamin Kallman miał trochę fartu, że w „bilardzie” w polu karnym jako ostatni piłki, która spadła mu pod nogi, dotykał obrońca gości. W tej sytuacji Stephanie Frappart – posiłkując się podpowiedzią z VAR-u – gola uznała, choć wcześniej anulowała go po sygnalizacji asystenta. Siedem minut potem konsultacja już potrzebna nie była: uderzenie Adama Marchijewa może i miało w sobie nieco przypadkowości, ale futbolówka poszybowała w samo „okienko” bramki litewskiej. I na tym emocje się skończyły. Polacy o przewagę nad Finlandią w tabeli powalczyć będą musieli sami...
Na stadionie Ta Qali mogło zacząć się sensacyjnie: po błędzie obrońcy, w 3 minucie oko w oko z Verbruggenem stanął Joseph Mbong! Brakło mu jednak umiejętności, by posłać „rogala” w „długi” róg holenderskiej bramki – piłka minęła słupek. Potem już Holendrzy – niespecjalnie forsując tempo – zrobili, co należy. Dwukrotnie „jedenastki” za faule wykorzystał Cody Gakpo, zaliczając też asystę przy trafieniu Tijjaniego Reijndersa. O fajerwerkach trudno mówić, ale też nie były im potrzebne do gładkiej wygranej.
(DaL)
◼ Finlandia – Litwa 2:1 (0:1)
0:1 – Širvys, 25 min, 1:1 – Källman, 48 min, 2:1 – Marchijew, 55 min
FINLANDIA: Sinisalo – Alho, Lahteenmaki (83. Stahl), Koski, Ivanov, Antman (83. Keskinen) – Marchijew (61. Lod), Kairinen, Walta (83. Peltola) – Pohjanpalo, Kallman (65. Terho). Trener Jacob FRIIS.
LITWA: Svedkauskas – Sirvys, Armalas (77. Sirgedas), Girdvainis, Tutyskinas, Lasickas – Golubickas (60. Slivka), Vorobjovas, Gineitis, Dołżnikow (60. Jankauskas) – Paulauskas (77. Petkevicius). Trener Edgaras JANKAUSKAS.
Sędziowała Stephanie Frappart (Francja). Widzów 15819. Żółte kartki: Ivanov, Keskinen – Dołżnikow.
◼ Malta – Holandia 0:4 (0:1)
0:1 – Gakpo, 12 min (karny), 0:2 - Gakpo, 49 min (karny), 0:3 Reijnders, 57 min, 0:4 Depay, 90+3 min
MALTA: Bonello – Corbalan, Shaw, Pepe, Camenzuli – Guillaumier, Satariano (73. Yankam) – Mbong (73. Overend), Teuma (84. Reid), Chouaref (84. Jones) – Cardona (87. Tuma). Trener Emilio DE LEO.
HOLANDIA: Verbruggen – Dumfries, Timber, van Dijk, van de Ven (84. Hartman) – Gravenberch, Reijnders, de Jong (67. Kluivert) – Frimpong (67. Malen), Weghorst (67. Depay), Gakpo (84. Simons). Trener Ronald KOEMAN.
Sędziował Dejan Strukan (Chorwacja). Żółte kartki: Camenzuli, Pepe, Cardona, Teuma, Overend - van Dijk, Depay.
grupa G
|
1 Holandia |
5 |
13 |
18:3 |
|
2 Polska |
5 |
10 |
8:4 |
|
3 Finlandia |
6 |
10 |
8:9 |
|
4 Litwa |
6 |
3 |
6:9 |
|
5 Malta |
6 |
2 |
1:16 |
Następne mecze (12.10.): Holandia – Finlandia (18.00), Litwa – Polska (20.45)
