Polska ściana
Jan Bednarek i Jakub Kiwior kontra „The Special One” - wielki hit z udziałem biało-czerwonych kadrowiczów.
Pojęcie „polskiej ściany” w Porto jest jak najbardziej uzadnione: napastnik RB Salzburg, Karim Onisiwo, odbija się od Jana Bednarka (z lewej) i Jakuba Kiwiora (z prawej) Foto IMAGO/PressFocus
PORTUGALIA
Jeszcze do niedawna, rzucając okiem na plan weekendowych wydarzeń piłkarskich na Półwyspie Iberyjskim, polski kibic studiował zawsze plan meczów LaLigi. Od początku obecnego sezonu z uwagą zerkamy też na Primeira Liga. I kraśniejemy z dumy, gdy w barwach „Smoków” świetne noty zbierają Jan Bednarek i Jakub Kiwior. – W Porto zawsze szukano mocnych fizycznie, rosłych stoperów, dobrze wyprowadzających piłkę. Za moich czasów był Bruno Alves, chwilę wcześniej Pepe… Tym razem działacze też z głową, zachowując pewnie „rys” zawodników potrzebnych na tej pozycji, robili transfery Polaków – przypomina Przemysław Kaźmierczak, były reprezentant kraju i piłkarz FC Porto.
1:0 z Nacionalem Funchal, 3:0 z Rio Ave, 4:0 z Aroucą – to w ekstraklasie; do tego wyjazdowe 1:0 z RB Salzburg w Lidze Europy... Od momentu, gdy Kiwior dołączył do ekipy „Smoków”, tworząc duet stoperów z Bednarkiem, „polska ściana” przed bramką Diogo Costy jest nieprzepuszczalna. Co prawda w czwartkowy wieczór Porto straciło gola w meczu Europa League z Crveną Zvezdą (2:1), ale... to spotkanie Kiwior oglądał tylko z ławki rezerwowych (a Bednarek zmieniony został w przerwie, bo trener Francesco Farioli szukał bardziej ofensywnego ustawienia na drugą połowę).
W późny niedzielny wieczór polski duet – ale i całą jedenastkę Porto, której do tej pory w siedmiu ligowych kolejkach i dwóch meczach LE nikt jeszcze nie uszczknął punktu – czeka wielkie (i prestiżowe) starcie. Na Estádio do Dragão zjeżdża Benfica, aktualny wicemistrz, który – choć trzeci w tabeli ligowej w wyniku dwóch remisów – przeżył we wrześniu rewolucję na trenerskiej ławce. Domowa porażka w Champions League z Karabachem Agdam okazała się niestrawna dla klubowych władz. A że właśnie na rynku – jako już wolny strzelec – pojawił się Jose Mourinho, okazję wykorzystano i „The Special One” po ćwierć wieku wrócił na ławkę Benfiki! Wyprawa do Porto będzie dlań drugą w ciągu tygodnia „podróżą sentymentalną”. Z pierwszej, na Stamford Bridge w Lidze Mistrzów, wrócił na tarczy (0:1). Czy w Porto humor zepsuje mu polski duet?
◼ FC Porto – Benfica
niedziela, 22.15 – Eleven Sports 3
