Polka prowadzi w Marrakeszu
Dorota Zalewska rozpoczęła finałowy etap Q-School Ladies European Tour od prowadzenia!
Dorota Zalewska rozpoczęła rywalizację od prowadzenia. Fot. Tristan Jones / LET
To było świetne dokończenie wtorkowej gry, przerwanej z powodu ściany wody lejącej się z nieba i krążących nad Marrakeszem burz. W środę Polka rozegrała brakujące 15 dołków, do jednego birdie z wtorku dorzucając 5 kolejnych i jednego bogeya. Z wynikiem -5 prowadzi w turnieju, wraz z sześcioma rywalkami – Walijką Ffion Tynan, Caitlyn Macnab z Republiki Południowej Afryki, Gudrun Bjorgvinsdottir z Islandii, Georgią Oboh z Nigerii, Aną Dawson z Wyspy Man i Alejandrą Llaneza z Meksyku. Spośród liderek tylko Dorota występowała w pierwszej rundzie na polu Royal Marrakech i tylko ona uzyskała wynik 67. Reszta rywalek grała na polu Al Maaden i zanotowała rezultat 68.
Nie najlepiej zaczęła decydującą rozgrywkę o Ladies European Tour Chiara Horder. Caddiowana przez Alejandro Pedryca Niemka rozegrała na par pierwszą dziewiątkę. Później zaczęły się kłopoty. Trzy bogeye i samotne birdie na piętnastce zepchnęły ją na odległą 106 pozycję. To jednak dopiero początek turnieju – spokój i cierpliwość są tutaj kluczowe.
Walijska amatorka Ffion Tynan występuje w Lalla Aicha Q-School po raz pierwszy w karierze, jednak nie przeszkodziło jej to w zdobyciu czterech birdie i jednego eagle'a. 22-latka przeszła w zeszłym tygodniu prekwalifikacje w Noria Golf Club. „Byłam tam bardzo cierpliwa i świetnie się bawiłam” – powiedziała rodaczka słynnego zwycięzcy Masters – Iana Woosnama. „Lądowałam na wielu par-5 drugim uderzeniem, co zawsze pomaga. Trafiłam o wiele więcej puttów niż w zeszłym tygodniu w Noria. To dodało mi dużo pewności siebie. Jak dotąd jest super. Jestem tu z moim najlepszym przyjacielem jako caddym. Dobrze się bawiliśmy i cały tydzień oglądaliśmy świąteczne filmy. Q-School to długie dwa tygodnie, więc chodzi o to, żeby zachować systematyczność i nie wybiegać za bardzo w przyszłość. W tym tygodniu gra jedna z moich najlepszych przyjaciółek, Luca Thompson. Dorastałyśmy grając razem. To, że tak mały kraj radzi sobie tak dobrze w lidze i ma tak wiele debiutujących dziewczyn, jest bardzo motywujące dla kolejnego pokolenia”.
Inną debiutantką w Lalla Aicha Q-School, również rozpoczynającą swoją przygodę z tym turniejem od prowadzenia, jest Caitlyn Macnab z RPA. Mimo pobytu w szpitalu poprzedniego dnia, 23-latka zaliczyła osiem birdie, gubiąc tylko trzy uderzenia. „Wczoraj byłam w szpitalu do pierwszej w nocy z moim caddie. Cieszę się, że mogłam grać, więc to, że mogłam tak zacząć, było niesamowite. To był psychiczny wysiłek, ponieważ nadal nie czuję się najlepiej. Przeszłam kilka badań, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Podłączyli mi kroplówkę i czuję się jak nowo narodzona. Grałam na dołkach par-5 naprawdę dobrze i trafiłam każdy green, poza drugim. Udało mi się też wtoczyć kilka długich puttów, co zawsze jest miłe. To dobrze, że jestem w szczytowej formie w odpowiednim momencie. Ciężko pracowałam z moim trenerem. Jego żona, Nicole Garcia, która od lat jest w lidze, wcześniej również dała mi kilka rad”.
Nie w pełni zdrowa jest też walcząca z infekcją Meksykanka Llaneza, która dołączyła do grupy liderek pod sam koniec dnia. Olimpijka z 2016 roku nie mogła trenować w tym tygodniu z powodu bólu w dolnej części ciała, a mimo to pierwszego dnia udało jej się zaliczyć osiem birdie! „To był tydzień pełen wzlotów i upadków” – powiedziała Meksykanka. „Pierwszą noc w Maroku spędziłam w szpitalu, więc było to dość przerażające. Cały tydzień walczyłam z infekcją i nawet dziś rano nie wiedziałam, czy będę w stanie grać. Wykonywałam po prostu kolejne uderzenia. Mój caddie był dziś świetny, poprowadził mnie przez pole, ponieważ nie byłam w stanie rozegrać rundy treningowej. Jestem bardzo szczęśliwa i wdzięczna wszystkim, którzy mnie wspierali”.
Ana Dawson na trzynastce Al Maaden trafiła albatrosa! „Nie spodziewałam się, że wpadnie! Nie mogłam tego dokładnie zobaczyć, dopiero moja partnerka z grupy powiedziała, że ktoś podniósł rękę. Uderzyłam naprawdę dobrze z tee, a potem pomyślałam, że mam niefortunny dystans do flagi, co jest zabawne. Uderzyłam 5 wood i to był naprawdę dobry strzał. Myślę, że to o wiele lepsze niż hole-in-one. Wszystkie moje hole-in-one były krótkie, może tylko jakieś 130 jardów, więc dodanie do tego kolejnych stu jardów jest całkiem fajne. To zdecydowanie mój golfowy hit!”
W czwartek runda druga turnieju skróconego z powodu wtorkowych ulew do 72 dołków. Prognozy są dobre. Ma być słonecznie, dość zimno o poranku – około 7 stopni, kiedy pierwsze zawodniczki będą rozpoczynać grę. Później Marrakesz będzie się stopniowo nagrzewał, aż do siedemnastu stopni o godzinie 17. Dorota i Chiara startują o 9.30 na dwóch różnych polach - innych niż w rundzie pierwszej.
Kasia Nieciak
Marokańskie klimaty. Fot. Ladies European Tour
