Deszczowy Marrakesz
Dziewczyny rywalizujące w finałowym etapie Ladies European Tour Q-School nie nagrały się we wtorek. W Marrakeszu lało i grzmiało, a Dorota Zalewska i Chiara Horder zdążyły rozegrać trzy dołki.
Dorota Zalewska występuje w finale kwalifikacji LET już po raz trzeci. Fot. Tristan Jones/ LET
Turniej ledwo się rozpoczął i od razu został skrócony, na razie z planowanych pięciu rund, do czterech. Nie wiadomo, jak wszystko potoczy się dalej. Bądźmy dobrej myśli - prognozy pogody nie są może przesadnie optymistyczne, ale nie są też katastroficzne. Ma padać, jednak nie powinna być to ściana wody.
Start pierwszej rundy finału Lalla Aicha Q-School z powodu ulewnych opadów deszczu został przesunięty dopiero na godzinę 12.00. Gra rozpoczęła się w południe, a syrena zabrzmiała już o 12:49, po tym jak w okolicy pojawiły się kolejne ulewy i zagrożenie burzami.
Dla Doroty Zalewskiej, która przyleciała do Marrakeszu w towarzystwie swoich rodziców, jest to trzeci występ w finałowym etapie Q-School. W 2023 roku, grając wcześniej również w prekwalifikacjach, w finale wywalczyła fantastyczne jedenaste miejsce – dostając się na LET od razu za pierwszym podejściem. W zeszłym roku nie poszło jej już najlepiej. „Doris” zajęła dopiero 101 miejsce, ale i tak udało jej się zagrać w dziesięciu turniejach ligi, kończąc sezon na pozycji 125.
Przed tegorocznym występem Dorota relacjonowała dla Polskiego Związku Golfa: „Przylecieliśmy dopiero w sobotę, więc w tym roku przygotowania trochę bardziej kompaktowe i można powiedzieć “z marszu”. Trochę nam się zmienił klimat tu w Maroku, rano jest okropnie zimno, a później to słońce tak już nie ogrzewa. Dziś cały dzień padało, trochę lżej, trochę mocniej i mocno wiało. Na pierwszy dzień niestety zapowiadają urwanie chmury, więc mentalnie przygotowuję się, że to może być naprawdę długa runda. Gra wygląda fajnie, mam świeżą głowę i wróciłam do draw. Na te pola taki shape daje większy margines błędu. Al Maaden ma w porównaniu do poprzednich lat greeny petarda, trochę twarde, ale bardzo bardzo szybkie. Z kolei Royal prezentuje się dość słabo, greeny w tym roku zawiodły. Mieszkamy w innym hotelu, co jest fajną zmianą i daje trochę inny klimat. Pomimo, że lot był bezpośrednio z Warszawy, to poczułam podróż w organizmie, więc chodzę wcześnie spać, dużo się nawadniam, rozciągam i trochę się rehabilituje. Z plusów, moją ostatnią obsesją są banany, a tutaj są wyśmienite”.
Na placu boju pozostaje Chiara Horder, caddiowana przez Alejandro Pedryca. Duet ten z powodzeniem przeszedł wspólnie prekwalifikacje i teraz planuje zrobić to samo w etapie finałowym. W prekwalifikacjach z walki odpadła natomiast, wpierana przez Michała Bargendę - Nicole Polivchak, której do awansu zabrakło dwóch uderzeń.
Rywalizacja toczy się na dwóch zupełnie różnych w swoim charakterze polach. Al Maaden Golf Marrakech jest długie, szerokie, mocno pofałdowane, z licznymi przeszkodami wodnymi, drzewami migdałowymi, palmami i cyprysami. Royal Golf de Marrakech jest krótsze, wymaga większej precyzji, ze względu na małe greeny i wąskie fairwaye, otoczone bujną roślinnością.
Dorota z wynikiem -1 na polu Royal Marrakesz zajmuje po trzech dołkach drugą pozycję, jedno uderzenie za Francuzką Charlotte Liautier. Chiara z parem na Al Maaden jest piętnasta.
Zawodniczki walczą przede wszystkim o miejsce w najlepszej dwudziestce wraz z remisami, które gwarantuje kategorię dwunastą na Ladies European Tour. Miejsca 21-50 oznaczają wywalczenie dużo gorszych warunków na nadchodzący sezon LET, kategorię szesnastą.
Pierwsza runda zostanie wznowiona w środę o 9:30. Turniej zaplanowany jest teraz na 72 dołki, bez cuta. Organizatorzy są zdeterminowani, aby wypełnić chociaż to minimum, nawet jeśli będzie to wymagało przedłużenia zawodów do niedzieli.
Kasia Nieciak
Chiara Horder też rozegrała we wtorek tylko 3 dołki. Fot. Tristan Jones/ LET
Greenkeeperzy mieli pełne ręce roboty. Fot. Ladies European Tour
