Polanski jedzie dalej
Były reprezentant Polski nadal będzie prowadził Borussię Moenchengladbach, bo w klubie... zwolniono dyrektora sportowego.
Eugen Polanski ma dwa tygodnie, by porządnie popracować nad formą zawodników Gladbach. Fot. Imago/Press Focus
NIEMCY
Źrebaki odskoczyły z ostatniego miejsca w Bundeslidze. Co prawda są... przedostatnie, ale lepszy rydz niż nic. Borussia nadal jest jednak jedynym zespołem, który jeszcze nie odniósł zwycięstwa, a 3 punkty w 6 kolejkach zdobył za same remisy. Dwa padły łupem Eugena Polanskiego, który urwał „oczko” Bayerowi Leverkusen i w niedzielę Freiburgowi, a w międzyczasie przegrał 4:6 z Eintrachtem Frankfurt.
– Otrzymuję bardzo dobre wsparcie od sztabu szkoleniowego, drużyny oraz zarządu. Dostałem też sygnał, że na razie nadal mogę kontynuować swoją pracę – powiedział po 0:0 z Freiburgiem Polanski. Sosnowiczanin będzie miał nad czym myśleć w trakcie przerwy na kadrę, bo choć udało mu się poprawić pewne kwestie organizacyjne, to na razie Gladbach wciąż wygląda cienko. Po zakończeniu reprezentacyjnego grania Borussia zmierzy się z Unionem Berlin, na papierze najsłabszym dotychczasowym rywalem za Polanskiego. Oczekiwania w stosunku do tego meczu będą bardzo duże, tym bardziej że poprawie powinna ulec sytuacja kadrowa zespołu, głównie w ofensywie. 39-latek powinien być też na ławce w jeszcze kolejnym spotkaniu, w którym podstawowym zadaniem będzie... uniknięcie demolki, bo Źrebaki podejmą Bayern Monachium. A co będzie potem?
Nie można tego przewidzieć, bo kilka dni temu w Moenchengladbach pożegnano... dyrektora sportowego Rolanda Virkusa. W tej chwili nie ma więc w klubie osoby odpowiedzialnej za zwalnianie i zatrudnianie trenera. – Mam dobre odczucia. Są już kandydaci, o których rozmawiamy i których chętnie byśmy tutajwidzieli. Czy się dogadamy, to już pokaże rzeczywistość. Szukamy kogoś, kto zainicjuje całą filozofię wspólnie z działem sportowym – mówił dyrektor zarządzający Borussii Stefan Stegemann. A czy w tej filozofii będzie miejsce dla Polanskiego?
Piotr Tubacki
