Polacy liczą na awans
Teoretycznie w każdym dzisiejszym meczu Champions League może zagrać Polak. W praktyce – należy liczyć tylko na dwóch.
Jakub Moder (z lewej) będzie chciał udowodnić swoją jakość w rewanżu z Milanem. Fot. ANP/SIPA USA/PressFocus
Ewidentnym faworytem będzie dziś Bayern Monachium, który po wygranej 2:1 w Glasgow podejmie Celtic na Allianz Arenie. W pierwszym meczu oczekiwano od Bawarczyków zdecydowanie więcej, bo choć ci prowadzili już 2:0, to w końcówce dali się przycisnąć gospodarzom. Ci strzelili gola kontaktowego i mogli pokusić się nawet o wyrównanie! W weekend Bayern zagrał z kolei beznadziejny mecz z Bayerem Leverkusen, choć osiągnął w nim satysfakcjonujący remis. Celtic to niższa półka, ale Bawarczycy muszą się poprawić.
Bayern go nie chciał
– Rozumiemy, jaka jest skala wyzwania, ale chcemy tam pojechać i dać z siebie tyle, ile możemy – zapowiadał trener Celtiku Brendan Rodgers, który pewnie kroczy po swoje drugie mistrzostwo Szkocji z rzędu. „The Bhoys” mają 13 punktów przewagi nad drugimi Rangersami i zdecydowanie najmocniejszy skład w lidze. Znakomicie w Scottish Premiership spisują się Japończycy Kyogo Furuhashi (10 goli) i Daizen Maeda (8 goli i 7 asyst, plus 14 bramek w innych rozgrywkach), a także zawodnicy... z Niemiec. Za środek pola w Celtiku odpowiada 21-letni Belg Arne Engels, który po 1,5 roku w Augsburgu przeniósł się właśnie do Glasgow, skąd udało mu się załapać do reprezentacji. Natomiast najlepsze liczby „wykręca” Nicolas Kuehn, czyli... były zawodnik Bayernu Monachium. 25-letni dziś Niemiec nigdy jednak nie załapał się do seniorskiej drużyny bawarskiego giganta, grywał co najwyżej w rezerwach. W swojej ojczyźnie nie zaistniał ponad 2. Bundesligą, więc zdecydował się na często spotykany w takich sytuacjach transfer do Bundesligi – ale austriackiej.
W Rapidzie Wiedeń był gwiazdą, więc w styczniu ubiegłego roku sięgnął po niego Celtic. To był strzał w dziesiątkę. Może nie na tyle, aby Kuehn znalazł się na oku selekcjonera Juliana Nagelsmanna (chociaż kto wie...), ale w Szkocji na niego nie narzekają – w 36 występach tego sezonu zdobył 17 bramek i 12 asyst. W Monachium na wielkie liczby raczej nie powinien liczyć. – Wiemy, że przez długie momenty będziemy się bronić i musimy robić to dobrze. Jednocześnie wiemy, że możemy stwarzać im problemy, jeśli będziemy przy piłce i do tego będziemy dążyć. Cokolwiek się stanie, chłopcy mogą być dumni z tego, co osiągnęli. Na tym chcemy budować – powiedział Rodgers.
Dyrektor broni trenera
Piłkarzem Celtiku jest Maik Nawrocki, ale Polak nie łapie się do kadry meczowej swojego zespołu. Dzisiaj na boisko z biało-czerwonych może zagrać jednak trzech innych graczy. Numerem jeden w bramce Monaco jest rzecz jasna Radosław Majecki, którego trener Adi Huetter mówi wprost, że widziałby go w reprezentacji Polski. Klub z Ligue 1 zmierzy się w rewanżu z Benficą na jej terenie i spróbuje odrobić jednobramkową stratę. Pierwszy mecz tych drużyn był... dość nudny, ale teraz powinno być ciekawiej, bo Monaco musi postawić wszystko na jedną kartę. Trener Huetter był ostatnio krytykowany, choć ostatnio wygrał 3 z 4 spotkań ligowych. W weekend ASM rozbiło aż 7:1 Nantes. – Oczywiście wyniki są ważne, ale Adi ma jasną wizję, która jest zgodna z naszą: rozwijać młodych zawodników, grać agresywnie i ofensywnie. Kiedy trenerowi kończy się za kilka miesięcy kontrakt i jest na oku wielu klubów, kluczowe jest upewnienie się, że pozostanie z nami – wstawił się z Huetterem dyrektor sportowy Monaco Thiago Scuro.
Rewanż da ocenę
Na sensację będzie liczył Feyenoord. W pierwszym spotkaniu postawił pierwszy krok w stronę awansu, niespodziewanie pokonując 1:0 Milan. Włochom nie pomógł urodzony w Buenos Aires meksykański snajper Santiago Gimenez, który jesienią strzelał w Lidze Mistrzów... dla Feyenoordu. Powrót do Rotterdamu nie był więc dla niego przyjemny, chociaż przy okazji mógł pewnie zabrać do Mediolanu kilka rzeczy, których zapomniał wziąć przy przeprowadzce.
Ważną postacią holenderską ekipy był w tym starciu Jakub Moder, który dobrze wprowadził się do nowego zespołu. Kibice i eksperci zgromadzeni wokół Feyenoordu chwalili Polaka za pierwszy mecz z Milanem, choć tymczasowy trener drużyny Pascal Bosschaart studził nastroje: – Moder w pierwszej połowie szukał okazji i zbyt często znajdował się poza swoją pozycją. Ale w drugiej połowie był dobry. Myślę, że nie powinniśmy wskazywać jednego zawodnika – ocenił szkoleniowiec, a w podobnym tonie wypowiedział się... były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek: „Zagrał dobrze, poprawnie. Nikogo nigdzie nie schował, a ocena bardziej rzetelna będzie po rewanżu” – napisał na portalu X. Czekamy więc na potwierdzenie swojej jakości przez Modera, nad którą będzie czuwał prowadzący to spotkanie sędzia Szymon Marciniak.
Marginalna rola Skórasia
Na boisko w Lidze Mistrzów może też wybiec trzeci Polak, choć... szanse są na to niewielkie. Michał Skóraś odgrywa marginalną rolę w Brugii, a w Champions League zaliczył w tym sezonie niespełna 100 minut w 3 rozegranych spotkaniach. Belgowie udadzą się na stadion Atalanty Bergamo, którą niespodziewanie pokonali przed tygodniem 2:1.
Piotr Tubacki
Baraże LM
Wtorek, godz. 18.45: Milan – Feyenoord (pierwszy mecz 0:1); 21.00: Atalanta – Brugia (1:2), Benfica – Monaco (1:0), Bayern – Celtic (2:1).
Środa, godz. 18.45: Dortmund – Sporting (3:0); 21.00: PSV – Juventus (1:2), PSG – Brest (3:0), Real M. – Man. City (3:2).