Pojawiam się i znikam...
Adam Zrelak cały czas nie może wyjść na prostą po poważnej kontuzji stawu skokowego sprzed roku.
Słowacki piłkarz w tym sezonie zdobył jedną bramkę. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus
GKS KATOWICE
Był 9 listopada 2024 roku, mecz GKS-u Katowice z Cracovią przy Kałuży. Spotkanie przedwcześnie zakończył Adam Zrelak. Słowacki napastnik w 27 minucie opuścił murawę z urazem stawu skokowego. Chciał uderzyć piłkę do pustej bramki, ale źle postawił stopę, przez co upadł na murawę; błyskawicznie wokół niego zebrał się sztab medyczny z Katowic. W takich sytuacjach, gdy zawodnik cierpi, choć nie wdał się w fizyczny pojedynek z przeciwnikiem, często bywa tak, że dochodzi do groźnych kontuzji. Tak właśnie było w tym przypadku. Zrelak musiał przejść operację i pauzował niemal do końca sezonu – na boisko wrócił na 4 minuty rywalizacji z Lechem w maju 2025 roku.
Arka nowego (otwarcia)
Na początku trwającego sezonu Zrelaka znów zabrakło w pierwszych spotkaniach w kadrze meczowej. Pokazał się kibicom dopiero w drugiej połowie meczu z Legią w czwartej kolejce. W kolejnym starciu, przeciwko Arce, znalazł się już w pierwszym składzie, szybko wpisując się na listę strzelców. Pomógł GKS-owi w pierwszym zwycięstwie w rozgrywkach (4:1). Jego ogromna radość pokazywała, jak bardzo zależy mu na grze i jak bardzo brakowało mu bramek. Fani ekipy z Nowej Bukowej mogli mieć nadzieję, że będzie to dlań nowe otwarcie, że w końcu wrócił do pełni sprawności i pech będzie go omijał. W wyjściowej jedenastce występował także w trzech kolejnych meczach, po czym… zabrakło go w kadrze meczowej na rywalizację z Cracovią (0:3). Po ostatnim gwizdku trener Rafał Górak poinformował, że zawodnik zmagał się z infekcją COVID-19. Po krótkiej przerwie znów zagościł na ekstraklasowych boiskach w meczu z Wisłą Płock, ale w poprzedni weekend znów nie usiadł nawet na ławce.
Bardzo by się przydał
Szkoleniowiec zdradził, że Zrelak wciąż boryka się z powikłaniami po kontuzji stawu skokowego sprzed niemal roku. – Jego stopa bardzo mocno cierpi, jest przeciążona w trakcie wysiłku. Nie jest to prosta sprawa, a Adam bardzo to przeżywa. System unerwienia w jego stopie odezwał się w dotkliwy sposób, a jest to wynik tego, co działo się przez ostatni rok. Długo miał usztywnioną stopę, ponieważ doznał rozległego złamania, połączonego z zerwaniem torebki stawowej i więzadeł. Wraz z lekarzem podjęliśmy decyzję o tym, żeby odpoczął w miniony weekend. Szkoda, że tak się dzieje, ponieważ Adam w dobrej dyspozycji bardzo by nam się przydał – stwierdził opiekun GieKSy.
Pechowiec „kryształowy”
Nie mamy wątpliwości, że gdy 31-latek jest w formie, potrafi być jednym z lepszych napastników w lidze. Zły los sprawia jednak, że rzadko kibice z Katowic mogą cieszyć się jego grą. Tak zresztą jest od początku jego przygody z GKS-em. Jeszcze przed poważnym urazem stawu skokowego musiał chwilę pauzować we wrześniu 2024 roku przez kontuzję kolana. To piłkarz „kryształowy”, nad którym ciąży fatum, a problemy zdrowotne ciągną się za nim od lat. Na początku 2019 roku, gdy był zawodnikiem 1. FC Nuernberg, zerwał więzadło krzyżowe w kolanie, przez co pauzował prawie dziewięć miesięcy. Później przeniósł się do Warty Poznań, gdzie w 2022 roku zmagał się z urazem pachwiny (ponad dwumiesięczna przerwa), a we wrześniu 2023 roku zerwał więzadło zewnętrzne kolana. Po półrocznej przerwie zdążył jeszcze ustrzelić hat trick w kwietniu 2024 roku w meczu ze Stalą Mielec (5:2), po czym Warta spadła z ekstraklasy, a on trafił do Katowic. Teraz kibice czekają na jego ostateczny powrót na boisko, bo wnosi on sporo jakości w grze GKS-u. Na razie jednak nie otrzymali optymistycznych wiadomości w jego sprawie.
Kacper Janoszka
LICZBY ZRELAKA
19 - TYLE meczów w ekstraklasie zagrał dla GieKSy w ciągu piętnastu miesięcy (1186 minut)
26 - TYLE ligowych starć musiał opuścić z powodu chorób, urazów i rehabilitacji
