Podtrzymać passę
Aleksandar Vuković myśli w tej chwili przede wszystkim o jak najszybszym zapewnieniu Piastowi utrzymania, a nie o wygasającej w czerwcu umowie z gliwickim klubem.
Murawa na stadionie Piasta, teraz troskliwie przykryta kołderką, powinna prezentować się w dniu meczu okazale. Fot. Paweł Czado
PIAST GLIWICE
Niepokonany w tym roku w ekstraklasie Piast podejmie Stal Mielec. Gliwiczanie w rundzie wiosennej pokonali wcześniej Śląsk Wrocław 3:1 i Legię Warszawa 1:0, a ostatnio w „meczu w klinczu” bezbramkowo zremisowali na wyjeździe z GKS-em Katowice. Natomiast Stal doznała porażek z zespołem z Katowic 0:1, a także z Pogonią Szczecin 1:2, ale w poprzedniej kolejce potrafiła na własnym stadionie ograć mistrza kraju Jagiellonię Białystok 2:1. – Widać, że rywal jest w wysokiej dyspozycji. Musimy być bardzo dobrą wersją siebie, by kontrować przebieg meczu – powiedział trener gospodarzy Aleksandar Vuković. Zadałem mu pytanie, jak reaguje na fakt, że dotąd najgroźniejszego napastnika rywali Ilję Szkurina podkupiła Legia Warszawa. Szkoleniowiec nie wydawał się tym specjalnie przejęty. – Cóż, to zawsze szansa dla kolejnego zawodnika, by się pokazać. U nas zabraknie Patryka Dziczka (pauza za żółte kartki – przyp. red.), a pod znakiem zapytania jest występ narzekającego na uraz Grzegorza Tomasiewicza – stwierdził.
Pochodzący z Serbii trener pracuje w Piaście od października 2022 roku. – O kolejnym kontrakcie na razie nie rozmawiam. Uważam, że na pewno na to przyjdzie czas, a w tej chwili są ważniejsze sprawy, jak choćby zapewnienie liczby punktów gwarantującej ekstraklasową przyszłość Piasta – podkreślił Vuković.
Gliwiczanie tym roku jeszcze ani razu nie trenowali na głównej płycie swojego stadionu, która jest na co dzień przykryta. – Oglądałem ją i myślę, że w piątek będzie dobrze przygotowana. Brawa należą się ludziom dbającym o nią. Nasze boiska treningowe były w ostatnich dniach przymarznięte, dlatego trenowaliśmy pod balonem i korzystaliśmy z obiektu Polonii Bytom. Teraz już chyba wszyscy wiedzą, dlaczego zgrupowanie w Hiszpanii trwało 18 dni. Jesteśmy w stanie robotę tam wykonaną podtrzymać w obecnych warunkach – wyjaśnił serbski szkoleniowiec.
Paweł Czado