Sport

Podolski zagrał dla Polski!

Gola co prawda nie strzelił, ale asystę przeciwko Niemcom zanotował! Scenariusz z alternatywnej rzeczywistości wydarzył się wczoraj na Stadionie Śląskim.

„Poldi” w ekipie Biało-czerwonych. Niemożliwe? A jednak! Fot. Sebastian Sienkiewicz/PressFocus

MECZ LEGEND

Niestety, nie było trzeciego zwycięstwa Polski z Niemcami w historii. Jasne, mowa o reprezentacjach retro i piłkarzach, którzy zasadniczo już po boisku zawodowo nie biegają, ale jednak taka wygrana zawsze smakuje. Jedynym wciąż aktywnym graczem na murawie w niedzielne popołudnie na Stadionie Śląskim był Lukas Podolski. Już w 2 min asystował Frediemu Bobiciowi, dyrektorowi Legii Warszawa.

Kiedy ogłoszono organizację tego meczu, oficjalne głosy – m.in. selekcjonera legend Polski Jerzego Engela – były takie, że „Poldi” w ekipie Biało-czerwonych nie wystąpi. Temat jednak nie upadł i Podolski zagrał połówkę u Niemców i po raz pierwszy w karierze połówkę u Polaków! Asystował nie tylko Bobiciowi, ale również Marcinowi Wasilewskiemu, który dał naszej drużynie prowadzenie 3:2, jednocześnie kompletując bramkowy dublet. W 60 oficjalnych występach z orłem na piersi „Wasyl” strzelił dwa gole – czyli tyle samo ile wczoraj Niemcom w pięćdziesiąt kilka minut! Wiadomo że spotkanie odbywało się w spacerowym tempie. Po obu stronach biegali gracze 40-, 50-, a nawet 60-letni, ale chęci nie można było im odmówić. Niemcy szybko prowadzili 2:0, ale Polacy odrobili straty i też nawet prowadzili. Nasi zachodni sąsiedzi jednak w swoim stylu grali do końca i... wyrównali w ostatnich minutach. Jak słyszeliśmy, to spotkanie miało służyć przyjaźni polsko-niemieckiej, więc może to i dobrze, że był remis.

Na boisko piłkarzy wyprowadził Marek Torzewski, śpiewając swój słynny utwór „Do przodu, Polsko!”, a spotkanie prowadziły sędziowskie legendy, Michał Listkiewicz i Ryszard Wójcik. Trener Jerzy Engel prowadził Polskę w swoim równie legendarnym szczęśliwym płaszczu. Na trybunach Stadionu Śląskiego pojawiło się ponad 12 tysięcy osób, choć oficjalnej liczby nie podano. Organizatorzy liczyli na więcej. Gwiazd po obu stronach nie brakowało, ale do samego końca liczono, że w niemieckiej reprezentacji zagra jeden z najlepszych piłkarzy w dziejach, Lothar Matthaeus, jednak razem z kilkoma innymi zapowiedzianymi graczami nie przyjechał, ale i tak nie było źle. W „Die Mannschaft” nie brakowało... Ślązaków, bo prócz Podolskiego wystąpili urodzony w Tychach Lukas Sinkiewicz, a także pochodzący z Piekar Śląskich Dariusz Wosz. A to... jeszcze nie wszystko! Po więcej kulis z meczu legend zapraszamy do kolejnych wydań „Sportu”!

Piotr Tubacki

◼ Polska – Niemcy 3:3 (2:2)

0:1 – Bobić (2), 0:2 – Bobić (10), 1:2 – Wasilewski (24, głową), 2:2 – Krzynówek (44), 3:2 – Wasilewski (53), 3:3 – Helmes (88, głową).

POLSKA: Dudek – Kłos, Bąk, Żewłakow, Koźmiński – Wasilewski – Kosowski, Świerczewski, Krzynówek – Żurawski, Gilewicz. Grali też: Majdan, Wawrzyniak, Głowacki, Radomski, Mila, Wichniarek, Baszczyński, Podolski. Trener Jerzy ENGEL.

NIEMCY: Hildebrand – Jansen, Helmer, Sinkiewicz, Owomoyela – Frings – Basler, Jones, Hinkel – Bobić, Podolski. Grali też: Braeutigam, Beck, Friedrich, Hilbert, Helmes, Herget, Wosz, Zickler, Hertzsch. Trener Markus BABBEL.

Sędziowali Michał Listkiewicz i Ryszard Wójcik. Widzów ponad 12 tys.