Pod presją Słowaków
Zaskakujące problemy mają w eliminacjach nasi zachodni sąsiedzi, którzy o swoim mundialowym losie zadecydują najpewniej... w ostatnim meczu!
Urodzony w 2004 roku Aleksandar Pavlović to przyszłość (a już nawet teraźniejszość) reprezentacji Niemiec. Fot. IMAGO / Press Focus
NIEMCY
W czterozespołowych grupach nie ma miejsca na błędy, a takowy przydarzył się Niemcom już w pierwszym meczu. Po słabym występie i kilku niezrozumiałych decyzjach selekcjonera Juliana Nagelsmanna lepsza 2:0 okazała się Słowacja, stawiając Die Mannschaft w niebezpiecznym położeniu. Obecnie jednak nasi zachodni sąsiedzi po czterech kolejkach już przewodzą grupie A. Słowacy potknęli się z Irlandią Północną, którą Niemcy w poniedziałek wieczorem pokonali jedną bramką.
Krucha konstrukcja
Spotkanie w Belfaście było wyjątkowo wymagające fizycznie. Niemieccy piłkarze podkreślali, jakie „piekiełko” stworzyli w Belfaście północnoirlandzcy kibice i jak trudno grało się z fizycznymi wyspiarzami. Szczególnie w drugiej połowie Norn Iron potężnie naciskali. Nie był to wybitny występ Niemców, lecz – co się podkreśla – pokazał, że sztab wyciągnął wnioski po wrześniowej porażce ze Słowacją. „Ostatecznie przetrwali krytyczną fazę i tym samym zadali gospodarzom pierwszą od prawie dwóch lat porażkę u siebie. Drużyna zdała największy test wytrzymałościowy, choć w drugiej połowie pokazała, jak krucha jest to konstrukcja na osiem miesięcy przed mistrzostwami świata” – pisał reporter magazynu Kicker Matthias Dersch.
Wymieniało się kilka plusów, jak wprowadzenie pewnego spokoju w zespole czy skorzystanie z dobrej formy piłkarzy Bayernu Monachium (pięciu od początku) czy Borussii Dortmund (dwóch od początku i dwóch z ławki), na których przecież opierała się niemiecka reprezentacja jeszcze dekadę temu, kiedy siała ogólnoświatowy postrach. Nagelsmann zebrał pochwały za przesunięcie kapitana kadry Joshuy Kimmicha ze środka pola na prawą obronę, gdzie Die Mannschaft miewał ostatnio problemy. Druga linia została zabezpieczona przez dwóch innych świetnie dysponowanych monachijczyków, Leona Goretzkę i 21-letniego Aleksandara Pavlovicia. Jak widać, można pomieścić na murawie całą trójkę.
Ostateczna walka
Październikowe zgrupowanie było lepsze niż to wrześniowe i – zdaje się – wyznaczyło kierunek, który Niemcy powinni szlifować w listopadzie. Wtedy rozstrzygnie się sprawa ich awansu na mundial, bo w ostatniej serii gier podejmą w Lipsku Słowaków. Na ten moment obie drużyny mają tyle samo punktów, ale Sokoły mają bilans goli gorszy o dwa. Nasi południowi sąsiedzi najpierw zagrają u siebie z Irlandią Północną, a nasi zachodni sąsiedzi – pojadą do Luksemburga. Jeśli i jedni i drudzy zaksięgują komplet punktów, na Red Bull Arenie będą ważyły się losy bezpośredniego awansu na mistrzostwa świata! Niemcy mają wszystko w swoich rękach, ale na pewno nie mogą być tego pewni, czego podczas losowania grup eliminacyjnych nikt się przecież nie spodziewał. „Kluczowa będzie konsekwentna praca nad słabościami, które można było dostrzec w Belfaście, głównie w zakresie kontroli gry oraz siły ofensywnej, aby ponownie przekonać do siebie rosnącą ostatnio liczbę sceptyków” – spuentował Dersch.
To tylko chwilowe?
Na zeszłorocznym Euro oraz w trakcie Ligi Narodów wydawało się, że reprezentacja Nagelsmanna idzie w dobrym kierunku, ale – jak widać – znowu zaczęła się cofać. Listopadowe mecze dadzą odpowiedź, czy było to chwilowe zachwianie, czy głosy o rzekomo niepewnej pozycji selekcjonera... mogą mieć uzasadnienie! – Zmieniliśmy naszą pozycję wyjściową i teraz wszystko jest w naszych rękach. To jedyne, czego chcieliśmy. W Belfaście zachowaliśmy też czyste konto. To nie był olśniewający występ, ale bardzo ważne zwycięstwo – podsumował 1:0 z Irlandią Północną kapitan Joshua Kimmich.
Piotr Tubacki
