Sport

„Piszczu” wszedł i trafił

W meczu drużyn będących ostatnio na fali wygrały Goczały, a zwycięstwo zapewnił wybitny reprezentant Polski.

Wygląda na to, że ekipa z Goczałkowic nie ma zamiaru się zatrzymywać. Fot. KS Panattoni Goczałkowice

Może tabela tego tak nie pokazuje, ale do soboty ekipa z Gubina była niepokonana od siedmiu kolejek. Nic dziwnego, że jej fani liczyli na podtrzymanie dobrej serii, choć doskonale zdawali sobie sprawę, że zadanie to do łatwych należeć nie będzie. Po drugiej stronie stanęła bowiem drużyna zdeterminowana, pewna siebie i regularnie punktująca od 22 sierpnia. O tym, że w tym spotkaniu dominować będzie walka o każdą piłkę, wiadomo było od pierwszego gwizdka. Szybciej do trudnych warunków dostosowali się gospodarze i tylko refleksowi oraz wysokim umiejętnościom bramkarza goście zawdzięczają bezbramkowy remis. Alessio Valion na wyżyny wzniósł się w 22 minucie, przerzucając nad poprzeczkę piłkę po świetnym uderzeniu Mateusza Szeli zza pola karnego. Znacznie słabiej spisał się golkiper Cariny. Wypuszczony przez Nikolasa Wróblewskiego Tobiasz Mas wbiegł bowiem w pole karne i chytrym strzałem założył siatkę Filipowi Andrzejczykowi. Miejscowi nie zamierzali pasować, a ich odpowiedź była niemal natychmiastowa. Kacper Staszkowian przedarł się lewą stroną mocno zacentrował z boku „16”, a Mikołaj Rabczak wślizgiem posłał piłkę do własnej bramki. Gubinianie poszli za ciosem, ale kolejne próby Sztaszkowiana i Szeli padały łupem Włocha z ukraińskim paszportem.

- W pierwszej połowie Carina była bliżej prowadzenia niż my - potwierdzał trener goczałkowiczan Przemysław Gomułka, który w przerwie, wraz z asystującym mu Łukaszem Piszczkiem, musiał się zastanowić, co zrobić, żeby wyprowadzić w pole nieźle funkcjonujących przeciwników. Kulminacyjny moment miał miejsce w 54 minucie, kiedy rozpędzonego Jacka Wuwera nieprzepisowo zatrzymał Szela. Sędzia uznał ten faul za brutalny i pokazał winowajcy czerwoną kartkę. Brak czołowego zawodnika mocno skomplikowała życie drużynie spod zachodniej granicy, ale jej rywale długo musieli „szukać” okazji podbramkowej. W 89 minucie trener Gomułka postawił wszystko na jedną kartę. Na boisko weszli Michał Fidziukiewicz i Piszczek, wzmacniając ofensywę. Efekt był piorunujący! Obrońcy Cariny swą uwagę skupiali na rosłym Fidziukiewiczu, a tymczasem w 2 minucie doliczonego czasu gry jak spod ziemi wyrósł Piszczek i „główką” posłał piłkę do siatki. Pomógł mu nieco rykoszet, ale...- Zadecydowało doświadczenie, czucie boiska i wiedza, w którym sektorze pola karnego powinienem być przy dośrodkowaniu. Niko Wróblewski fajnie mnie im znalazł i mogłem oddać strzał - opisywał okoliczności „złotego” gola wybitny reprezentant Polski, który przymierzając z 11 metrów, przypomniał sobie czasy z początku bogatej kariery, gdy był napastnikiem. To za sprawą „Piszcza” do Goczałkowic wracał wesoły autobus.

Marek Hajkowski

◼ Carina Gubin - KS Panattoni Goczałkowice 1:2 (1:1)

0:1 - Mras, 23 min, 1:1 - Rabczak, 28 min (samobójcza), 1:2 - Piszczek, 90+2 min (głową)

CARINA: Chadała - Ricardo (46. Kruppa), Żarkowski, Szela, Kyzioł (67. Buszewski) - Dziedzic, Haraszkiewicz, Kamon (79. Sz. Kopernicki), Staszkowian - Diduszko, Bednarczyk. Trener Grzegorz KOPERNICKI.

GOCZAŁKOWICE: Valion - Będzieszak, Zięba, Rabczak (89. Piszczek) - Mras, Wuwer, Maroszek (72. Mendrela), Bąk (89. Fidziukiewicz) - Wróblewski, Orliński (26. Duda), Żagiel (72. Rostkowski). Trener Przemysław GOMUŁKA.

Sędziował Kamil Zator (Kluczbork). Widzów 300.

Żółte kartki: Bednarczyk, Diduszko - Rabczak, czerwona Szela (54, faul).