Sport

Pioruny na czele

Oklahoma City Thunder od kilku dni są na czele ligowej tabele.

Isaiah Hartenstein wrócił po kontuzji i zaliczył double double. Fot. Marty Jean-Louis/SIPA USA/PressFocus

NBA

W niedzielę rozegrano tylko jeden mecz - do Portland przyjechali liderzy Zachodu i całej ligi, Oklahoma City. Trail Blazers, zespół z końca tabeli, dwa poprzednie mecze wygrał i teraz znów chciał sprawić niespodziankę. Pierwsza kwarta była rzeczywiście remisowa (17:17), ale w kolejnej dominacja faworytów była już bezdyskusyjna. Mimo to emocje były do końca. Gospodarze w ostatniej części zmniejszyli straty do 5 oczek (88:93 po rzutach wolnych Anfernee Simonsa), na więcej goście nie pozwolili. Bohaterem meczu był Shai Gilgeous-Alexander, który rzucił aż 35 punktów i umocnił się na czele ligowego rankingu strzelców. Na półmetku sezonu to on właśnie typowany jest jako główny faworyt do tytułu MVP. Kibiców z Oklahoma City ucieszył powrót Isaiaha Hartensteina, który z powodu kontuzji pauzował w pięciu poprzednich spotkaniach. Środkowy reprezentacji Niemiec czuje się już dobrze - w Portland zanotował 14 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst. Oklahoma prowadzi w lidze z bilansem 37-8.

W Nowym Jorku odbyła się ceremonia zastrzeżenia koszulki z numerem 15 na cześć Vince'a Cartera. W uroczystości wzięli udział bliscy i przyjaciele koszykarza, był jego dawny trener Lawrence Frank, prezydent klubu Rod Thorn. - To mama mi doradziła, gdy zaczynałem karierę: wybierz swój numer i uczyń go sławnym - wspominał Carter.

Carter jest siódmym zawodnikiem w historii Nets, którego numer został zastrzeżony. W zespole spędził cztery sezony, rozegrał 374 gry, do niego należy rekord punktów zdobytych w jednym sezonie (2,070 w sezonie 2006/07), jest też trzeci w klasyfikacji strzelców wszech czasów.

Wynik meczu niedzielnego: Portland - Oklahoma City 108:118.

(bb)