Sport

Pierwszy cel

Rzeszowianki w drodze po trofeum nie przegrały nawet seta.

Rzeszowianki w Elblągu przeżyły piękne chwile. Fot. PAP/Adam Warżawa

TAURON PUCHAR POLSKI KOBIET

To był weekend DevelopResu. W wielkim stylu wywalczył Puchar Polski. Zdominował finałowy turniej, który po raz pierwszy odbył się w Elblągu. Bez straty seta ograł w półfinale BKS Bostik ZGO Bielsko-Biała, a w finale ŁKS Commercecon Łódź. - Jestem dumna z zespołu, bo podołałyśmy wyzwaniu i wykonałyśmy zadanie. A nie było łatwo, bo trzeba było trzymać „ciśnienie” i koncentrację, aby nie dać łodziankom przejąć inicjatywy, by nie wykorzystały naszej nieuwagi i nam nie uciekły. I to udało się zrealizować - powiedziała Aleksandra Szczygłowska, libero zespołu z Rzeszowa, która została MVP finału. Gdy ogłoszono werdykt, wypchnęła Brunę Honorio i razem z nią odebrała wyróżnienie. Pod koniec pierwszego seta brazylijska atakująca zastąpiła kontuzjowaną rodaczkę, Sabrinę Machado. - Cieszę się, że doceniono moją grę i chyba także moje „pochodzenie”, ale to Bruna zdecydowanie zasłużyła na tę statuetkę. Została postawiona w trudnej sytuacji i nie wiem, czy każda zawodniczka byłaby w stanie udźwignąć taką odpowiedzialność. Bruna mogła zareagować różnie, ale wytrzymała ciśnienie i pokazała ogromną klasę. Gdyby nie ona, to mogłoby być... inaczej. Sabri życzę zdrowia, a dla Bruny chapeau bas – zaznaczyła.

Szczygłowska sięgnęła po to trofeum w rodzinnym mieście. Przyznała, że czuła ogromne wsparcie siedzącej na trybunach rodziny. - Ona zawsze bardzo mi pomaga. Podczas tego turnieju czułam delikatną presję, chyba sama sobie też ją nałożyłam, ale w odpowiednim momencie zdjęłam ją z siebie – wyjaśniła.

Dumy ze swoich podopiecznych nie krył trener Michal Masek. - Chcieliśmy zdobyć ten puchar i jesteśmy naprawdę szczęśliwi. Czapki z głów dla całego zespołu za cały turniej, za półfinał i finał, za opanowanie emocji. Dziewczyny zagrały na niesamowitym poziomie – cieszył się słowacki szkoleniowiec.
Dla DevelopResu to trzeci Puchar Polski w historii. Jeszcze nigdy nie wywalczył natomiast mistrzostwa kraju, choć w ostatnich pięciu sezonach zawsze dochodził do finału. - Na ten sezon mamy trzy cele. Pierwszy już zrealizowaliśmy, bo wygraliśmy Puchar Polski. Drugi przed nami już w czwartek, chcemy być w ósemce Ligi Mistrzyń. Bycie w ćwierćfinale tych rozgrywek to coś niesamowitego. Potem już będzie play off i czas przełamać tę srebrną serię, chcemy wygrać mistrzostwo i nie ma co tego ukrywać – podkreślił Masek.

Odmienne nastroje panowały w ekipie ŁKS-u. Łodzianki mają bowiem czego żałować, bo w pierwszym secie prowadziły już 23:20 i miały dwie piłki setowe (24:22), a mimo to przegrały. - Miałyśmy mnóstwo szans, aby wygrać seta, ale tak się nie stało i totalnie „pękłyśmy”. Nie dźwignęłyśmy tego spotkania mentalnie - przyznała

Natalia Mędrzyk, przyjmująca ŁKS.

(mic)

Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

ZDANIEM EKSPERTA

Sebastian ŚWIDERSKI, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej

- Wszystko w Elblągu było na najwyższym poziomie. Kibice dopisali, na wysokości zadania stanęli też gospodarze. Może były pewne obawy, ale ci, którzy tu pracują i są zaangażowani w to miasto i w tę strukturę, pokazali, że spokojnie można powierzyć im organizację takich wydarzeń. Wielkie podziękowania dla Elbląga oraz jeszcze większe dla organizatorów za fantastyczny turniej. Od strony sportowej natomiast turniej był trochę dziwny, bo wszystkie trzy spotkania zakończyły się 3:0, z walką tylko w pierwszym secie. W finale w pierwszej partii rywalizacja na przewagi była fantastyczna. Do tego doszły zwroty akcji, zakończenie seta, challenge, powrót do gry oraz kontuzja czołowej zawodniczki DevelopResu. Na ten mecz patrzyłem również przez pryzmat drużyny narodowej. Widzieliśmy rywalizację na pozycjach rozgrywających i przyjmujących, ale największa wojna toczyła się na środku, gdzie cztery Polki w każdym elemencie pokazały się z bardzo dobrej strony. Pod tym względem możemy być spokojni o przygotowania do reprezentacyjnego sezonu, który wkrótce nastąpi.