Pięć powodów, dla których wygramy w Kownie
Jesteśmy o krok przed zapewnieniem sobie barażów o amerykański mundial, ale… dlaczego nie chcieć jeszcze więcej!
W marcu z Litwą wygraliśmy skromnie 1:0 po bramce Roberta Lewandowskiego Fot. Andrew Surma/Pressfocus.pl
KADRA
Finiszujemy z rozgrywkami w europejskiej strefie i w grupach pięciozespołowych. W niedzielę przed kwartetem reprezentacji – pauzuje Malta – ósma, czyli trzecia od końca, seria gier. Będzie ciekawie i w Amsterdamie, gdzie w niedzielę o 18.00 Oranje podejmują grających o wszystko Finów, i w Kownie, gdzie starcie niemających już na nic szans Litwinów z Biało-czerwonymi.
My, przystępując do rywalizacji z sąsiadem będziemy już mądrzejsi o wynik prowadzącej w grupie Holandii, która jest zdecydowanym faworytem do awansu z pierwszego miejsca, ale… nie takie rzeczy widział futbol! We wrześniu na Śląskim duńskiego selekcjonera Suomi Jacoba Friisa pytaliśmy, czy jego drużyna pomoże nam swoim wynikiem w grze z silnym rywalem na jego terenie. - Przede wszystkim sami sobie musimy pomóc tym październikowym meczem z Holandią. Sytuacja w grupie jest taka, że jeszcze sporo może się zdarzyć, nic nie jest jeszcze przesądzone. My koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu – mówił nam Friis.
A nasze atuty przed rywalizacją w Kownie? Jest ich kilka.
1. Strzelający Zielek
Mecz z Nową Zelandią, choć wyszliśmy na boisko w mocno zmienionym zestawieniu w stosunku do tego, co będzie w niedzielę, nie zaczęliśmy najlepiej. Do końcówki I połowy trzeba było czekać na pierwszy celny strzał na bramkę strzeżoną przez Alexa Paulsena (uderzał Michał Skóraś). Na szczęście mamy w swoim zespole kogoś, kto w trudnym momencie potrafi wziąć na barki odpowiedzialność i przesądzić o losach spotkania. W czwartek był nim Piotr Zieliński. W tym sezonie jeden z naszych najlepszych zawodników, w klubie – w lidze czy w pucharach uzbierał… 121 minut. Z samą Nową Zelandią zagrał więcej niż połowę tego czasu. Efektowana bramka z All Whites, już 15. w reprezentacji, stawia go w jednym szeregu z Jackiem Krzynówkiem. Przed nim o jedno trafienie - Józef Nawrot i Robert Gadocha.
2. Trenerskie doświadczenie
Wielu zastanawiało się, co selekcjoner Jan Urban zrobi w rywalizacji z Nową Zelandią. Rywal przecież nie taki słaby, już finalista MŚ, który niejednemu zajdzie jeszcze za skórę. Co innego jednak towarzyska gra, a co innego - starcie o ważne punkty w eliminacjach do MŚ. Trener Urban nie poszedł tak daleko, jak niedawno były selekcjoner rumuńskiej reprezentacji, a teraz szkoleniowiec Legii, Edward Iordanescu, i nie postawił na całkiem innych graczy. W meczu z Kiwi w wyjściowym składzie było kilku tych, którzy – najprawdopodobniej – wybiegną też na boisko w Kownie, bo i wspominany Zieliński, i Przemysław Wiśniewski w tyłach, i Sebastian Szymański. Balans został zachowana, drużyna wygrała, co dodatkowo mobilizuje przed starciem o punkty MŚ. W Legii wszystko odwróciło się przeciwko szkoleniowcowi, bo ze zmienionym składem przegrał w Lidze Konferencji, a w ekstraklasie z pierwszym garniturem poległ z Górnikiem…
3. Mocni rezerwowi
Choć starcie z Nowozelandczykami pokazało, że nasza kadra nie jest za szeroka, ale na plus na pewno ci piłkarze, którzy są wpuszczani przez trenera Urbana na boisko. Przecież już mecz w Rotterdamie pokazał, jakim pozytywnym impulsem mogą być zmiany. W Rotterdamie wejście w końcówce takich graczy, jak Wszołek, Grosicki, Świderski, Kapustka mocno pomogło. „Świder” z Holandią zanotował asystę. Teraz to samo uczynił Wszołek. Ci, którzy wchodzą, pomagają!
4. Zgłoszone aspiracje
Wygrane spotkanie z Nową Zelandią pokazało, że mamy graczy, którzy wiele zrobią by być w reprezentacji prowadzonej przez Jana Urbana. Udany debiut zaliczył Jan Ziółkowski. W czerwcu dla byłego obrońcy Legii (teraz AS Roma) zabrakło miejsca w ekipie orłów na młodzieżowe Euro na Słowacji, teraz za nim już debiut w dorosłej reprezentacji. Solidnie pokazał się też inny były młodzieżowiec, Kacper Kozłowski. Jest alternatywą w grze na środku pomocy. Michał Skóraś zbiera dobre recenzje po grze w Gandawie, pokazał się też w rywalizacji z Nową Zelandią. Być może swoją szansę dostanie też w niedzielę w Kownie - jest najbliższy zastąpienia nieobecnego na tym zgrupowaniu Nicoli Zalewskiego.
5. Litewskie zmęczenie
Nasz najbliższy rywal po 6 meczach w grupie ma ledwie trzy oczka. Choć Litwini walczyli niedawno heroicznie z Holandią (2:3), i walczyli też w Helsinkach w czwartek (nawet prowadzili), ostatecznie punktów nie zdobyli, i nie mają już szans nawet na miejsce barażowe. Ów trudny mecz w Finlandii, rozegrany ledwie 72 godziny przed potyczką w Kownie, może mieć znaczenie dla ich dyspozycji fizycznej. Wiemy jak było niedawno ze Szwedami, którzy w marcu 2022 przyjechali do nas na finał baraży o mundial w Katarze ledwie trzy dni po ciężkim meczu półfinałowym z Czechami. Było widać w konfrontacji z Biało-czerwonymi, że czują owo spotkanie w nogach. Podobnie będzie zapewne z gospodarzami w Kownie. Oby z takim samym - szczęśliwym dla nas - skutkiem!
Michał Zichlarz
GRUPA G
Następne mecze (12.10.):
◼ Holandia – Finlandia (18.00 – Polsat Sport 1)◼ Litwa – Polska (20.45 – TVP 1, TVP Sport)
|
1 Holandia |
5 |
13 |
17:3 |
|
2 Polska |
5 |
10 |
8:4 |
|
3 Finlandia |
6 |
10 |
8:9 |
|
4 Litwa |
6 |
3 |
6:9 |
|
5 Malta |
6 |
2 |
1:15 |
