Sport

Patent GieKSy

Katowiczanie udowodnili, że trzeba będzie się z nimi mocno liczyć w playoffowym rozdaniu.

Mateusz Bepierszcz w pierwszym dwumeczu pokazał z dobrej strony i... bez włosów. Fot. Mateusz Sobczak/PressFocus

Po raz kolejny hokeiści GKS-u Katowice udowodnili, że w drugiej części sezonu potrafią się skoncentrować i odesłać do kąta nawet najgroźniejszego rywala. W derbach województwa śląskiego z EC Będzin Zagłębiem Sosnowiec potrafili załatwić sprawę w drugich tercjach. W jednej i drugiej potyczce zdobyli wówczas po pięć goli i zapewnili sobie wysokie zwycięstwa.

Minuty niemocy

Zagadka związana z bramkarzem Zagłębia została rozwiązana przed meczem. Jednak Patrik Spešny chyba nie do końca uporał się z problemami zdrowotnymi, o czym przekonaliśmy się nieco później. Jego koledzy liczyli na pomoc z jego strony, ale i on miał prawo oczekiwać od nich wsparcia. Gospodarze w 1. tercji poddali go solidnej próbie i spisywał się bez zarzutu. Stroną atakującą był GKS, który sporo czasu spędzał w strefie rywala, ale nie przynosiło to żadnego efektu. Goście umiejętnie się bronili i od czasu do czasu wyprowadzali kontry. John Murray nie mógł sobie pozwolić na moment dekoncentracji. I jedni, i drudzy grali w liczebnej przewadze, ale również nie przyniosło to zmiany wyniku.

Mało kto oczekiwał, że w drugiej odsłonie nastąpi krach przyjezdnych i stracą aż pięć goli. To było minuty ogromnej niemocy hokeistów Zagłębia. Nieszczęście zaczęło się od kary Matthew Sozanskiego. Albin Runesson po raz pierwszy pokonał czeskiego golkipera. Goście sprawiali wrażenie zagubionych i nieobecnych na tafli. Patryk Wronka i Grzegorz Pasiut zdobyli gole po prostych stratach gości w strefie neutralnej. Travis Verveda, po podaniu Mateusza Bepierszcza, zaskoczył Spešnego z lewego koła bulikowego. Z kolei Jean Dupuy popisał się indywidualną akcją i mijał rywali niczym tyczki slalomowe. W decydującym momencie posłał krążek między parkanami bramkarza. Po tym Spešny zjechał z lodu i między słupkami stanął Mikołaj Szczepkowski. I on nie utrzymał czystego konta, bo Pasiut, Brandon Magee i Stephen Anderson po raz kolejny umieszczali krążek w siatce.

- Od drugiej tercji wskoczyliśmy na wyższy poziom i pierwsze trzy gole sprawiły, że graliśmy swobodniej i, co najważniejsze, skutecznie. To jeszcze nic nie znaczy, bo trzeba wygrać cztery mecze – stwierdził po meczu Patryk Wronka.

Troszkę zmieniony scenariusz

Dzień później hokeiści Zagłębia, ze Spešnym w bramce, byli mocno skoncentrowani i szukali szansy, by zrewanżować się za sobotni blamaż. Pierwsza tercja była wielce obiecująca dla gości, bowiem w końcowych fragmentach w ciągu 25 sek. dwa razy pokonali Murraya. Najpierw uczynił to Krężołek, zaś na 0,04 sek. przed syreną Damian Tyczyński. Goście mieli nadzieję, że tym razem karta się odwróci i potrafią nawiązać równorzędną walkę, a tymczasem nastąpił kolejny krach sosowieckiej drużyny. Gospodarze po raz kolejny udowodnili, że potrafią wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Spešny dwoil się i troił, ale nie mógł zapobiec utracie kolejnych pięciu goli. Tym razem jednak nie zjechał z lodu i dzielnie stawiał czoło rywalom.

Swoistym kolorytem tego meczu, choć tylko dla publiczności, były przepychanki, utarczki słowne oraz pojedynki na pięści. Nie spodziewaliśmy się, że te mecze wynikowo już ustawione, wyzwolą takie emocje.

W dwumeczu na Stadionie Zimowym w Sosnowcu będzie się wiele działo... Czy potem znów zobaczymy się w „Spodku”? Na to pytanie nie potrafimy odpowiedzieć.

Włodzimierz Sowiński

Sobota

◼  GKS Katowice – EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 8:0 (0:0, 5:0, 3:0)

1:0 - Runesson – Sokay – Koponen (21:37, w przewadze), 2:0 – Wronka – Varttinen (26:11), 3:0 – Pasiut (30:12), 4:0 – Verveda – Bepierszcz – Anderson (31:27), 5:0 – Dupuy – Englund - Pasiut (36:39), 6:0 – Pasiut – Anderson – Wronka (43:05, w przewadze), 7:0 – Magee – Koponen – Kallionkeli (47:16, w przewadze), 8:0 – Anderson – Bepierszcz – Kallionkieli (53:12).

Sędziowali: Paweł Breske i Paweł Kosidło – Mateusz Kucharewicz i Eryk Sztwiertnia.Widzów 1435.

GKS: Murray; Runesson – Englund, Verveda – Norberg, Koponen (2) - Varttinen, Jalonen – Maciaś; Wronka (2) – Pasiut (2) – Magee, Mroczkowski – Sokay – Dupuy (2), Kallinonkeli - Anderson – Bepierszcz, Jakub Hofman – Salituro – Michalski. Trener Jacek PŁACHTA.

ZAGŁĘBIE: Spešny (36:29. Szczepkowski); Charvat – Kotlorz, Sozanski (4) – Naróg, Saur – Krawczyk, Andrejkiw; Krężołek – Tyczyński – Korenczuk, Djmuić – Viikila – Sirkia, Szturc (2) – Sawicki – Shin, Bernacki – Bucenko (2) – Sołtys (6), Ciepielewski. Trener Matias LEHTONEN.

Kary: GKS – 10 (2 tech.) min, Zagłębie – 14 min.


Niedziela

◼  GKS Katowice – EC Będzin Zagłębie Sosnowiec 7:2 (1:2, 5:0, 1:0)

Stan rywalizacji 2-0

1:0 – Anderson – Bepierszcz – Kallionkieli (15:48), 1:1 – Krężołek – Kotlorz – Naróg (19:34), 1:2 – Tyczyński – Shin - Charvat (19:59), 2:2 -Jonasz Hofman – Michalski - Salituro (27:10), 3:2 – Bepierszcz – Koponen – Michalski (29:49), 4:2 – Bepierszcz – Anderson - Kallionkieli (32:58), 5:2 – Pasiut – Magee – Wronka (33:54), 6:2 – Salituro – Varttinen (35:55), 7:2 – Mroczkowski – Sokay (53:55).

Sędziowali: Michał Baca i Przemyslaw Gabryszak – Igor Dzięciołowski i Slawomir Szachniewicz. Widzów 1435.

GKS: Murray; Runesson (8) – Englund (2), Verveda (2) – Norberg (4), Koponen - Varttinen, Jalonen – Maciaś; Wronka – Pasiut (6) – Magee, Mroczkowski – Sokay – Dupuy, Kallinonkeli - Anderson (5+20)– Bepierszcz, Jonasz Hofman – Salituro – Michalski. Trener Jacek PŁACHTA.

ZAGŁĘBIE: Spešny; Charvat – Kotlorz (2), Sozanski – Naróg, Saur – Krawczyk, Andrejkiw; Krężołek (2) – Tyczyński (5+20) – Shin (6+5+20), Djmuić – Viikila – Sirkia, Szturc (2) – Sawicki (2) – Korenczuk, Bernacki – Bucenko – Sołtys (4), Ciepielewski. Trener Matias LEHTONEN.

Kary: GKS – 43 (kara meczu dla Andersona) min, Zagłębie – 65 (w tym kary meczu dla Shina i Tyczyńskiego oraz 2 tech.) min.

Kolejne dwa mecze w środę i w czwartek, 26 i 27 lutego w Sosnowcu, oba od 18.00.


6. CZYSTE konto zaliczył John Murray w tym sezonie, broniąc 21 strzałów.

25 SEKUND przebywał w boksie kar Jan Sołtys, gdy GKS zdobył szóstego gola, drugiego w przewadze.

49 SEKUND było do końca kary MatthewSozanskiego, gdy Albin Runesson zdobył inauguracyjnego gola.