Sport

Panu już dziękujemy!

Kibice wrocławskiego klubu zastanawiają się, kto zajmie miejsce Patryka Załęcznego w fotelu prezesa klubu z Oporowskiej.

Kiedy Patryk Załęczny pożegna się z posadą prezesa Śląska? Fot. Mateusz Porzucek / Press Focus

ŚLĄSK WROCŁAW

W mojej ocenie tylko cud może uratować Zielono-biało-czerwonych przed degradacją do Betclic 1. Ligi. Dwie pierwsze kolejki rundy wiosennej uzmysłowiły kibicom Śląska, że konkurencja ani myśli rozkładać przed ich ulubieńcami czerwonego dywanu i zagwarantować im utrzymania w elicie. Kryzys drążący zespół był widoczny od początku bieżącego sezonu i na razie nie widać żadnych symptomów poprawy.

Kwestia czasu

W sytuacjach kryzysowych zawsze poszukuje się kozła ofiarnego, czasami jeden nie wystarczy. Na razie głowę pod topór położyli trener Jacek Magiera i dyrektor sportowy Dawid Balda. Teraz – jak ustalili dziennikarze ze stolicy Dolnego Śląska – ich tropem podąży prezes Śląska, Patryk Załęczny. Jego dymisja jest przesądzona, to kwestia nie tygodni, lecz dni. Oczywiście sternik klubu nie biega po boisku, ale wiele jego decyzji było chybionych, by nie powiedzieć bardziej dosadnie. Pod jego „światłym” przewodnictwem drużyna szoruje po dnie ekstraklasy, argumentów na obronę nie ma praktycznie żadnych. 11 punktów zdobytych w 20 potyczkach ligowych, zaledwie jedno zwycięstwo. Czara goryczy się przelała i właściciel, czyli miasto, zdecydował się na zmiany w zarządzie klubu. Posadę prezesa straci 35-letni Patryk Załęczny, który piastował ją od 11 września 2023 roku. Zarząd spółki akcyjnej, a więc w tym jej prezesa, powołać i odwołać może rada nadzorcza tej spółki, ale ten krok jeszcze nie został wykonany.

Dwa scenariusze

Ponoć możliwe są dwa scenariusze rozwoju sytuacji. Załęczny zostanie odwołany od razu lub pozostanie na stanowisku prezesa do końca obecnego okienka transferowego i do momentu wyłonienia nowego prezesa. Ta druga opcja pozwoliłaby Śląskowi na sfinalizowanie rozmów z zawodnikami, którzy mieliby drużynę wzmocnić lub z niej odejść. Podobno właściciel klubu rozważa rozpisanie konkursu na stanowisko prezesa, co dotychczas nie było praktykowane w klubie z Wrocławia.

Praktycznie przesądzone odejście Załęcznego z władz klubu każe postawić pytanie, jakie będę konsekwencje tego ruchu dla Aleksandra Łosia, który został sprowadzonym do Śląska właśnie przez ustępującego prezesa. Na razie dyrektor ds. marketingu i sprzedaży w klubie zostaje, ale jego odejście w najbliższym czasie jest również wielce prawdopodobne.

Dadzą nową jakość?

W zimowym okienku transferowym klub z Oporowskiej pozyskał trzech nowych zawodników. Czy dojdą jeszcze następni? Działacze Śląska, z dyrektorem sportowym Rafałem Grodzickim na czele, przekonują, że nowe twarze w zespole dodadzą mu jakości i pozwolą wyjść na prostą.

Pierwszym transferem sfinalizowanym przez wrocławian było pozyskanie niespełna 26-letniego obrońcy Marca Llinaresa, który ostatnie półtora roku spędził w szwedzkim Hammarby. Hiszpański lewy obrońca bardzo dobrze pokazał się podczas obozu przygotowawczego w San Pedro del Pinatar i dzięki temu wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce w dwóch pierwszych kolejkach rundy wiosennej.

Drugą nową twarzą w drużynie trenera Ante Szimundży jest o rok młodszy napastnik Assad Al Hamlawi. W meczu z Piastem (1:3) król strzelców szwedzkiej Superettan zagrał od 75. minuty, w wyjazdowej potyczce z Radomiakiem wybiegł na boisko w podstawowym składzie, a opuścił plac gry po nieco ponad godzinie.

Największe nadzieje sztab szkoleniowy Śląska wiąże z 29-letnim pomocnikiem, Jose Pozo. Hiszpan ma za sobą występy w La Lidze w zespołach UD Almeria i Rayo Vallecano. CV ma niezłe, ale to jeszcze niczego nie przesądza i nie gwarantuje, że będzie brylował w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy.

Bogdan Nather