Palma stawał na głowie
Gol, dwie asysty i napędzanie gry drużyny – reprezentant Hondurasu był ojcem zwycięstwa Lecha nad Rapidem. Yeaaahhh!
Palma był nie do zatrzymania. Fot. Paweł Jaskółka / Press Focus
Koncertowa gra
W spotkanie oba zespoły weszły odważnie, chcąc pokazać, że to one będą kontrolowały to starcie. Przez pierwsze kilka minut gra defensywna była nienaganna. Dogodna sytuacja przyszła w 11 minucie. Mikael Ishak dopadł do piłki, ale jego strzał z kilku metrów poleciał nad poprzeczką. Nie udało się wtedy, to udało się 120 sekund później. Joel Pereira dośrodkował piłkę, bramkarz Rapidu ją wypiąstkował, jednak idealnie pod nogi Luisa Palmy, który uderzeniem przy słupku otworzył wynik. Honduranin po raz kolejny pokazał, że jest bardzo dużym wzmocnieniem Kolejorza.
Podopieczni Nielsa Frederiksena nie zamierzali się zatrzymywać i w 21 minucie było już 2:0. Po raz kolejny aktywny Luis Palma oddał strzał, Niklas Hedl odbił futbolówkę do boku, a tam czekał Mikael Ishak, który podwyższył prowadzenie Lecha. Mistrzowie Polski chcieli dobić rywali i najpierw strzał Palmy został zablokowany, a następnie Kornel Lisman uderzył nad poprzeczką. Sędzia jednak postanowił wrócić do strzału Honduranina, sprawdził sytuację przy monitorze i podyktował rzut karny! Do piłki podszedł Mikael Ishak, ale po dwóch błędach tym razem Hedl się wykazał i obronił jedenastkę. Kilka minut później szwedzki napastnik miał kolejną doskonałą sytuację, ale uderzenie zza pola karnego zatrzymało się na słupku. Tuż przed końcem pierwszej części Lechici dopięli swego i strzelili trzecią bramkę. Taofeek Ismaheel ładnie rozegrał futbolówkę z Palmą i technicznym uderzeniem z kilkunastu metrów nie dał szans Hedlowi. Mistrz Polski grał koncertowo! Rapid nie miał czego szukać na boisku. Na szczególne wyróżnienie zasługuje 29-krotny reprezentant Hondurasu, który po pierwszej części miał gola i dwie asysty.
Znowu bez czystego konta
Rozmowa w przerwie z podopiecznymi szkoleniowca Petera Stogera zapewne nie była łatwa, bo jego zespół leżał na łopatkach. Rapid nie miał nic do stracenia i w drugiej połowie próbował ataków większą liczbą piłkarzy. Gra mistrzów Polski w obronie była jednak nienaganna. Lechici czekali na kontry i po dwóch takich akcjach strzały oddawał Filip Jagiełło, ale na posterunku był Hedl. Dobra gra obronna gospodarzy trwała do 64 minuty. Akcja lewą stroną, dośrodkowanie Jannesa-Kiliana Horna do Andriji Radulovicia, który okazał się najsprytniejszy w polu karnym i zdobył bramkę. Wartym odnotowania jest fakt, że był to pierwszy celny strzał gości w tej rywalizacji. Tym samym podopieczni Frederiksena po raz kolejny nie zachowali czystego konta. Być może poznańska jedenastka poczuła się zbyt komfortowo, rozluźniła się za bardzo i została ukarana.
Po golu na 3:1 spotkanie zrobiło się dosyć nudne. Mistrz Polski dostał obuchem (może raczej obuszkiem) w głowę i przypomniał sobie, że mecz się jeszcze nie skończył. Rapid jednak nie poszedł za ciosem. Trener Niels Frederiksen wykazał się nosem co do zmiany, bo w 76 minucie na boisku za Konrela Lismana zameldował się Leo Bengtsson. 27-letni szwedzki skrzydłowy minutę później cieszył się z gola. Gospodarze wyprowadzili szybki atak, Ismaheel podał w pole karne, a wprowadzony skrzydłowy spokojnie umieścił piłkę w siatce. Po strzelonym golu gospodarze rozegrali końcówkę po profesorsku, nie dopuszczając do zagrożenia, a sami mieli jeszcze strzał w poprzeczkę. Jedynie tego straconego gola żal… Rapid ostatni raz cztery gole stracił pod koniec maja w meczu z Salzburgiem (2:4).
Step by step
Teraz przed mistrzami Polski powrót do ligowego grania. W niedzielę o 17.30 zmierzą się z GKS-em Katowice, następnie będzie przerwa na kadrę, mecz z Pogonią i kolejna rywalizacja w Lidze Konferencji. Poznaniacy polecą do Gibraltaru, gdzie 23 października o 21.00 zmierzą się z Lincoln Red Imps. Patrząc na starcie z Rapidem, trzeba od podopiecznych Nielsa Frederiksena wymagać kolejnych trzech punktów.
Miłosz Cebo
1. kolejka Ligi Konferencji
◼ Lech Poznań – Rapid Wiedeń 4:1 (3:0)
1:0 – Palma (13), 2:0 – Ishak (21), 3:0 – Ismaheel (45+2), 3:1 – Radulović (64), 4:1 – Bengtsson (77)
LECH: Mrozek – Pereira, Douglas, Milić (68. Skrzypczak), Gurgul – Ouma, Jagiełło (68. Kozubal) – Ismaheel (81. Fiabema), Palma, Lisman (76. Bengtsson) – Ishak (68. Agnero). Trener Niels FREDERIKSEN.
RAPID: Hedl – Bolla, Cvetković, Ahoussou, Horn (80. Demir) – Amane (80. Schaub), Gulliksen, Grgić (65. Ndzie) – Wurmbrand (46. Tilio), M’Buyi (65. Kara), Radulović. Trener Peter STOGER.
Sędziował Robert Hennessy (Irlandia). Widzów 24 779. Żółte kartki: Pereira, Ouma, Fiabema – Ndzie.
