Ostrożności nigdy za wiele
Trener mistrza Polski Adrian Siemieniec ostrzega, że jego zespół jeszcze nie awansował do kolejnej rundy Ligi Konferencji.
W pierwszym meczu w Serbii napastnik „Jagi” Afimico Pululu miał duży wkład w zwycięstwo swojej drużyny. Fot. Pedja Milosavljevic/PressFocus
Dwa dni przed meczem z Baćką Topola kontrakt z mistrzem Polski przedłużył niespełna 21-letni bramkarz, Sławomir Abramowicz. Wychowanek Victorii Sulejówek związał się z „Jagą” do 30 czerwca 2028 roku. Abramowicz do tej pory rozegrał w drużynie z Białegostoku 42 mecze, z czego 21 w PKO BP Ekstraklasie, 9 w Pucharze Polski, 7 w Lidze Konferencji, 4 w Lidze Mistrzów i 1 w Lidze Europy.
Dzisiaj o 21.00 drużyna trenera Adriana Siemieńca powalczy o awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Przed tygodniem „Żółto-czerwoni" wypracowali sobie w Serbii dwubramkową zaliczkę i jedną nogą są w tej fazie rozgrywek, ale tylko jedną nogą, bo nie zgadzam się z hurraoptymistami, że rewanż w Białymstoku to formalność. Guzik prawda! Słowa przecież nic nie kosztują, swoją wyższość nad przeciwnikiem trzeba potwierdzić na boisku i tylko tam. Poza tym mogę powtarzać do znudzenia: „Nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz”, bo już nie takie zwroty sytuacji w futbolu widziałem. Chociażby „remontadę” Barcelony w rywalizacji z Paris St. German. We Francji Katalończycy polegli 0:4, ale na Camp Nou unicestwili przeciwnika 6:1. W futbolu nie ma rzeczy niemożliwych i wszyscy powinniśmy o tym pamiętać.
Podczas środowej konferencji prasowej trener białostoczan Adrian Siemieniec tonował nastroje, przekonując, że sprawa awansu do następnej rundy Ligi Konferencji jest otwarta. - Za nami dopiero pierwsza połowa meczu - powiedział 33-letni szkoleniowiec. - Nie mamy jeszcze awansu, jeszcze niczego nie uzyskaliśmy. Musimy być skupieni, skoncentrowani i dobrze nastawieni do rewanżu, bo wszystko rozstrzygnie się w Białymstoku. Chcemy dążyć do kontroli meczu w każdej fazie i bardzo ważna jest dla nas ta, kiedy tracimy piłkę. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przeciwnik jest groźny w ataku szybkim, bo nawet ten pierwszy mecz pokazał, że otworzenie go i sprowadzenie do faz przejściowych, to jest to, w czym Baćka czuje się dobrze. Kiedy zostawi się jej przestrzeń, to Serbowie mają zawodników, którzy potrafią z niej skorzystać na boisku i pokazała to pierwsza bramka. Dlatego musimy lepiej być ustawieni w momencie kiedy atakujemy i lepiej reagować po stracie. Pierwszy mecz z tym przeciwnikiem był dla nas, trenerów, prawdziwym poligonem doświadczalnym. Zaręczam, że w czwartkowym meczu od pierwszej minuty wyjdzie najsilniejsza jedenastka, jaką możemy wystawić. Po niedzielnym meczu z Motorem Lublin w naszej drużynie nie ma poważnych kontuzji.
Niepokój budzi jedynie... stan murawy na stadionie w Białymstoku. W efekcie przedmeczowe zajęcia obu zespołów zostały przeniesione do ośrodka treningowego Jagiellonii. Odbyły się na krytym boisku ze sztuczną murawą. - Taki zespół jak Jagiellonia potrzebuje narzędzi do tego, żeby realizować swoją wizję gry – dodał trener Siemieniec. - Moja drużyna chce grać głównie w ataku pozycyjnym, chce budować grę, a do tego potrzebuje dobrej płyty. Jakie w związku z tym jest pocieszenie? Że Baćka też jest zespołem, który potrzebuje dobrych narzędzi do tego, żeby realizować swoją wizję. Płyta na stadionie w Serbii była kapitalnie przygotowana i pozwalała obu drużynom zaprezentować ofensywny futbol. Atutem Jagiellonii jest to, że grała w minioną niedzielę na boisku w Białymstoku i trochę je zna.
Bogdan Nather
Czwartek, 20 lutego, godz. 21.00
Jagiellonia Białystok - FK TSC Baćka Topola
Sędzia Allard Lindhout (Holandia)