Sport

Ostatni świąteczny akord

Lukko Rauma, środowy rywal mistrza Polski, to renomowana ekipa z wieloma sukcesami i zawodnikami z najwyższej półki.

Antti Raanta przez 12 sezonów występował w NHL, a dzisiaj pojawi się w Tychach. Fot. SIPA / USA / Press Focus

CHAMPIONS HOCKEY LEAGUE

Z Salzburgiem 1:3, potem 0:4 z Zurychem (oba mecze na wyjeździe), 1:3 z Frölundą Goeteborg, 2:3 z Luleą Hockey (oba u siebie) i 4:1 w Klagenfurcie z KAC – to dotychczasowe wyniki GKS-u Tychy zespołu w Hokejowej Lidze Mistrzów. Za tymi rezultatami kryje się wiele niecodziennych, emocjonujących wydarzeń, zwłaszcza na tyskim Stadionie Zimowym. Dzisiaj mamy ostatni akord tego sportowego święta, bowiem 6-krotni mistrzowie kraju podejmują fiński zespół Lukko Rauma, który już zapewnił sobie awans do drugiej części, czyli play offu.

Gra o prestiż

Przy ewentualnym zwycięstwie i porażkach drużyn przed nami w tabeli to mamy procent, może dwa, by znaleźć w drugiej części rozgrywek – takie głosy pojawiły się przed ostatnim spotkaniem z fińską drużyną. My jednak twardo stąpamy po... lodzie i naszym życzeniem jest, by GKS zaprezentował się z jak najlepszej strony i do końca walczył o korzystny rezultat.

Czy to jest możliwe? Po występie w Satelicie przeciwko GKS-owi Katowice mamy spore wątpliwości. Jeszcze na dobre się mecz nie rozkręcił, a tyszanie przegrywali 0:2 i do końca nie mieli wiele do powiedzenia. Wynik 0:3 nie wymaga komentarzy.

- Ogarnęła nas niemoc, której w żaden sposób nie potrafię wytłumaczyć – rozkłada bezradnie ręce dyrektor sportowy GKS-u, Jarosław Rzeszutko. - Zagraliśmy dobry mecz ligowy w Bytomiu, w Klagenfurcie wykorzystaliśmy wszystko, co mieliśmy do wykorzystania, a w Katowicach taka wpadka. Wróciliśmy na kiepską ligową ścieżkę, którą chcielibyśmy jak najszybciej opuścić.

Ba, jak to zrobić skoro przychodzi się spotkać z renomowaną fińską drużyną, potem starcie z Jastrzębiem oraz wyjazd do Oświęcimia. Spore wyzwania przed tyszanami.

- O przygotowanie fizyczne jestem spokojny, bo widzę, że wszyscy bez większego problemu wytrzymują trudy meczów – dodaje Rzeszutko. - Zagadką pozostaje strona mentalna, bo ona w ostatnim czasie szwankowała. Trzeba wyjechać na taflę skoncentrowanym i z planem jaki został nakreślony przez trenerów. Jestem mocno przekonany, że podołamy najbliższym wyzwaniom.

Ciekawi jesteśmy czy Pekka Tirkkonen wraz ze swoimi współpracownikami dokona jakichś przetasowań w poszczególnych formacjach. Już po pierwszym meczu w Salzburgu były zmiany, a potem kolejne próby „sklejania” poszczególnych piątek. Ano, zobaczymy, co też nam trenerzy zaserwują.

Fińska jakość

Ilves Tampere i KaLPa Kuopio już nieco wcześniej zapewniły sobie 1/8 finału. Do tego duetu dołączyła drużyna Lukko Rauma, wygrywając w 5. rundzie ze szwajcarskim EV Zug 1:0. Gola zdobył 18-letni obrońca (!) Arttu Välilä, który na początku tego miesiąca podpisał nowy, 3-letni kontrakt. Między słupkami po 3-tygodniowej przerwie spowodowanej kontuzją stanął Antti Raanta i od razu zaliczył „czyste” konto. 36-letni golkiper rodem z Raumy zaliczył 12 sezonów w NHL, występując w Chicago (zdobył w 2013 r. Puchar Stanleya, rozegrał 14 meczów, a trofeum przywiózł do rodzinnego miasta i otrzymał pierścień), w Arizonie, NY Rangers i Carolinie. Po powrocie na Stary Kontynent i grał w Szwajcarii, a przed tym sezonem powrócił do macierzystego klubu i jest wzorem dla młodszych kolegów. Lukko w tabeli Liigi zajmuje 7. lokatę i w 13 spotkaniach zdobyło 20 pkt, tracą do lidera Ässät 4 „oczka”. W zespole jest kilku obcokrajowców, w tym pięciu Kanadyjczyków, którzy decydują o szczelnej defensywie oraz o sile uderzeniowej. Najskuteczniejszy jest 36-letni Mikael Ruohoma, który odnosił sukcesu w rodzimej Liidze, grał w KHL, a przez ostatnie dwa sezony występował we Frölundzie Goeteborg. Wicemistrz świata (2021), zaliczył 45 występów w reprezentacji kraju, a w tym sezonie ligowym ma na koncie już 11 pkt (4 gole+7 asyst).

Lukko po raz piąty startuje w CHL. Po mistrzostwie kraju w 2020/21 w Lidze Mistrzów wygrali grupę i dotarli do ćwierćfinału, przegrywając po dogrywce z Red Bullem Monachium. Dwukrotnie, w sezonach 2015/16 i 2023/24, dotarli do półfinału CHL i w rywalizacji o awans do finału przegrali minimalnie z późniejszymi mistrzami, Servette Genewa. Tak więc GKS ma znów przeciwnika z najwyższej półki.

Włodzimierz Sowiński