Sport

Orlik wzniósł się na wyżyny

W Łęcznej zadziałał „efekt nowej miotły”: górnicy wygrali po raz pierwszy w tym sezonie.

Asystą i golem Kamil Orlik dał górnikom z Łęcznej sygnał, że sezon jeszcze nie jest stracony. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

W niedzielny wieczór zagrały na Lubelszczyźnie dwie ekipy, które w tym sezonie – choć za nami dopiero jego jedna trzecia – przeżyły już roszadę na szkoleniowej ławce. Legniczan już od kilku tygodni prowadzi Janusz Niedźwiedź; dla Daniela Ruska spotkanie z Miedzią było debiutem w roli „pierwszego”  wcześniej był asystentem zwolnionego parę dni wstecz Macieja Stolarczyka. Ta druga zmiana – może dlatego, że wciąż bardzo świeża – okazała się efektywniejsza: gospodarze wreszcie zaksięgowali zwycięstwo!

Wcale jednak tak być nie musiało: w pierwszych minutach to Branislav Pindroch miał sporo roboty, broniąc najpierw strzał Kamila Antonika, a potem efektowną przewrotkę Marcela Mansfelda. Odpowiadał na te legnickie „zaczepki” rodak i imiennik bramkarza, Branislav Spacil. Okazało się, że Jakub Wrąbel – jak jego vis-a-vis – też na spotkanie „dojechał” i interweniował skutecznie.

Obaj bramkarze również i po przerwie roboty mieli niemało, przez długie minuty wychodzili jednak obronną ręką (dosłownie) z okazji stwarzanych przez napastników rywali. W samej końcówce Wrąbla dopadł jednak niefart. Po rzucie rożnym gospodarzy zapewne zdołałby obronić uderzenie Kamila Orlika; po drodze jednak lot piłki zmienił Kamil Kruk i „zielono-czarni” objęli prowadzenie. Ten pierwszy swoją bramkę i tak jednak zdobył: w doliczonym czasie zamienił na gola – swego drugiego w tym sezonie – precyzyjną centrę Jakuba Bednarczyka.

Dzięki wygranej ekipa łęczyńska opuściła ostatnie miejsce w tabeli, na które spadła po niespodziewanym sobotnim zwycięstwie Znicza ze Śląskiem. I właśnie pruszkowianie będą kolejnym rywalem górników, zaraz po reprezentacyjnej przerwie.

(DaL)

OCENA MECZU⭐

◼ Górnik Łęczna - Miedź Legnica 2:0 (0:0)

1:0 – Kruk, 82 min, 2:0 - Orlik 90+4 min

GÓRNIK: Pindroch - Bednarczyk, Abbott, Kruk, Szczytniewski - Orlik, Deja (73. Ahmedow), Osipiuk, Santos, Spačil (89. Doba) - Tkacz (89. Malamis). Trener Daniel RUSEK.

MIEDŹ: Wrąbel - Bochnak (72. Czyborra), Stępiński, Kościelny, Grudziński, Szymoniak (72. Kuczko) - Cordoba, Drygas (84 Mioč), Serafin (46 Petrović), Antonik - Mansfeld (46. Stanclik). Trener Janusz NIEDŹWIEDŹ.

Sędziował Karol Wójcik (Siedlce). Widzów 885. Żółte kartki: Abbott - Mansfeld, Stępiński, Grudziński.


O jedną porażkę za daleko

Pięć miesięcy – tyle dostał od władz Wieczystej trener Przemysław Cecherz. Objął zespół 1 maja, poukładał go na końcówkę poprzedniego sezonu w 2. Betclic Lidze, udanie przebrnął z nim przez dwumecz barażowy i wprowadził krakowian na zaplecze ekstraklasy. Beniaminek po 12. kolejce zajmuje miejsce drugie, premiowane awansem do elity. Mimo tego drogi Cecherza i klubu po niedzielnej porażce (druga przegrana w sezonie) w Opolu się rozeszły.

(DaL)