Sport

Optymizm mimo przeciwności

Trener Widzewa Daniel Myśliwiec nie zadręcza się myślami o tym, kim zastąpi kontuzjowanych zawodników.

Szkoleniowiec łodzian zachowuje spokój przed meczem z Lechem. Fot. Marta Badowska/PressFocus

WIDZEW ŁÓDŹ

W piątkowym meczu przeciwko Lechowi w Poznaniu na pewno zabraknie w Widzewie pięciu zawodników: Kamila Cybulskiego, Juana Ibizy, Lirima Kastratiego, Marcela Krajewskiego i Bartłomieja Pawłowskiego. Ten ostatni nadal się leczy, pozostali przywieźli sobie kontuzje jako pamiątki z obozu przygotowawczego w Turcji.

Pawłowski dołączy do normalnych zajęć z drużyną i będzie do dyspozycji trenera w ciągu miesiąca, Krajewski wznowi treningi na początku lutego, Kastrati ma zwolnienie na dwa tygodnie, Cybulski na cztery, a Ibiza aż na osiem. Nie są to więc urazy, które mogą wpłynąć na przebieg kariery tych zawodników, ale na pewno bardzo utrudnią wybranie odpowiednio silnego składu na najbliższe mecze.

- Z kim gramy? Z liderem? Dawno nie zaglądałem do tabeli – bagatelizuje stopień trudności pierwszego meczu wiosny Mateusz Żyro, obecnie niekwestionowany lider zespołu. – Z Lechem grało nam się ostatnio bardzo dobrze. Wygraliśmy w Łodzi 2:1, a ostatni występ w Poznaniu też był dla nas bardzo udany – przypomina. Faktycznie, Żyro ma dobrą pamięć: w listopadzie 2023 Widzew wygrał na wyjeździe 3:1 po golach Alvareza, Klimka i Pawłowskiego, w maju tego roku było w Łodzi 1:1 (Rondić), a w lipcu w drugiej kolejce bieżącego sezonu Widzew wygrał u siebie 2:1, prowadząc już w 10 minucie 2:0 (Sypek i Alvarez). Poznańska lokomotywa pędzi do przodu, ale przed stacją Łódź-Widzew wyraźnie zwalnia.

Sytuacja kadrowa nie jest najlepsza, ale nastrój w zespole znakomity. – Nie możemy doczekać się pierwszego meczu – woła buńczucznie trener Daniel Myśliwiec. Nie martwi się (chyba jednak tylko na pokaz) lukami w kadrze. – Zawsze przecież ktoś jest kontuzjowany. Moim zadaniem jest stworzenie drużyny z ludzi, których mam do dyspozycji 24 godziny przed meczem – dodaje szkoleniowiec.

W obecnej sytuacji kadrowej ważna będzie dyspozycja tych zawodników, którzy w rundzie jesiennej pierwszoplanowych ról nie grali: Hilarego Gonga, Sebastiana Kerka i Saida Hamulicia. W sparingach wypadli dobrze, może więc wreszcie zaczną spłacać dług zaciągnięty na ich transfery. Trener Myśliwiec ma też w rękawie kilku dżokerów: - W treningach i sparingach na obozie kilku zawodników radziło sobie swobodnie i mam wobec nich poważne plany.

Domyślamy się, że chodzi o piłkarzy z rezerw -Daniela Gryzię, Jakuba Grzejszczaka i Pawła Kwiatkowskiego. Gryzio to 17-letni napastnik, który seryjnie strzelał gole w rezerwach w IV lidze (jego ojciec Jerzy grał w Widzewie w sezonie 1992/93), Kwiatkowski i Grzejszczak to obrońcy, których przecież w ligowej kadrze obecnie brakuje.

Mateusz Żyro wystawia dobrą opinię piłkarzowi, który ma zastąpić Ibizę. Wie, co mówi, bo grał w sparingach obok niego. - Dobra lewa noga, świetne warunki fizyczne, odwaga w grze. Łatwo można się z nim dogadać. Kilka lat spędził na Słowacji i rozumie po polsku, bo to podobny język do słowackiego – tak opisuje ściągniętego awaryjnie stopera Polydefkisa Volanakisa, 21-letniego Greka.

Próbą generalną miał być mecz z silnym CSKA Sofia, odwołany jednak z powodu deszczu. Zastępczy rywal, kosowski Feronikeli, nie był godnym przeciwnikiem dla Widzewa, ale skład z tego spotkania może być zapowiedzią „jedenastki” na Lecha: Gikiewicz – Kwiatkowski, Żyro, Silva, Kozlovsky – Gong, Alvarez, Shehu, Kerk, Cybulski – Rondić. Widzew wygrał 7:0, a w tym samym czasie Lech przegrał 1:7 z duńskim Nordsjaelland. Wcześniej siedem goli stracił też Widzew w meczu z Zagłębiem Lubin (4:7). – Teraz zagramy o punkty, sparingi się nie liczą – „skasował” te wyniki trener Widzewa.

Wojciech Filipiak