Sport

„Odwiedziny” kibiców

Trener „czerwonej latarni” tabeli Ante Szimundża zdaje sobie sprawę, że sytuacja jego drużyny jest coraz gorsza.

Trener Śląska Ante Szimundża (z prawej) widzi jeszcze dla swojej drużyny światełko w tunelu. Fot. Tomasz Jastrzębowski/PressFocus

ŚLĄSK WROCŁAW

Dzisiaj wicemistrz Polski - Śląsk wciąż ma taką etykietkę - zmierzy się na Tarczyński Arenie z Widzewem Łódź. - Musimy nieco pozmieniać naszą wyjściową jedenastkę przez to, że mamy zawodników zawieszonych za żółte kartki - stwierdził na konferencji prasowej trener wrocławian, Ante Szimundża. - Mamy opcje na środku obrony, aby zastąpić Serafina Szotę. Mowa o Jehorze Macence i Szymonie Ryglu z drugiego zespołu, który trenował z nami cały tydzień. Natomiast jeżeli chodzi o zastąpienie Petera Pokornego, to są do dyspozycji Tudor Baluta, Simon Schierack oraz Jakub Jezierski. Odejście z klubu stoperów? To jest sytuacja, do której muszę się dostosować. Jest wynikiem tego, co postanowiliśmy, że jest najlepsze dla klubu i zawodników.

Czy jest szansa, że Śląsk przysłowiowym rzutem na taśmę dokona transferów? - To nie jest temat, o którym dzisiaj rozmawiamy – stwierdził szkoleniowiec wrocławian. - Jest to pytanie do dyrektora sportowego, Rafała Grodzickiego. Moim celem jest jak najlepsze przygotowanie zespołu do sobotniego spotkania. Widziałem trzy-cztery mecze Widzewa, z czego dwa z tego roku. Dla nas każdy przeciwnik jest bardzo trudny. Mamy duży szacunek do rywali, z takim podejściem przystąpimy do tego, jak i każdego następnego meczu Damy z siebie wszystko, aby pokonać Widzewa.

Nie da się ukryć, że sytuacja zespołu z Oporowskiej w tabeli ekstraklasy jest coraz gorsza. - Ekstraklasa jest bardzo nieprzewidywalna - stwierdził Ante Szimundża. - Nie mamy wpływu na wyniki innych spotkań, ale musimy pamiętać, że mamy wpływ na nasze rezultaty. Wiemy, że sytuacja nie jest korzystna, nie powiem jednak, że nie widzę światełka w tunelu. Chcę wyciągnąć to, co najlepsze z naszych zawodników. Widzę postęp i zawodnicy go czują. Z każdym treningiem poznajemy się coraz lepiej. To tylko kwestia czasu, kiedy piłkarze na meczach zaczną pokazywać to, co robimy na treningach. Pracujemy ciężko i mamy świadomość, że to przełoży się na wynik prędzej czy później.

Szimundża dodaje. - Jestem zadowolony, że Ince i Ortiz już trenują z drużyną. To bardzo pozytywna rzecz. Arnau jest w tych treningach od początku, więc fizycznie jest gotowy do gry. Z kolei Burak jest nieco z tyłu, bo zaczął trenować później, ale jest zdolny do gry. Petkow jest coraz bliżej, zaczął z nami trenować, ale fizycznie jeszcze nie jest gotowy, co wynika z przebytej przez niego kontuzji. Poprzednie mecze w naszym wykonaniu były zupełnie różne. Jeżeli chodzi o pierwszy z Piastem, to już wszystko powiedziałem. Co do poprzedniego spotkania, to jak jesteś trzy razy w sytuacji jeden na jednego i nie strzelasz gola, to leży to na barkach zawodników. Muszą podejmować właściwe decyzje.

Wczoraj z drużyną z Oporowskiej pożegnał się 25-letni stoper, Simeon Petrow. Bułgar do końca bieżącego sezonu został wypożyczony do węgierskiego Fehervar FC. Umowa zawiera opcję wykupu zawodnika. W barwach Śląska Petrow rozegrał 31 meczów, strzelając w nich cztery gole.

W tygodniu poprzedzający mecz z łodzianami trenujących piłkarzy "odwiedzili" ultrasi Śląska. - Uważam, że ta wizyta była bardzo pozytywna i tak samo uważają zawodnicy. Ponieważ jeżeli naszym fanom by nie zależało, to wówczas by się nie pojawili w klubie. Oni cały czas są z nami, kibicują, wspierają, wierzą w nas i szanujemy taką postawę. Naszą odpowiedzią będzie bardzo dobra postawa na boisku – dyplomatycznie skomentował całą sytuację Szimundża.

Bogdan Nather