Oddech ulgi
HOKEJ
Jusse Walli zaskoczył Antona Svenssona uderzeniem spod niebieskiej linii. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Tyski obrońca tytułu zdobył arcyważne punkty z Energą Toruń i przedłużył szanse na zajęcie miejsca premiowanego grą w grudniowym finale Pucharu Polski. GKS wcale nie miał łatwo, bo goście stawiali silny opór i mieli okazje, jednak tym razem na wysokości zadania stanęli Finowie, Henri Knuutinen i Jusse Walli. Na 2:07 przed końcem z lodu zjechał Anton Svensson, ale goście nic nie wskórali. Gospodarze w tym czasie ograniczali się do obrony i nie kwapili się do ataków. Tomaš Fučik po raz drugi w tym sezonie zachował czyste konto, bo wcześniej uczynił to w meczu z Pasami. Tyszanie nadal grają mało przekonywająco, ale tym razem udało im się zainkasować punkty. Gdy zjeżdżali z tafli,zapewne towarzyszył im oddech ulgi, ale ciągle będą musieli walczyć o miejsce w czołowej „4”.
(s)
◼ GKS Tychy – Energa Toruń 2:0 (1:0, 1:0, 0:0)
1:0 - Knuutinen – Viitanen – Monto (5:04), 2:0 – Walli – Pociecha – Gosciński (32:39).
Sędziowali: Michał Baca i Bartosz Kaczmarek – Kacper Król i Łukasz Sośnierz. Widzów 1512.
GKS: Fučik; Bryk – Viinikainen, Kaskinen - Bizacki, Pociecha – Walli, Sobecki; Paś – Komorski – Łyszczarczyk, Viitanen – Monto (2) –Knuutinen, Heljanko – Kuru – Lehtonen, Gościński – Drabik – Jeziorski, Kucharski. Trener Pekka TIRKKONEN.
ENERGA: Svensson; Laitinen – Jaworski, Zieliński – Kulincew, Kurnicki – Gimiński, Ziarkowski – Schafer; Denyskin (2) – Syty (2) – Baszyrow, Sedlak (2) – Arrak – Worona, Lewandowski – Fjodorows – K. Kalinowski, M. Kalinowski – Maćkowski – Napiórkowski. Trener Sami HIRVONEN.
Kary: GKS – 2 min, Energa – 6 min.
