Odarci ze złudzeń...
Powrót do sosnowieckiej bramki Patrika Spešnego jest na play off niezbędny!
Mikołaj Szczepkowski został wystawiony na poważną próbę i zjechał z lodu ze spuszczoną głową. Fot. PAP/Michał Meissner
Po udanym dla Biało-czerwonych turnieju EIHC w Sosnowcu pytaliśmy o przyszłość zdolnego Łukasza Kamińskiego, który strzelił debiutanckiego gola z Węgrami. Trener Robert Kalaber popatrzył, tajemniczo się uśmiechnął i wystawił napastnikowi „Szarotek” laurkę. Na finiszu okna transferowego Kamiński pojawił się w Jastrzębiu-Zdroju i podpisał kontrakt do końca tego sezonu. Kto wie, może pozostanie w JKH na dłużej, a wówczas będzie miał bliżej do kadry, bo selekcjoner będzie miał okazję obserwować go na co dzień. Kamiński został desygnowany do 3. formacji z Szymonem Kiełbickim i Maciejem Urbanowiczem.
Sosnowiczanie mieli cień nadziei na 6. lokatę, ale pod warunkiem zwycięstwa. Rozpoczęli z impetem i zaatakowali bramkę Vilho Heikkinena, jednak goście nie chcieli być dłużni. W 10 min do boksu kar powędrował Michał Naróg i goście błyskawicznie, za sprawą Fina Hannu Kuru, objęli prowadzenie. W 19 min Mikołaj Szczepkowski po raz drugi wyciągał krążek z siatki. Najpierw uderzał potężnie Emil Bagin, sosnowiecki bramkarz odbił krążek przed siebie do Romana Raca, a ten nie miał problemu ze zdobyciem gola. Gospodarze mieli szansę na zmniejszenie strat, ale „guma” po uderzeniu Marka Charvata trafił w słupek.
Nadzieje miejscowych kibiców prysły już na początku drugiej odsłony. Najpierw Martin Kasperlik zdobył gola w podobnych okolicznościach jak Rac drugiego. Obrońca Jakub Żurek uderzał z dalszej odległości i bramkarz Zagłębia odbił kauczuk przed siebie. Nadjeżdżający Kasperlik pewnie skierował go do bramki. Kolejne trafienie było dziełem Jakuba Ślusarczyka, który otrzymał krążek w neutralnej tercji tuż przed niebieską linią i pewnym uderzeniem zdobył gola. Młody „Ślusar”, jak na ironię, cieszył się w swoim rodzinnym mieście i w klubie, w którym zaczynał sportową przygodę. Po pięciu latach w czeskich juniorskich drużynach wybrał jednak JKH, a nie macierzysty klub. Na początku ostatniej tercji goście zdobyli dwie bramki i z lodu musiał zjechać Mikołaj Szczepkowski. Zastąpił go Gabriel Kaczkowski, debiutujący w ekstralidze. Jednak nie zachował czystego konta, bo pokonał go Teemu Pulkkinen.
Włodzimierz Sowiński
◼ EC Będzin Zagłębie Sosnowiec – JKH GKS Jastrzębie 0:7 (0:2, 0:2, 0:3)0:1 – Kuru – Pulkkinen – Petraš (9:22, w przewadze), 0:2 – Rac – Bagin – Kasperlik (18:24), 0:3 – Kasperlik – Żurek – Rac (25:23), 0:4 – J. Ślusarczyk – Zając – Ł. Nalewajka (26:29), 0:5 – Kasperlik (41:20), 0:6 – Kiełbicki – Załamaj – Kasperlik (44:37), 0:7 – Pulkkinen - Petraš - Makel (50:10).
Sędziowali: Michał Baca i Bartosz Suski – Kacper Król i Sławomir Szachniewicz. Widzów 2500.
ZAGŁĘBIE: Szczepkowski (44:37. Kaczkowski); Charvat – Kotlorz, Sozanski – Naróg (2), Saur (2) – Krawczyk, Andrejkiw - Włodara; Djumić (2) – Tyczyński – Krężołek, Korenczuk – Viikila – Sirkia, Szturc (2) – Sawicki – Shin, Bernacki – Bucenko – Sołtys. Trener Matias LEHTONEN.
JKH: Heikkinen; Makela – Ronkainen, Bagin – Żurek (2), Załamaj – Górny, Hanzel – Kunst; Kaleinikowas – Kuru – Pulkkinen, Petraš (2) – Rac – Kasperlik, Kamiński – Kielbicki – Urbanowicz, Zając – Ł. Nalewajka – Ślusarczyk. Trener Robert KALABER.
Kary: Zagłębie – 6 min, JKH - 4 min
2 CZYSTE konta zaliczył fiński bramkarz JKH, Vilho Heikkinen.
8 SEKUND przebywał w boksie kar Michał Naróg, gdy goście zdobyli inauguracyjnego gola.