Sport

Oceniamy mistrzów Polski

Za Lechem fantastyczny sezon, który zakończył się wygraną w ekstraklasie. Oceńmy więc tych, którzy odpowiadają za ten sukces.

Niels Frederiksen w pierwszym sezonie w Lechu zdobył mistrzostwo. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus

Bartosz MROZEK – 8

Nie bez przyczyny otrzymał nagrodę dla najlepszego bramkarza sezonu. Mrozek był pewnym punktem zespołu między słupkami. Długo w Lechu grać nie będzie – z całą pewnością klub już otrzymuje oferty kupna golkipera. Stracił tylko 31 bramek. W 14 meczach zachował czyste konto. Ratował poznaniaków w sytuacjach, gdy wydawało się, że muszą stracić gola. Jest świetnym bramkarzem i w tym sezonie to potwierdził.

Mikael ISHAK – 8

Był to piąty sezon Ishaka w Polsce i kolejny udany. Ten był jednak wyjątkowo dobry, ponieważ po raz pierwszy przekroczył granicę 20 bramek. Jego licznik stanął na 21 trafieniach, dzięki czemu był na drugim miejscu w klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Gdyby taki wynik osiągnął w trzech poprzednich sezonach, byłby królem strzelców. To pokazuje, że Szwed pomimo upływających lat dalej jest niezwykle groźny dla bramkarzy.

Antoni KOZUBAL – 8

Po półtora roku wrócił do Lecha po wypożyczeniu do GKS-u Katowice. Kolejorz otrzymał pomocnika gotowego do walki na najwyższym poziomie. Kozubal błyskawicznie stał się jednym z lepszych pomocników na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Niels Frederiksen obdarzył go zaufaniem i nie pomylił się. Kozubala, pomimo małego doświadczenia w ekstraklasie, cechowały spokój i pewność w każdym zagraniu.

Antonio MILIĆ – 7

Tak jak Ishak, pamięta sezon 2020/21, w którym Lech po raz ostatni sięgał po mistrzostwo. Wówczas zagrał w 26 meczach. Tym razem jego rola w zdobyciu złota była jeszcze większa – zagrał w 31 spotkaniach, z czego 30 razy wychodził w pierwszym składzie. Gwarantował stabilność w defensywie, będąc ostoją linii obronnej. Zatracił jednak zdolność do zdobywania goli. W sezonie 2020/21 czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Tym razem ani razu nie był w stanie pokonać bramkarza.

Michał GURGUL – 7

Przy Nielsie Frederiksenie Gurgul urósł i stał się ważną częścią zespołu. 19-latek daje nadzieje na to, że w przyszłości reprezentacja Polski w końcu doczeka się świetnego lewego obrońcy, którego od lat nam brakuje. Jest kolejnym przykładem na to, jak dobrze funkcjonuje akademia Lecha. Związany był z nią od 2017 roku. Rok po roku stawiał kolejne kroki na ścieżce kariery. W końcu wiosną 2023 roku zadebiutował w ekstraklasie, w kolejnym sezonie zagrał 10 spotkań, a w minionych rozgrywkach był już nieodłączną częścią pierwszego składu.

Joel PEREIRA – 8

Był nominowany do nagrody obrońcy sezonu i nie ma w tym przypadku. Świetnie radzi sobie w defensywie, ale lubi także pokazać się w ataku. Dzięki temu sezon zakończył z dwoma trafieniami i z siedmioma asystami. Był to jego czwarty sezon w Poznaniu i czwarty, w którym był piłkarzem kluczowym. Trudno wyobrazić sobie Lecha bez niego.

Afonso SOUSA – 9

W końcu zademonstrował swój potencjał. W 2022 roku Lech wydał na Portugalczyka ponad milion euro i od tego momentu czekał na to, aż w końcu stanie się gwiazdą ligi. Gdy nadszedł ten moment, okazało się, że przewyższa swoimi umiejętnościami ekstraklasę, a jego statystyki mówią same za siebie – rozgrywki zakończył z 13 golami i sześcioma asystami.

Radosław MURAWSKI – 7

31-latek zagrał po prostu poprawny sezon. Wokół siebie miał piłkarzy, którzy błyszczeli, a on był zawodnikiem od czarnej roboty. Pod koniec sezonu stracił miejsce w wyjściowej jedenastce, a w środku pola zaczął występować Dino Hotić. Mimo tego rozegrał wiele meczów u boku Kozubala. Razem tworzyli zgrany duet środkowych pomocników.

Alex DOUGLAS – 6

Latem 2024 roku Lech wzmocnił siłę defensywy, sprowadzając do Poznania Szweda. Z uwagi na to, że szkoleniowiec Kolejorza często rotował składem obrony oraz z powodu kontuzji pod koniec rundy jesiennej zagrał w 23 spotkaniach. Pokazał się w nich po prostu z niezłej strony.

Ali GHOLIZADEH – 8

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że szydzono z Lecha w poprzednim sezonie, przed którym dokonano transferu Irańczyka. Gholizadeh zmagał się z kontuzjami, grał rzadko, ale gdy był już na boisku, prezentował się słabo. W tym sezonie uległo to zmianie – był jednym z najlepszych piłkarzy ekstraklasy. Sezon zakończył z ośmioma golami i sześcioma asystami. Zaliczył świetną końcówkę rozgrywek, dzięki czemu został wybrany najlepszym piłkarzem w maju.

Patrik WALEMARK – 6

Miał trudne zadanie, bo musiał wejść w buty Kristoffera Velde. I choć zagrał tylko w 22 meczach, to zaprezentował spory potencjał. Szwed w tym czasie osiem razy wpisywał się na listę strzelców i czterokrotnie dogrywał partnerom, gdy ci strzelali gole. Dał nadzieje na to, że w najbliższym czasie może stać się wyróżniającym się piłkarzem ekstraklasy.

Bartosz SALAMON – 5

Musiał do siebie przekonać szkoleniowca. Sezon rozpoczął jako rezerwowy – w pierwszym składzie zobaczyliśmy go dopiero w drugiej połowie października. Gdy jednak był na boisku, nie zawodził. W sumie zagrał w 17 spotkaniach, w 14 w wyjściowej jedenastce.

Daniel HAKANS – 5

Może jego statystyki wyglądałyby lepiej, gdyby nie kontuzja w pierwszej połowie sezonu. Zmagania zakończył z golem i sześcioma asystami, co nie jest wybitnym wynikiem. W tym sezonie w ofensywie błyszczeli inni zawodnicy, co jednak nie wyklucza tego, że Hakans ma potencjał. Nie bez powodu jest 12-krotnym reprezentantem Finlandii.

Dino HOTIĆ – 6

Niels Frederiksen szukał dla niego miejsca na boisku. Grał na prawym skrzydle, jak w poprzednim sezonie, ale pod koniec sezonu odnalazł się także w środku pola. Zagrał w 27 spotkaniach, ale w znaczącej części z nich był rezerwowym. Mimo tego zdobył pięć goli. Liczył zapewne na więcej po poprzednim sezonie, który został spisany na straty przez dwie kontuzje.

Rasmus CARSTENSEN – 7

Po rundzie jesiennej Niels Frederiksen przemyślał, na jakiej pozycji potrzebuje wzmocnień. Doszedł do wniosku, że potrzebuje jeszcze jednego bocznego obrońcę. Duńczyk nie grał w 1. FC Koeln, przyjechał do Polski i od razu stał się ważnym zawodnikiem Lecha, który był na drodze do mistrzostwa. Dobrze spisywał się nie tylko w obronie – w ostatnim meczu sezonu z Piastem zagrał jako skrzydłowy i to on podał do Sousy, który zdobył gola na wagę mistrzostwa.

Filip JAGIEŁŁO – 5

Latem powrócił do Polski po sześcioletniej przygodzie we Włoszech. Nie był jednak zawodnikiem, po którym widać było wielkie doświadczenie z gry na zachodzie Europy. Nie zyskał ogromnego zaufania Nielsa Frederiksena. Głównie wchodził z ławki. Konkurentów do gry miał bardzo silnych, więc jego pozycja w tym sezonie nie dziwiła.

Bryan FIABEMA – 3

Kibice Lecha mogli mieć wygórowane nadzieje w związku z przyjściem przed sezonem Norwega do Lecha. W końcu to piłkarz, który pięć lat temu został wypatrzony przez Chelsea, z którą podpisał kontrakt. Do Kolejorza dołączył z rezerw Realu Sociedad. Nie był więc przypadkowym zawodnikiem. Fakty są jednak takie, że u Nielsa Frederiksena grał rzadko, a gdy już wchodził na boisko, niczym nie zachwycał.

Niels FREDERIKSEN – 9

Gdy dołączył do Lecha, zastał zespół w zgliszczach. Kolejorz był poobijany po sezonie 2023/24, w którym nic nie udało mu się osiągnąć. Pracę stracił John van den Brom, zespół przejął Mariusz Rumak, który tak naprawdę chyba tylko czekał na to, aż zakończą się rozgrywki. Duńczyk przyniósł powiew świeżości i pomysł na to, w jaki sposób stać się jedną z najlepszych drużyn w Polsce. Pomysł wypalił i mistrzostwo jest w sporej części jego zasługą. Stworzył skład, w którym sporo do powiedzenia mieli zawodnicy doświadczeni, ale kluczowymi elementami zespołu byli też młodzi piłkarze, którzy chcą wspinać się po szczeblach kariery. Wiedział, jak wprowadzić w Lechu balans i zrobił to.

Kacper Janoszka

Mikael Ishak po raz pierwszy w karierze przekroczył granicę 20 bramek w sezonie. Fot. Gleb Soboliev/PressFocus