Sport

O dwóch takich, co dali radość

We wtorek w „Kotle Czarownic” zobaczyliśmy diametralnie inny Ruch niż w sobotę z Wisłą Kraków. Sportowo i mentalnie. Takich „Niebieskich” chcą oglądać kibice.

Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl Radość nowych ulubieńców kibiców Ruchu.

Mecze Pucharu Polski wielokrotnie pokazały, że nie zawsze się sprawdza, że grający w wyższej klasie klub wygrywa. Po losowaniu ćwierćfinałów nie brakowało komentarzy, że to Ruch  w starciu z Koroną Kielce będzie faworytem, bo gra u siebie, na magicznym Stadionie Śląskim. Po blamażu z „Białą Gwiazdą” optyka odwróciła się o 180 stopni. Zdecydowanie wzrosły akcje Korony, która zaczęła rok od dwóch zwycięstw i dwóch remisów w ekstraklasie. W „Niebieskich” zaczął powątpiewać nawet prezydent Chorzowa, Szymon Michałek, który dzień po laniu 0:5 napisał na portalu X: - Dziś już na chłodno, ale trzeba to jasno powiedzieć, że piłkarze i sztab trenerski przynieśli wstyd Ruchowi, dając się pobić we wstydliwy sposób przy historycznie najwyższej frekwencji w meczu ligowym w XXI wieku. Nie przystoi to w tak Wielkim Klubie.

Szulczek głowy nie stracił

No cóż, można i tak, najistotniejsze, że głowy nie stracił trener Dawid Szulczek, a jego podopieczni udowodnili, że są prawdziwymi wojownikami, którzy szybko potrafią się pozbierać i walczyć. - Ważne jest to, że wynikowo odpowiedzieliśmy na mecz z Wisłą, ale dla mnie jeszcze ważniejsze jest to, że potrafiliśmy zachować spokój w bardzo trudnym momencie, jakim było wejście w to spotkanie – mówi trener Ruchu. - Dobrze realizowaliśmy zadania, niezależnie od fazy gry. Czy to pressing, czy to atak pozycyjny, czy to stałe fragmenty – każdy robił to, co do niego należało. Było w tym trochę szczęścia, ale także indywidualnych umiejętności Kuby Bieleckiego. Wróciliśmy do meczu dzięki obronionemu rzutowi karnemu, ale i zawodnicy w polu wykonali fantastyczną pracę. Do tego doszły pozytywne akcenty pod bramką przeciwnika. Mam nadzieję, że tak już zostanie, bo przed nami trudni rywale, z którymi chcemy zdobywać punkty.

Kogo na MVP?

We wtorek w „Kotle Czarownic” zobaczyliśmy diametralnie inny Ruch niż w sobotę. To była inna drużyna przede wszystkim mentalnie. Z pewniejszą obroną, lepszą drugą linią, no i z niesamowitym, wracającym do bramki po półtorarocznej przerwie – od 7 października 2024, kiedy „Niebiescy” przegrali Piastem 0:3 – Jakubem Bieleckim. Z tym, że we wtorek „Bielu” miał bardzo silną konkurencję do miana MVP meczu w osobie strzelca dwóch goli, Ukraińca Jewhora Cykało. Wybór najlepszego był praktycznie niemożliwy. - Dziś Jehor okazał się gamechangerem. Razem z Kubą Bieleckim wykonali świetną pracę - chwalił trener Szulczek. - Słowa uznania należą się także trenerowi bramkarzy, który doskonale zarządza swoją grupą. To też zasługa m.in. Kuby Szymańskiego, który mimo że nie jest na ławce, to jest bardzo dobrym bramkarzem, a nadto pomaga w analizach rzutów karnych i robi to świetnie – zakończył trener Szulczek, który teraz będzie miał ból głowy na kogo postawić - na doskonałego Bieleckiego, chłopaka stąd, czy na broniącego dotychczas w lidze młodzieżowego reprezentanta Słowenii, Martina Turka.

Zbigniew Cieńciała

Takie jest nasze DNA

CZTERY PYTANIA DO JAKUBA BIELECKIEGO, bramkarza Ruchu


1. Przypomina pan sobie, żeby ktoś obronił w meczu dwa rzuty karne?

- Nie tak dawno w Stali Mielec Rafał Strączek. Tylko to sobie przypominam (w 2021 roku Strączek w ekstraklasowym meczu Stali z Termalicą obronił jedenastki Piotra Wlazły i Murisa Mesanovica. Mielczanie grający od 37 minuty w dziesiątkę m.in. dzięki interwencjom 22-latka wygrali ze „Słonikami” 1:0 – przyp. red.).

2. Który z rzutów karnych był trudniejszy do obrony?

- Drugi. Ale nie ukrywam, że mieliśmy rozpracowane rzuty karne Korony. Pooglądałem na wideo jak Korona je wykonuje. Poćwiczyłem. A że zawsze dobrze się czułem przy obronie jedenastek, to dwie obroniłem.

3. Wrócił pan do gry po półtorarocznej przerwie. Co pan czuł, wychodząc na boisko?

- Bardzo dużo pozytywnych emocji, ale też więcej chwil zwątpienia. Trudno je opisać. Moglibyśmy długo na ten temat rozmawiać. Ale zostawmy to. Powiem tylko, że ten mecz traktuję jako nagrodę za to, co przeszedłem. Dlatego mogę się teraz cieszyć.

4. Po 0:5 z Wisłą Kraków zaledwie kilka dni wcześniej podnieśliście się na boisku.

- Takie mecze pokazują DNA Ruchu. Jak robiliśmy trzy awanse z rzędu, to gdy brakowało umiejętności i cierpieliśmy, było ciężko, wtedy dawaliśmy wszystko z wątroby. W każdym meczu zostawialiśmy całe serducho na boisku. Po klęsce z Wisłą na białej ścianie pojawił się czerwony napis, a my go dziś ją farbą pokryliśmy. Położyliśmy pierwszą warstwę i teraz trzeba jeszcze kolejne warstwy farby nałożyć. Wierzę, że to zrobimy.

ZC

CZY WIESZ, ŻE...

◼  Jehor Cykało urodził się 7 września 2001 roku w Bachmucie. Mierzy 188 cm i waży 74 kg. Karierę zaczynał w Dynamie Kijów, gdzie występował do 16 roku życia. Pierwszym seniorskim klubem był Kołos Kowaliwka. Z Ukrainy przeniósł się do Czech, do Tatrana Rakownik, Horky n/Jizerou, SFC Opava. W styczniu został wypożyczony do 30 czerwca z opcją pierwokupu z FK Teplice. - Moją ulubioną pozycją jest środek obrony, ale mogę grać nawet w ataku, decyzja należy do trenera. Chcę z Ruchem odnosić zwycięstwa – mówił po przeprowadzce do Chorzowa.

◼  24-letni Jakub Bielecki jest wychowankiem Szombierek Bytom. Miał wielki udział w trzech awansach Ruchu z 3.ligi do ekstraklasy. W 2023 roku został wybrany najlepszym piłkarzem I ligi. W PKO Ekstraklasie w sezonie 2023/24 zaliczył cztery mecze.

◼  „Bielu” denerwował kibiców swoją rzekomą nadwagą. Po odejściu z Ruchu był na testach w Widzewie, ale nic z tego nie wyszło. - Od czerwca 2024 rokubyłem w kilku klubach, ale z różnych względów nic z tego nie wychodziło. Od września trenowałem z Polonią Bytom, za co bardzo dziękuję wszystkim pracownikom, zawodnikom i trenerom na czele z Mirkiem Kuczerą, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń. Dużo zawdzięczam Polonii. Mocno przepracowałem pewne kwestie, które mnie trapiły, fizycznie jest dużo lepiej niż było. Czuję, że jestem lepszym bramkarzem niż w chwili, gdy odchodziłem z Ruchu. Nie zakładałem, że powrót nastąpi tak szybko - mówił Bielecki na początku stycznia po podpisaniu nowej umowy z Ruchem.