Sport

O dobre samopoczucie

Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz

Fajnie się nagrywa w redakcji „Sportu” Redakcyjne Espresso, komentując to, co się wydarzyło, a także to, co się jeszcze wydarzy na sportowych arenach. Łatwo i przyjemnie się rozmawia w gronie kolegów, ale trudniej potem wszystko spiąć w całość i zademonstrować na piłkarskiej murawie, bieżni, lodowisku...

Zapowiadając początek zgrupowania naszej futbolowej kadry w Katowicach przed meczami z Mołdawią oraz Finlandią, padło pytanie o ten pierwszy. Czego oczekujemy po grze na Stadionie Śląskim z Mołdawią, rywalem notowanym w rankingu FIFA na odległym 154. miejscu? W teorii nie powinniśmy się nawet zastanawiać, jak będzie wyglądał mecz, bo taki rywal przez klasową reprezentację powinien zostać rozszarpany. Tyle w teorii. Praktyka pokazuje co innego. To wyświechtane powiedzenie, ale przecież poziom piłki mocno się wyrównał, można się mocno przejechać, będąc zbyt pewnym siebie, co pokazał mecz z... Mołdawią w eliminacjach do Euro 2024 w Kiszyniowie dwa lata temu. Spotkanie też odbyło się w czerwcu, też tuż przed wakacjami. Miało być miło, lekko i przyjemnie, pewne trzy punkty, a potem plaża i wakacje. Tak było przez 45 minut, kiedy Biało-czerwoni prowadzili dwoma bramkami, ale po przerwie ich gra się posypała i zespół pod okiem słynnego Fernando Santosa wrócił z kompromitującą porażką 2:3, która znacznie skomplikowała nam potem życie.

Teraz nie gramy o punkty, ale towarzysko, co nie znaczy, że to spotkanie o nic. Chciałoby się zagrać dobrze, skutecznie i do Helsinek odlecieć w bardzo dobrych nastrojach. Czy tak będzie? O tym dowiemy się wkrótce. Kadra w ostatnim czasie nas nie rozpieszcza, bo przeżyliśmy słabe Euro przed rokiem, spadek z dywizji A Ligi Narodów, a w marcu zagraliśmy nieprzekonująco w eliminacjach MŚ z Litwą i Maltą. Na razie prowadzimy z kompletem 6 punktów w grupie G i oby tak pozostało do… 17 listopada, czyli do momentu, kiedy skończą się zasadnicze eliminacje, a zwycięzcy grup świętować będą awans na amerykański mundial.

Do tego jednak na razie bardzo daleka droga. Najpierw trzeba zrobić mały krok w piątek w towarzyskim starciu, a potem przywieźć całą pulę z Helsinek, tak, żeby na kolejny mecz na początku września do Rotterdamu lecieć z pewnością siebie. W rywalizacji z „Oranje” niewielu daje nam szanse, ale nie takie rzeczy widział futbol.

Na razie cieszymy się, że kadra po kilkuletniej przerwie wróciła na Górny Śląsk. Głównym miejscem jest Stadion Śląski i Katowice. To przecież na Śląskim Biało-czerwoni święcili największe triumfy, m.in. w marcu 2022, kiedy w barażu o mundial w Katarze pokonali w Kotle Czarownic Szwedów. Teraz cieszymy się z gry towarzyskiej z Mołdawią, z którą zagramy po raz 9. Tylko raz przegraliśmy w kompromitującym meczu w 2023, pięć spotkań zakończyło się naszą wygraną, a dwa razy był remis.

Co ciekawe, z tym rywalem mierzyliśmy się już na Górnym Śląsku i było to w Katowicach, na starej Bukowej w listopadzie 1996 roku. Był to mecz w eliminacjach do MŚ francuskiego mundialu, a zwyciężyliśmy ledwie 2:1 po bramkach śląskich napastników, Henryka Bałuszyńskiego i Krzysztofa Warzychy. Był to ostatni mecz, nr 12, w narodowych barwach dla innego śląskiego piłkarza, Ryszarda Stańka, który teraz jest poważnie schorowany, a dla którego 15 czerwca w Chybiu odbędzie się specjalny charytatywny mecz.