Sport

Nowym potrzeba czasu

Rozmowa z Leszkiem Ojrzyńskim, byłym trenerem wielu ligowych zespołów, m.in. Rakowa, Górnika Zabrze, Podbeskidzia, Stali Mielec, zdobywcy Pucharu Polski i Superpucharu z Arką w 2017 roku

Na zimowych transferach najwięcej zarobił Widzew, sprzedając Imada Rondicia do Kolonii. Fot. Artur Kraszewski / Press Focus

W poniedziałek zakończyło się w Polsce zimowe okienko. Jak go ocenić i czy można powiedzieć, kto jest jego zwycięzcą?

– Papier wszystko, przyjmie, bo i CV, i przeszłość, ale najważniejsza jest aktualna forma i to, jak się kto zaaklimatyzuje w danym miejscu. Pamiętamy niedawno choćby transfer Sonny'ego Kittela do Rakowa. Wydawało się, że to fantastyczny ruch i takie też miał wejście. Mocne nazwisko i niedaleka dobra przeszłość, bo był przecież piłkarzem HSV, ale nie „zatrybiło”. Z podsumowaniami trzeba będzie poczekać do końca sezonu, bo każdy gdzieś tam ma przecież swoje oczekiwania i ambicje. Na pewno ci zawodnicy, którzy dołączyli do klubów, muszą się pokazać, bo przecież nie trafili jako uzupełnienie, ale przychodzą z wielkimi nadziejami, żeby pociągnąć i przyczynić się do realizacji zakładanych celów. Byliśmy świadkami transferów na sam koniec. Teraz trzeba poczekać i zobaczymy, jak wyjdą podsumowania, bo nasza liga jest wymagająca i specyficzna. Rozgrywki trwają, temperatura się poprawiła, ale niektórym przy tych wcześniejszych mrozach ciężko było wejść. A pamiętajmy, że mamy kluby jak Jagiellonia i Legia, które teraz zaczęły granie co trzy dni. Ciężko będzie z treningiem, z taką pracą systemową. Wiele czynników zdecyduje, jak ci nowi zawodnicy wejdą w te nowe dla siebie tryby i czy zagrają na odpowiednim poziomie.

Wspomniał pan Legię, która w zimowym okienku wydała prawie 5 milionów euro, bo wykupili Vinagre'a, zapłacili za Szkurina, są bramkarz Kovacević i Biczachczjan z Pogoni. Tyle że na razie nie ma wyników. Dlaczego?

– Nie widać, ale to początek. Strata jest jednak duża. Teraz przed nimi bardzo ważny mecz w Pucharze Polski z „Jagą”. Przez puchar, jak w lidze idzie słabiej, do europejskich rozgrywek też można się zakwalifikować. Mecz z białostocczanami jest niezwykle ważny dla legionistów. Potem zaraz wchodzą gry w europejskich pucharach, gdzie też są zakusy na prestiż i pieniądze. Przed Legią ciekawy czas. Dla nich ważne zimą było to, że nie stracili żadnego zawodnika czy przez odejście, czy przez kontuzję. Wiemy, że wcześniej odszedł Kramer, ale to były ich decyzje. To siła Legii, że zawodnicy zostali, pracują razem ze sztabem plus te zimowe transfery, to powinno dać jakość, ale ostatni mecz z Radomiakiem pokazał, że nazwiska i forma nie są na wysokim poziomie. Radomianie skleceni na szybko pokazali, jak się gra, z jaką energią, jak agresywnie i upokorzyli rywala.

Przygotowaliśmy takie subiektywne zestawienie transferów i numerem 1 jest na nim u nas w „Sporcie” Leonardo Rocha. Słusznie?

– Teoretycznie się zgodzę, ale powiem, że Rocha nie pasuje do składu i stylu gry Rakowa. Grając w Radomiaku, inaczej się poruszał i grał, niż teraz jest to w klubie z Częstochowy. Wchodzi na końcówki, bo tam się pracuje, są zadania w wysokim czy niskim pressingu, trzeba się inaczej ustawić i często jest tak, że zawodnik potrzebuje czasu, żeby sobie przyswoić pewne rzeczy, schematy, żeby były automatyzmy. W Radomiaku miał wolną rękę i zamieniał podania, które dostawał od kolegów na bramki. Teraz jest inna drużyna, inny styl i potrzeba czasu, żeby się wkomponować. Raków ma jeden cel, w pucharze nie gra, więc walczy o mistrzostwo, a Rocha w odpowiednim momencie może do wszystkiego dołożyć swoją cegiełkę. Zostało jeszcze trochę kolejek, a przy tej intensywności, jaka jest związana z grą częstochowian, szansa na grę w większym wymiarze może się jeszcze otworzyć.

Czy to jest dla pana niespodzianka, że wielu zawodników z ekstraklasy, żeby wymienić tylko Bochnaka, Hajdę, Kubicę czy Kocyłę zamienia ją na I ligę?                

– Niekoniecznie. W czubie I ligi jest kilka bardzo mocnych ekip i finansowo, i organizacyjnie, i sportowo, a przede wszystkim z ambicjami powrotu do ekstraklasy, a nawet czegoś więcej, bo te kluby i mają historię i możliwości, żeby nie tylko bytować w lidze, ale walczyć tam o coś więcej, żeby zaburzyć obecną hierarchię. Taki zawodnik, przechodząc do I ligi, jest świadomy, że zaraz może wrócić do ekstraklasy. Takim przykładem jest Krzysztof Kubica, który z Motoru przeniósł się do Niecieczy. Termalica naprawdę musiałaby to wszystko sobie spartolić, żeby nie awansować. Jest tam znany i doświadczony trener, który na pewno nie wypuści z ręki awansu. Tam jest solidna praca, w klubie są warunki, żeby się rozwijać. Z drugiej strony każdy ma nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie grał wśród najlepszych.  

To zimowe okienko jest chyba dość specyficzne także dla trenerów, prawda?

– Jest bardzo trudne. Na pewno trzeba się do niego odpowiednio przygotować, a czasami pewne ruchy wychodzą w ostatniej chwili. Trzeba być czujnym. Część tych transferów jest gotówkowa, część nie. Do tego po obozach i po rozpoczęciu rozgrywek można jeszcze poczynić kolejne działania, jak to widzieliśmy w ostatnich dniach. Czujność jest wskazana, bo na takim wypożyczeniu w ostatnim momencie wszystkie strony sporo mogą zyskać.

Co w tej chwili słychać u Leszka Ojrzyńskiego?

– Dbam o zdrowie, bo muszę dbać o formę. Jestem w Warszawie, a żona w Rzeszowie. Od ponad roku życie mi się trochę zmieniło. Co do piłki, to mam projekty, pomagam koledze w prowadzeniu piłkarskiej akademii. Też prowadzę tam różne zajęcia, bo człowieka, wiadomo, ciągnie na boisko. Piłka to moje życie, miłość i pasja. Cieszę się z takiej pracy, bo widzę, jak chłopcy w Akademii Milan mojego kolegi Marka Milankiewicza rosną w oczach, trafiają do kadr Mazowsza. No i co, czekam na jakąś propozycję. Rynek jest coraz trudniejszy, jest coraz więcej trenerów i młodych i zagranicznych. Tak to wygląda. Trzeba się w tym wszystkim odnaleźć, ale oby było zdrowie. Fajnie byłoby się w jakiś ligowy projekt zaangażować i przypomnieć, bo czas leci, a mogą o tobie zapomnieć.

Rozmawiał Michał Zichlarz               

Fot. Tomasz Folta / Press Focus

TRANSFEROWE ZIMOWE ZESTAWIENIE


Klub

Wydatki

Wpływy

Bilans (wszystko w euro)


Widzew Łódź

0

1,51 mln

1,51 mln


Stal Mielec

0

1,5 mln

1,5 mln


Radomiak

0

1,3 mln

1,3 mln


Jagiellonia Białystok

75 tys.

500 tys.

425 tys.


Górnik Zabrze

200 tys.

495 tys.

295 tys.


Pogoń Szczecin

0

250 tys.

250 tys.


Puszcza Niepołomice

162 tys.

330 tys.

168 tys.


Śląsk Wrocław

330 tys.

350 tys.

20 tys.


Piast Gliwice

0

0

0


GKS Katowice

0

0

0


Korona Kielce

0

0

0


Lechia Gdańsk

0

0

0


Motor Lublin

170 tys.

0

-170 tys.


Zagłębie Lubin

350 tys.

0

-350 tys.


Cracovia

500 tys.

0

-500 tys.


Raków Częstochowa

950 tys.

0

-950 tys.


Lech Poznań

2,32 mln

0

-2,32 mln


Legia Warszawa

4,75 mln

0

-4,75 mln



( opr. zich )
Źródło: Transfermarkt