Nowi w grze
Radomiaka trudno ocenić. Stać ich na wszystko, na porażkę 0:5 z Jagiellonią, ale też na dobre spotkanie - podkreśla przed sobotnim meczem Jan Urban.
Kto kogo? Jesienią w pucharze Radomiak wygrał w Zabrzu. Jak będzie teraz? W starciu Taofeek Ismaheel i Paulo Henrique. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl
Za „Górnikami” niezbyt udany początek rozgrywek, bo w dwóch pierwszych meczach udało się zdobyć zaledwie punkcik. - Tych punktów nie jest za dużo. Na pewno szkoda meczu z Puszczą, ale to przeciwnik, który nam nie leży, nie tylko zresztą nam. W Szczecinie zagraliśmy słabiutkie spotkanie. Pogoń nas zdominowała. Nie byliśmy w stanie wykreować sytuacji. Z podwiniętym ogonem trzeba było wrócić do domu – ocenia szkoleniowiec zabrzan Jan Urban.
Potrafią zaskoczyć
Teraz przed górniczą jedenastką starcie z Radomiakiem, który podobnie jak Górnik zdobył wiosną jeden punkt, w rywalizacji przed tygodniem ze Śląskiem, ratując remis w doliczonym czasie po akcji zainicjowanej dalekim wyrzutem z autu. – Puszcza też w ten sposób gra, ale to zupełnie inna drużyna niż nasz pierwszy wiosenny przeciwnik. Ma w drużynie zawodników technicznych, których ciągnie do gry ofensywnej. Jak wiemy, zmienił się tam trochę skład, przede wszystkim nie ma wysokiego Rochy. Są jednak inni nowi zawodnicy, jak Mammadov, którego pamiętamy jeszcze z ŁKS-u, silny Kingue czy Pedro Henrique. Jest też oczywiście nowy trener – mówi trener Urban.
Radomiak w tym sezonie wygrał 3 z 10 meczach na wyjeździe. Pokonał - jako jedyny w lidze - Pogoń na jej terenie 1:0 w listopadzie, na początku rozgrywek wygrał też m.in. przy Bukowej w Katowicach 2:1, a pod koniec września w I rundzie Pucharu Polski zwyciężył w Zabrzu z Górnikiem 1:0 po dogrywce.
Kilka wyborów
W Zabrzu koncentrują się na sobie. Jak mówił podczas konferencji prasowej trener Urban, do dyspozycji będzie miał najprawdopodobniej wszystkich zawodników, łącznie z przeziębionym przed tygodniem Lukasem Podolskim i kapitanem Erikiem Janżą, który doznał z Pogonią kontuzji kostki. Możliwe jednak będą zmiany w składzie. Przypomnijmy, że w trwającym jeszcze przez 9 dni zimowym okienku transferowy, do Górnika trafiło aż pół tuzina zagranicznych graczy.
- Są brani pod uwagę. Pojawiło się kilku nowych chłopaków i na pewno będzie dla niech miejsce w kadrze. Tacy piłkarze, jak napastnik Ousmane Sow, obrońca Matusz Kmet czy pomocnik Filip Prebsl dobrze wyglądają i są do dyspozycji. Co do Abattiego, który zadebiutował z Pogonią, to chyba trochę za wcześnie daliśmy mu szansę. Z kolei Matija Marsenić jest po długiej kontuzji – ocenia szkoleniowiec górniczego zespołu.
W drużynie dalej jest też Sinan Bakis. Turek miał trafić do Ankaragucu, ale okienko transferowe w tym kraju już jest zamknięte. Dalej jest więc do dyspozycji sztabu szkoleniowego i wiele wskazuje na to, że tak będzie do końca rozgrywek, choć w klubie nie ukrywają, że jakby znalazł się chętny na jego usługi, to nie będzie problemów z rozwiązaniem umowy.
- Dziś nie ma problemu, bo kadra jest znacznie liczniejsza. Choćby w takim środku pomocy mamy na teraz duet Sarapata – Hellebrand, a są jeszcze pozyskani Prebsl i Liseth. To jest jakaś alternatywa. Podobnie prawa obrona, gdzie gra Dominik Szala. Owszem, ostatnio popełnił błędy, ale rozwija się i korzystamy z niego. Na tą pozycję przyszedł Słowak Kmet i to też kolejna alternatywa – podkreśla Jan Urban.
Dodajmy, że jeszcze przed meczem z Radomiakiem szkoleniowiec Górnika miał rozmawiać z działaczami na temat swojej nowej umowy, bo stara kończy się w czerwcu. Co z tych rozmów wyniknęło dowiemy się w najbliższym czasie.
Michał Zichlarz