Nowe konie w stajni
Rozmowa z Jackiem Bąkiem, 96-krotnym reprezentantem Polski
Przemysława Wiśniewskiego z powodu nadmiaru żółtych kartek zabraknie w meczu z Holandią. Ale zapomnieć o nim nie wypada, świetnie wprowadził się do kadry Fot. PAP/Piotr Nowak
Jakie były pana pierwsze refleksje po wygranej z Litwą w Kownie?
- Najważniejsze są trzy punkty. Wcześniej ten zespół był trochę inaczej ustawiony. Widać ewidentnie, że Jan Urban tchnął nowego ducha w reprezentację. Tę drużynę ogląda się zdecydowanie inaczej niż wcześniej. Na samym początku kadra Michała Probierza wyglądała fajnie, ale potem już było tragicznie. Niech się Urbanowi wiedzie jak najlepiej, bo widać, że zawodnicy idą za nim w ogień. Nie jest to może jeszcze ideał, ale pozytywną zmianę widać gołym okiem.
Gramy dużo lepiej, ale czy widzi pan zmiany również poza boiskiem?
- Powiedziałbym nawet, że to przede wszystkim jest zmiana mentalna. Kluczowe było odblokowanie niektórych zawodników. Za poprzednika piłkarze wyglądali, jakby grali za karę. Obecnie widać, że grają z przyjemnością i w taki sposób, jak sobie wcześniej zaplanują.
Widać też odkrywanie nowych zawodników. Bohaterem meczu z Litwą został Sebastian Szymański, na którego pewnie niewielu by postawiło.
- To jest to o czym mówię: zawodnicy pokazują się ze zdecydowanie lepszej strony. Świetnie do kadry wszedł też Przemek Wiśniewski. Nowe konie pojawiły się w stajni i to bardzo cieszy. Kadra nie zmieniła się tak bardzo personalnie, ale gra zdecydowanie inaczej. Tu nastąpiła najważniejsza zmiana. Jeśli na kadrę zawodnik przyjeżdżał za karę, to nie miało szansy się udać. Zresztą tak będzie z każdą pracą, jeśli nie chcemy do niej chodzić. Jak się przyjeżdża z zadowoleniem, to jest zupełnie inna bajka.
Wywołał pan Przemka Wiśniewskiego. To jest zawodnik wręcz wynaleziony przez Jana Urbana w bardzo krótkim czasie. Obecnie trudno sobie bez niego wyobrazić defensywę.
- Bez dwóch zdań to kawał chłopa, odnalazł się świetnie w defensywie. Gra w dobrym klubie i widać, że liznął tej europejskiej piłki. Warunki fizyczne ma fantastyczne, niektórzy rywale mogą się nawet go trochę wystraszyć. Nam takiej świeżej krwi bardzo brakowało.
Obrona nie popełnia błędów, ale równie mocno cieszy chyba fakt, że Robert Lewandowski nadal strzela bramki.
- Najlepszy piłkarz w historii polskiej piłki, więc nie może być inaczej. Niektórzy, mówiąc brzydko, już wieszali na nim psy. Grajmy z Lewandowskim najdłużej jak tylko się da, bo reprezentacja na tym zyskuje.
Jednak niektórzy kibice nadal narzekają, że "z Litwą to powinno być wyżej"...
- Już nie przesadzajmy... Oczywiście ci narzekający będą zawsze. Komuś będzie za mało goli, innemu za długa trawa, a to, że gramy wieczorem, a nie po południu. Skupiając się na Litwie: naprawdę nie był to łatwy mecz. Litwini Holendrom wcześniej strzelili dwie bramki, my zachowaliśmy czyste konto. Ktoś, kto chce marudzić, zawsze znajdzie jakiś powód.
Trzy zwycięstwa i remis - bilans Jana Urbana na razie wygląda rewelacyjnie, biorąc pod uwagę, że grał na wyjeździe z Holandią.
- Mieliśmy trudno. Ten wyszarpany remis zdecydowanie musimy docenić. Ja się cieszę, że w tej kadrze coś się zmieniło. Powtórzę jeszcze raz - jeśli piłkarze grają w niej dla przyjemności, to przyjemnie się ją również ogląda. Widać, że Jakub Kamiński zaczyna się odbudowywać. Co chwilę rodzi się coś pozytywnego w tej reprezentacji i jest to zasługa trenera.
Jedna rzecz, którą w reprezentacji najbardziej odmienił trener Urban to...?
- Mental. Zawodnicy zyskali spokój w głowie, dzięki czemu mogą grać najlepiej jak potrafią. Głównym celem zmiany szkoleniowca było właśnie dotarcie do zawodników i to się udało. Fakt, że trener podczas kariery piłkarskiej grał w silnej lidze hiszpańskiej i strzelał tam bramki, pewnie również miał jakieś znaczenie dla kadrowiczów. Z drugiej strony Zbigniew Boniek też grał w Juventusie, a jako trenerowi kadry mu się nie udało. Nie jest powiedziane, że jeśli ktoś był dobrym piłkarzem, to będzie dobrym trenerem. Trener Urban ma akurat to i to.
System eliminacji jednak jest taki, że praktycznie przesądzone jest, że zagramy w barażach.
- Dla mnie ta zmiana, że teraz liczą się bramki, a nie bezpośrednie mecze, jest trochę dziwna. Przez to nawet wygrana z Holandią w tabeli raczej niewiele nam da, natomiast ona byłaby dla nas bardzo cenna. Uważam, że wcale nie stoimy na straconej pozycji przed tym listopadowym meczem. Gramy ciekawy futbol, nieprzewidywalny, a przede wszystkim niełatwy dla przeciwnika. Skoro Litwa strzeliła jej dwa gole, to dlaczego nam ma się to nie udać? Taka wygrana z Holandią miałaby niezwykły smak. Rywale nie będą mieli u nas łatwo. Już im trochę krwi napsuliśmy, a możemy jeszcze więcej.
Z Finlandią oraz Nową Zelandią zagraliśmy na Stadionie Śląskim. Dla wielu to stadion mityczny nazywany domem reprezentacji. Kadra powinna tu grać częściej?
- Na Śląskim zagrałem mnóstwo spotkań i nie mogę złego słowa powiedzieć na ten stadion. To była nasza baza, historia polskiej piłki, ale po tych wszystkich przebudowach - jeśli mam być szczery - jestem za grą w Warszawie na PGE Narodowym. Śląski był Kotłem Czarownic, ale to się trochę zmieniło.
Może rotacja byłaby dobra? Mamy więcej pięknych stadionów w Polsce.
- Można się zastanowić, ale na dziś Narodowy wydaje się optymalnym wyborem. Kiedyś tak było na Stadionie Śląskim, teraz osobiście odczuwam tę magię na Narodowym.
Krótko - pojedziemy na mundial?
- Wydaje mi się, że tak. Baraże będą ciężkie, ale pozostaję optymistą.
Co pan myśli o tym, że po raz pierwszy zagra na nim aż 48 drużyn?
- Dla mnie to jest dużo, pewnie dla wielu innych osób również, ale nic z tym nie możemy zrobić poza wyrażeniem swego zdania. Powiedziałbym nawet, że to o dużo za dużo. Kibice chyba nie będą mieli możliwości obejrzenia wszystkich spotkań, bo część siłą rzeczy chyba będzie musiała na siebie nachodzić. Nie jestem zwolennikiem tak rozbudowanego formatu mistrzostw świata.
Świetnie w eliminacjach EURO 2027 radzi sobie nasza młodzieżówka. Myśli pan, że trener Urban sięgnie niebawem po kilku zawodników z drużyny Jerzego Brzęczka?
- Jest to bardzo ciekawe i silne zaplecze pierwszej reprezentacji. Wygrywają naprawdę w fajny sposób, zobaczymy jak to będzie dalej wyglądało. Kacper Urbański zrobił krok do tyłu, bo był już w pierwszej drużynie, ale niewykluczone, że niedługo znów wróci do drużyny Urbana. Bardzo ciekawym graczem jest tam choćby Tomasz Pieńko. Oby jak najwięcej z nich zrobiło kariery i trafiło do pierwszej kadry.
Oprócz reprezentacji w ostatnim czasie radości dostarczają nam również polskie kluby w Europie. Liga Konferencji swoim poziomem trochę zamazuje faktyczny obraz naszej piłki klubowej?
- Na pewno ten trzeci puchar trochę odstaje, ale cieszmy się z tego, co mamy. Nie mamy drużyn w Lidze Mistrzów czy Europy, to możemy ucieszyć się przynajmniej z tego. Jakie mamy inne wyjście? Bardzo ważne są punkty, które zdobywamy do europejskiego rankingu dzięki tym rozgrywkom. Zawsze rywalizacja z klubem z innego kraju jest wartościowa i podnosi umiejętności. Na dziś stać nas właśnie na Ligę Konferencji i nie powinniśmy się na nią obrażać.
Rozmawiał Mariusz Rajek
Jacek Bąk. Fot. Tomasz Folta / Press Focus
