Sport

Nowa drużyna Jopa?

Wisłę Kraków czeka wiele zmian, ale nazwisko pierwszego trenera ma pozostać to samo.

Mariusz Jop dostanie szansę poprowadzenia drużyny od początku sezonu? Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

WISŁA KRAKÓW

Ostatniego dnia czerwca wygasają kontrakty 11 piłkarzy, a trzej kolejni przez dłuższy czas nie będą gotowi do gry z powodu kontuzji. Umowa trenera Mariusza Jopa obowiązuje jeszcze przez rok i jeżeli sam nie zdecyduje o odejściu, to powinien poprowadzić Białą Gwiazdę w kolejnym sezonie.

Będzie duży ruch

Przed krakowskim klubem czwarty sezon na zapleczu ekstraklasy. Tak długo poza elitą nie był jeszcze nigdy w 119-letniej historii. Rok temu, gdy nawet nie zakwalifikował się do baraży, drużyna przeszła solidną przebudowę. Przed sezonem i w jegotrakcie podpisano umowy z ośmioma nowymi graczami. Teraz zmian kadrowych może być jeszcze więcej. Niedługo wygasają kontrakty trzeciego bramkarza Antona Cziczkana, środkowych obrońców Josepha Colleya, Igora Łasickiego i Kacpra Skrobańskiego (poważnie kontuzjowany), bocznych obrońców Bartosza Jarocha, Giannisa Kiakosa i Dawida Szota, pomocników Jesusa Alfaro, Patryka Gogóła i Jamesa Igebekeme, a także skrzydłowego Angela Baeny. Jeszcze długo nie będą dostępni skrzydłowy Piotr Starzyński i pomocnik Bartosz Talar, a także Alan Uryga i Rafał Mikulec, którzy poważnych urazów nabawili się na finiszu sezonu. W ostatnim meczu koszmarnego złamania nogi doznał Mikulec, wymuszone były też zmiany Baeny i Marka Poletanovicia – naderwali mięsień dwugłowy i czeka ich kilka tygodni przerwy w treningach. – Na pewno w takim gronie się już nie zobaczymy. Na pewno będą zmiany, bo Wisła musi wrócić do ekstraklasy. Czy zostanę? Nie wiem. Trudno coś powiedzieć w tym momencie. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw – nie krył po porażce z Miedzią Igor Łasicki.

Zbudować na nowo

Nawet jeśli część obrońców przedłuży umowy, to i tak ta formacja musi zostać wzmocniona i zbudowana na nowo, ponieważ Uryga i Mikulec byli czołowymi postaciami. Jeszcze przez dwa lata ważny kontrakt ma Angel Rodado, a Baena w ostatnich miesiącach zaczął spełniać oczekiwania, więc dał argumenty, by spróbować go zatrzymać. – Nie mogę obiecać, że zostaną w Wiśle. Każdy z nich ma swoje marzenia i ambicje – tłumaczył prezes Jarosław Królewski. Rodado ciągnął Wisłę, bardzo się związał z klubem i miastem, ale mocno liczył, że kolejny sezon rozegra już w ekstraklasie. Jest w najlepszym wieku dla piłkarza (w marcu skończył 28 lat) i gdy znów otrzyma ciekawą ofertę z lepszego klubu, może się skusić. Niewykluczony jest także scenariusz, że krakowianie będą go musieli sprzedać, chcąc poprawić sytuację finansową. Trener Mariusz Jop po odpadnięciu z baraży nie chciał deklarować, czy zostanie w klubie. Nie mówił „nie”, podkreślając, że dla niego priorytetem jest dobro Wisły, a nie jego personalne ambicje. – Nie będziemy robić rewolucji w tym zakresie. Udowodnił, że zna się na swoim fachu. Myślę, że pomożemy trenerowi w oknie transferowym i rozpoczniemy ten sezon w spokoju – zapowiedział Królewski.

Średnia powyżej 2 punktów

Przeciwnicy takiej decyzji powiedzą, że Jop „nie dowiózł” awansu, tak jak w 2023 roku Radosław Sobolewski. Zwolennicy mogą zwracać uwagę, że co prawda drużyna zawiodła w najważniejszym okresie, ale w tym roku – wyłączając kilka spotkań – nie męczyła się jak w schyłkowym okresie pracy „Sobola”, który po nieudanej końcówce sezonu utrzymał posadę, a od końca września – gdy Jop zastąpił Kazimierza Moskala – jego bilans w I lidze to 17 wygranych oraz po pięć remisów i porażek (średnia punktów 2,07). Kolejne rozgrywki będą dla wiślaków spokojniejsze, bo nie będą musieli łączyć walki w lidze z europejskimi pucharami, przez co latem 2024 stracili trochę punktów, których zabrakło do walki o bezpośredni awans.

Michał Knura