Sport

Nocny powrót na Śląsk

Dramatyczne mecze obejrzeli w niedzielę kibice w Kaliszu i Elblągu. Debiutujący przed własną publicznością Tauron Ruch Szczypiorno przegrał wygrane spotkanie, a Sośnica poległa w rzutach karnych, ale zapunktowała.

Simona Szarkova (tyłem) i Sara Kovarzova pazurami wydzierały w Kaliszu pierwsze w tym sezonie punkty. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik

ORLEN SUPERLIGA KOBIET

Jeżeli przed meczem w Kaliszu trener trener PR Koszalin Dmytro Hrebeniuk narzekał na brak sportowego szczęścia na początku sezonu, to w niedzielę farta jego podopieczne miały całą furę.

Fantastyczna Mai Gomaa

W 49 minucie po wykorzystanym rzucie karnym Anny Diablo miejscowe szczypiornistki po raz pierwszy w tym niesłychanie zaciętym spotkaniu objęły trzybramkowe prowadzenie (22:19) i wydawało się, że mają mecz pod kontrolą. Wkrótce dla uspokojenia emocji o minutową przerwę poprosił trener Ivo Vavra i wtedy - ku osłupieniu kaliskich kibiców - spełnił się najgorszy z możliwych scenariusz. Jego dziewczęta zupełnie straciły głowę. Podały tlen siódemce z Koszalina, która wietrząc nadzieję na odwrócenie losów meczu, wykorzystała dziecinne błędy Ruchu Szczypiorna. Biało-zielone natychmiast wzięły się w garść. Przeprowadziły szybkie kontry, a po trafieniach Elif Aydin, Sary Kovarzovej i Nicoli Żmijewskiej były już na prowadzeniu (24:22 w 57 min). Na półtorej minuty przed końcem bramkę dla miejscowych zdobyła Nadia Bury. Chwilę później mógł być remis, ale rzut Małgorzaty Trawczyńskiej odbiła Mai Gomaa, stając się bohaterką meczu i pieczętując wygraną ekipy z Koszalina. Warto dodać, że Egipcjanka broniła kapitalnie, bo na poziomie 47 procent.

Najlepsza w Afryce i... w Kaliszu

Zespół z Koszalina, który w pierwszych czterech spotkaniach zmierzył się z czterema najlepszymi drużynami ubiegłego sezonu, doznając czterech porażek, wreszcie się przełamał, zdobywając pierwszy komplet punktów. Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz musi o nie walczyć w dalszej części ligowych zmagań. - Dziękuję dziewczynom, bo pokazały charakter. Każda z nich dołożyła cegiełkę do wygranej, a Gomaa pokazała, że jest najlepszą bramkarką Afryki. Dedykuję to ważne zwycięstwo kibicom – powiedział trener Hrebeniuk i powtórzył to, co mówił przed tym spotkaniem. - Nasz zespół dopiero się buduje, mamy sporo nowych zawodniczek, popełniamy sporo błędów. Dziś brakowało skuteczności, stąd ta nerwówka w końcówce. Gwarantuję jednak, że z meczu na mecz będziemy wyglądać coraz lepiej – dodał, przypominając, że następny ważny mecz jego drużyna zagra w niedzielę na wyjeździe z Galiczanką Lwów.

Przegrały wygrany mecz

Niepocieszony był natomiast Ivo Vavra. - Przegraliśmy wygrany mecz – podsumował smutno czeski szkoleniowiec Ruchu Szczypiorna. - Ciężko coś więcej na gorąco powiedzieć... Przez większą część mecz był w naszej „mocy”, ale w końcówce zabrakło dyscypliny. Graliśmy w osłabieniu i przestał działać zegar. Nie wiedziałem, ile jest do końca kary. Muszę przeanalizować, czy w tych końcowych momentach mogłem coś więcej zrobić. Nie rzuciliśmy też dziesięciu „setek”. Po raz kolejny zabrakło nam skuteczności, więc może zamiast dbać o kondycję, przygotowywać się taktycznie, jeszcze więcej czasu trzeba poświęcać na rzuty... Tylko ile można rzucać? Sam już nie wiem. Smutny koniec, a szkoda, bo na widowni byli nasi sponsorzy. Dla nich też chcieliśmy wygrać.

„Pudło” w wojnie nerwów

Chorzowsko-kaliskie „nomadki” wracały na tarczy niedzielną, nocną porą na Górny Śląsk, gdzie mieszkają i trenują. W tym samym kierunku i mniej więcej o tej samej porze podróżowała z Elbląga gliwicka Sośnica. W przeciwieństwie do podopiecznych trenera Vavry, dziewczęta Michała Kubisztala wiozły pierwszy punkt, ale euforii w autokarze również nie było. Gliwiczanki, goniąc przez większą część meczu wynik (7:3, 7:7, 10:6, 21:15, 25:21, 31:28, 33:33), w samej końcówce po bramce Karoliny Mokrzkiej dopadły faworyzowane piłkarki Startu, czwartej siły Orlen Superligi, doprowadzając do remisu na 10 sekund przed syreną. W wojnie nerwów, jaką są rzuty karne, raz spudłowały w przeciwieństwie do bezbłędnych rywalek, które zainkasowały 2 punkty za zwycięstwo, a „oczko” nadziei dopisała Sośnica, która w najbliższą niedzielę podejmie chorzowsko-kaliską „czerwoną latarnię”. Potyczka ostatnich zespołów zapowiada się niezwykle interesująco.

Zbigniew Cieńciała

◼ Tauron Ruch Szczypiorno Kalisz - PR Koszalin 23:24 (13:12)

RUCH: Gryczewska, Fornalczyk - Stokowiec 5, Trawczyńska 3, Gęga 5/3, Petroll 2, Szarkova, Doktorczyk 3, Jasinowska 2, Bondarenko, Diablo 2/2, Bury 1, Jeziorska. Kary: 12 min. Trener Ivo VAVRA.

KOSZALIN: Gomaa, Klarkowska - Furmanets 4, Nowicka 1, Bayrak, Rycharska 2, Arsenievska 3, Aydin 4, Żmijewska 1, Lasek 1, Kovarzova 4, Jura, Koper 4. Kary: 6 min. Trener Dmytro HREBENIUK.


◼ Energa Start Elbląg - SPR Sośnica Gliwice 34:34 (21:15) rzuty karne 5-3

START: Suliga, Ciąćka - Pahrabicka 6, Zych 6, Wicik 1, Grabińska 9/5, Kozłowska 2, Tarczyluk 1, Szczepaniak 2, Masalowa 2, Dworniczuk 3, Kuźmińska, Peplińska, Chwojnicka, Szczepanek 2. Kary: 4 min. Trenerka Magdalena STANULEWICZ.

SOŚNICA: Glosar, Wawrzynkowska - Dmytrenko 5, Mokrzka 7/3, Guziewicz 2, Tukaj, Skubacz 2, Andronik 6/1, Strózik 3, Kaczmarek 2, Leśniak 1, Kozimur 3, Szczotka 1, Pilikauskaite 2, Polaszkova. Kary: 10 min. Trener Michał KUBISZTAL.

1. Zagłębie

5

15

183:124

2. Lublin

5

12

163:127

3. Piotrcovia

4

9

123:102

4. Kobierzyce

3

9

97:81

5. Start

5

8

153:158

6. Gniezno

5

6

140:152

7. Galiczanka

5

6

126:142

8. Koszalin

4

3

128:170

9. Sośnica

5

1

141:175

10. Ruch

4

0

107:130

6. seria - 8-12 października: Zagłębie - Lublin, Piotrcovia - Start, Sośnica - Ruch, Gniezno - Kobierzyce, Galiczanka - Koszalin.

(mar)