Sport

Nocny incydent i powrót gwiazdy

Ekstraklasa wystartowała w cieniu wydarzeń w Dąbrowie Górniczej. W pierwszym meczu Zastal po dogrywce przegrał z Górnikiem.

Marc Garcia wraca do Dąbrowy Górniczej. Dominic Green przebywa w szpitalu, a klub nie chce ujawnić powodów. Fot. Lukasz Sobala / PressFocus

ORLEN BASKET LIGA

Po słynnych wydarzeniach na plebanii, teraz mamy kolejne szokujące zdarzenie w Dąbrowie Górniczej. Chodzi o zawodnika Dominica Greena, który w tym sezonie miał być gwiazdą miejscowego klubu. Koszykarz niespodziewanie trafił do szpitala, ale nie z powodu kontuzji na treningu czy w czasie meczu. "MKS Dąbrowa Górnicza S.A. informuje, że Dominic Green trafił do szpitala w następstwie zdarzenia. Stan zawodnika jest stabilny, lecz wymaga dalszej opieki medycznej, dlatego w najbliższym czasie nie będzie uczestniczył w treningach. Klub będzie informował o stanie zdrowia Dominica za pośrednictwem oficjalnych komunikatów" - enigmatycznie poinformował na swoim profilu na Facebooku MKS.

Władze klubu trzymają w tej sprawie język za zębami, prezes Łukasz Żak przekazał tylko w jednej z rozmów, że chodziło o "incydent nocny" oraz, że sprawę bada policja. Niejasny komunikat klubu wręcz zaprasza by snuć domysły, kibice zastanawiają się czy chodzi o bójkę w jakiejś dyskotece czy inne równie nieciekawe zdarzenie.

MKS błyskawicznie znalazł zastępcę. To Marc Garcia, który grał przed rokiem w Dąbrowie Górniczej i był jedną z gwiazd zespołu. Hiszpan wystąpił w 29 spotkaniach, średnio zdobywał blisko 18 punktów w meczu, zapamiętano szczególnie jego spektakularny rzut w Łańcucie, gdy trafieniem z połowy boiska zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. W minionym sezonie jako zawodnik słoweńskiej Krki Nove Mesto zagrał tylko w 13 spotkaniach Ligi Śródziemnomorskiej, bo w lutym nabawił się poważnej kontuzji stopy.

Nie jest jasne czemu na początku października pozostawał bez klubu. Teraz podpisano z nim kontrakt krótkoterminowy z możliwością przedłużenia umowy na cały sezon.

"Marc reprezentuje nowoczesny typ europejskiego koszykarza – wszechstronnego gracza o dobrych umiejętnościach technicznych, solidnym rzucie z dystansu i wysokiej koszykarskiej inteligencji. Do Dąbrowy Górniczej powraca, żeby odbudować się po kontuzji i udowodnić swoją wartość w koszykarskim świecie" - informuje klub z Zagłębia.

MKS inauguruje ligowe rozgrywki w sobotę, zagra we własnej hali z Czarnymi Słupsk.

W piątek jako pierwsi tym sezonie na boisko wybiegli zawodnicy Zastalu i Górnika Wałbrzych. Po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją wreszcie na parkiecie zobaczyliśmy Andy’ego Mazurczaka, kadrowicza, byłego MVP ekstraklasy. Latem doskonały rozgrywający wraz z trenerem Arkadiuszem Miłoszewskim przeprowadził się ze Szczecina do Zielonej Góry. Od pierwszych minut widać było, że Andy jest spragniony gry - po pierwszej połowie był najskuteczniejszym graczem na boisku (13 punktów), jedynym który miał dwucyfrowy dorobek punktowy. To głównie dzięki skuteczności Mazurczaka Zastal schodził na długą przerwę przy 6-punktowym prowadzeniu (34:28).

Po przerwie role się odwróciły. Górnik odrobił straty i wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Dobrze grali Tauras Jogela oraz Amerykanie Lovell Cabbil i Ike Smith. W czwartej kwarcie prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Dwie minuty przed końcem Zastal prowadził, ale potem 6 oczek z rzędu zdobyli goście i to oni mieli 4 punkty zaliczki. Dwa osobiste Phila Fayne'a 11 sekund przed końcem doprowadziły do dogrywki. W dodatkowym czasie lepsi byli goście, którzy skrzętnie wykorzystywali straty miejscowych, zbierali też piłki w ataku. Warto zwrócić uwagę na skandaliczne zachowanie kibiców z Wałbrzycha, którzy swoim zachowaniem zakłócili końcówkę spotkania.

- To był bardzo trudny mecz. Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie nie mieliśmy za dużo możliwości do potrenowania w pełnym składzie, to ta wygrana, nabiera podwójnej wartości - powiedział trener Górnika, Andrzej Adamek. 

Mecz obejrzało ponad 4600 widzów! - Szkoda, że zawiedliśmy kibiców. Strach w ataku, w końcówce słaba obrona, kłopoty ze zbiórką i straty - wyliczał trener Zastalu, Arkadiusz Miłoszewski.


  ◼  Zastal Zielona Góra - Górnik Zamek Książ Wałbrzych 79:86 po dogrywce (17:15, 17:13, 15:24, 18:15, d. 12:19)

ZIELONA GÓRA: Mazurczak 26 (3x3), Matczak 9, Fayne 10, Szumert 8, Maughmer 13 (1x3) - Sulima, Cartier 9 (1x3), Sitnik 1, Woroniecki 3 (1x3). Trener Arkadiusz MIŁOSZEWSKI.

WAŁBRZYCH: Cabbil 23 (3x3), Anderson 8, Jogela 20, Marchewka 1, Benson 8 - Pemberton 5, Smith 11, Bojanowski, Kulka 6, Wyka 4 (1x3). Trener Andrzej ADAMEK.


◼ Legia Warszawa - PGE Start Lublin 90:68 (26:19, 19:13, 25:15, 20:21)

WARSZAWA: Graves 16 (2x3), Pluta 13 (1x3), Tass 8, Silins 6 (1x3), Kolenda 14 (1x3) - Czapla, Niedziałkowski 4, Shungu 8  (1x3), Wilczek 2, Hunter 16, Ponsar 3. Trener Heiko RANNULA.

LUBLIN: Krasuski 8 (2x3), Mack 18 (1x3), Hawkins 7, Ford 2, Griffin 11 - Wright 12 (1x3), Pelczar 3 (1x3), Tennyson 7 (1x3), Put. Trener Wojciech KAMIŃSKI

(pp)