Sport

Nikt nie lubi takich spotkań!

Dla Jana Urbana czwartkowy mecz z Nową Zelandią będzie „poligonem doświadczalnym”. Z tyłu głowy ma przede wszystkim eliminacyjne starcie z Litwą.

Zimny prysznic (deszczu) spadł na Jana Urbana i jego podopiecznych podczas poniedziałkowego treningu na Arenie Katowice. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Zgodnie z tym, co pisaliśmy w poprzednim numerze, ze względu na pory rozgrywania meczów niedzielnych i siatkę połączeń lotniczych, w wieczornym treningu na Arenie Katowice nie wzięli udziału wciąż będący w drodze Jan Bednarek, Jakub Kiwior, Bartosz Slisz, Matty Cash i Przemysław Frankowski. Nawet bez tych piłkarzy Jan Urban ma szeroki wybór podopiecznych i bardzo klarowną strategię na tegotygodniowy dwumecz, czyli czwartkowe starcie w Chorzowie z Nową Zelandią i niedzielny wyjazdowy bój z Litwinami o punkty eliminacji MŚ. - Mecz z Nowozelandczykami posłuży nam, by dać szansę tym, którzy dotąd grali mniej – mówi selekcjoner, pytany o zarys wyjściowej jedenastki na chorzowską potyczkę. - Szanujemy rywala, który jako jeden z pierwszych wywalczył sobie przepustkę do finałów mundialu, ale też wiemy, które z dwóch spotkań jest ważniejsze. Nie mówiąc już o tym, że przed meczem o punkty zapewne każdy trener obawia się o to, by któryś z podstawowych zawodników nie doznał kontuzji – nie kryje selekcjoner.

To nie były bardzo dobre mecze

Wrześniowe mecze z Holandią i Finlandią, które przyniosły nam bezcenne cztery punkty, Biało-czerwoni zaczynali tym samym składem. Ówczesną selekcję Urban wprost nazywa „udaną”. Teraz jednak – z racji kontuzji Nicoli Zalewskiego – powtórka jest niemożliwa. A poza tym... wciąż wiele elementów w grze naszej drużyny można poprawić, szukając nowych rozwiązań personalnych. - Czy jedenastka jest już zamknięta? W żadnym wypadku, nie tylko dlatego, że zdarzają się kontuzje – zdecydowanie odpowiada opiekun naszej reprezentacji, z perspektywy czasu oceniając rozegrane miesiąc temu spotkania. - To nie były bardzo dobre mecze. To były mecze dobre. Z Holandią zagraliśmy nieźle, choć potrzebna nam była odrobina szczęścia, by wywieźć punkt i na to szczęście sobie zapracowaliśmy. Wygraliśmy zasłużenie z Finlandią, ale widziałem też wiele rzeczy do poprawy – podkreśla Urban.

My nie jesteśmy tak mocni, Litwa nie jest tak słaba

To czysto sportowa analiza autorstwa selekcjonera, ale jest też psychologiczny aspekt szykującej się rywalizacji, o który zapytaliśmy Jana Urbana. - Dobre pytanie! Bo ani my nie jesteśmy tak mocni, ani Litwa tak słaba, jak mogłoby się wydawać. Litwini mają zdecydowanie mniej punktów niż powinni mieć – ocenia i przypomina okoliczności marcowej rywalizacji Biało-czerwonych z tym rywalem. - Na Stadionie Narodowym było nam bardzo trudno. Zwycięstwo dał nam strzał Roberta [Lewandowkiego – dop. aut.] po nodze zawodnika rywali: piłka zmyliła bramkarza i wpadła do siatki, ale nieco wcześniej to przeciwnicy mieli znakomitą sytuację z paru metrów...

Bez stuprocentowej koncentracji możemy mieć problem

Właśnie przygotowaniu mentalnemu do rewanżu poświęcone zostanie sporo czasu na rozpoczętym w poniedziałek zgrupowaniu. - Bez stuprocentowej koncentracji i bez odpowiedniego nastawienia możemy mieć w Kownie ogromne problemy. Do rywala trzeba podejść z dużym szacunkiem, ale zarazem i z pewnością siebie: że jesteśmy silni, że potrafimy, ale musimy być świadomi tego, że przeprawa będzie trudna, bo... nikt nie lubi takich spotkań, w których jest się faworytem na papierze. Będziemy o tym dużo rozmawiać z zawodnikami – deklaruje Jan Urban.

Dariusz Leśnikowski