Sport

Nikt Mołdawii nie zlekceważy

Historia spotkań reprezentacji Polski z tym rywalem jest pouczająca.

Dla Piotra Zielińskiego Mołdawia to rywal szczególny i to z niejednego powodu. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus

Z Mołdawią nasze „stosunki futbolowe” nie są szczególnie rozbudowane; ważkie występy piłkarzy tego kraju w naszej lidze są epizodyczne. Najbardziej dał się zapamiętać świetny technicznie pomocnik Alexandru Kurteian (inne wersje nazwiska: Curtian, Curteian, Curtianu), mistrz Polski z 1997 roku, a dekadę temu nawet... selekcjoner reprezentacji tego kraju. Chciały go VfB Stuttgart i Valencia, ale ostatecznie zapisał piękną kartę w Widzewie. Z kolei w kadrze Mołdawii na mecz, który odbędzie się na Stadionie Śląskim, znalazł się jednie Artur Craciun, zawodnik zdegradowanej w zakończonym sezonie Puszczy Niepołomice. 

Historia meczów między Polską a Mołdawią zaczęła się niespełna trzy dekady temu, sześć lat po wybiciu się tego państwa na niepodległość po rozpadzie ZSRR. Nasza reprezentacja zawsze była wyżej notowana od tego rywala, więc bilans mamy korzystny, choć nieidealny. Wszystko zaczęło się od eliminacji mistrzostw świata we Francji.

1996: 2:1 w Katowicach

Jeden z dwóch najbardziej pamiętnych meczów w tym zestawieniu. Naszą reprezentację prowadził wtedy Antoni Piechniczek, który musiał użerać się z zawodnikami pokroju Wojciecha Kowalczyka. Było to pierwsze zwycięstwo w meczu eliminacji od czerwca 1995 roku, gdy w eliminacjach ME Polska ograła Słowację w Zabrzu. Był to jednocześnie ostatni mecz w reprezentacji Ryszarda Stańka. Dla trenera Piechniczka najistotniejsze było, że udało się przełamać paskudną passę (było to pierwsze zwycięstwo kadry od 14 spotkań). Gole strzelali Ślązacy - najpierw ś.p. Henryk Bałuszyński, a potem Krzysztof Warzycha z rzutu karnego. Było nerwowo, bo w końcówce goście wbili kontaktową bramkę... Po meczu doszło do pamiętnego wywiadu młodego reportera Jacka Laskowskiego z selekcjonerem. Dziennikarz pierwszy raz przeprowadzał wywiad z poziomu płyty boiska. Spytał, czy trener spodziewał się takiej nerwówki i czy ten mecz był krokiem do przodu. Antoni Piechniczek aż zmarszczył brew. - A czy pana zdaniem nie był krokiem do przodu? Każdy trener spodziewa się raczej gratulacji po przełamaniu długiej, niepomyślnej passy niż narzekania na styl - stwierdził. Po latach przyznał mi, że się wtedy „zagotował”. - Cieszyłem się, bo wygraliśmy mecz o punkty, a tuż po nim miałem się spowiadać z tego, że... wygraliśmy. Pytanie reportera podniosło mi ciśnienie, ale dziś mógłbym go przeprosić, bo zachowałem się niewłaściwie - mówił mi selekcjoner po latach.

1997: 3:0 w Kiszyniowie

Po sprytnie rozegranej kampanii promocyjnej stery reprezentacji przejął Janusz Wójcik. Spełniło się marzenie Kowalczyka, które wygłosił po igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku: „Zmieniamy szyld i jedziemy dalej”. Cóż, zmienili, ale daleko nie pojechali. Na Mołdawię jeszcze benzyny starczyło… Był to rewanż eliminacji mistrzostw świata, które w tamtym momencie były już przegrane. Jeden z najlepszych meczów w reprezentacji Andrzeja Juskowiaka, jego jedyny hat trick w reprezentacji i jednocześnie… pierwszy hat trick w reprezentacji od pamiętnego wyczynu Zbigniewa Bońka w meczu z Belgią na mundialu w Hiszpanii w 1982 roku. Ciekawostka: zagrało 14 zawodników z 13 klubów - dwóch z Widzewa. Byli to jedyni przedstawiciele ekstraklasy, pozostali zawodnicy reprezentowali... 12 różnych klubów zagranicznych. Trener Wójcik odejdzie w niesławie dwa lata później, kiedy wskutek porażki w Sztokholmie straci szansę awansu na Euro 2020.

2011: 1:0 w Vila Real de Santo Antonio

Budujący reprezentację na mistrzostwa Europy odbywające się w Polsce i na Ukrainie selekcjoner Franciszek Smuda zabrał kadrowiczów na lutowe zgrupowanie do Portugalii i tam zagrał z Mołdawią. W trakcie spotkania testował nowe zestawienia w defensywie, ale... z nich potem nie skorzystał. Był to debiut w reprezentacji Michała Kucharczyka, a jedynego gola strzelił były zawodnik GKS-u Katowice Dawid Plizga, wówczas już snajper Zagłębia Lubin. Było to jego jedyne trafienie w reprezentacji. To spotkanie nie zapadło w pamięć. - Miałem obawy, że zespół nie wytrzyma 90 minut. Ci zawodnicy są w połowie przygotowań do sezonu. Wytrzymaliśmy, choć ostatnie pół godziny było ciężkie. Cieszę się, że nikt nie doznał kontuzji - mówił trener Smuda. Miejsce spotkania kojarzone było ze smutnego powodu: właśnie na tym stadionie, dwa lata wcześniej, zasłabła Kamila Skolimowska. Nasza mistrzyni olimpijska w rzucie młotem z 2000 roku zmarła w drodze do szpitala.

2012: 2:0 we Wrocławiu

Po nieudanym Euro w Polsce reprezentację przejął Waldemar Fornalik. Mecz eliminacji mundialu w Brazylii odbył się we Wrocławiu. Publiczności rozczarowanej przebiegiem mistrzostw Europy (zresztą właśnie na tym stadionie Polska straciła szanse na wyjście z grupy) nie pojawiło się wiele, obiekt nie wypełnił się nawet w połowie. Na rezerwie siedział wtedy Kamil Grosicki, który w piątek przeciw temu samemu rywalowi zakończy reprezentacyjną karierę. Cel osiągnięty, a bramki, które o tym przesądziły, zdobyli Jakub Błaszczykowski (z karnego) i Jakub Wawrzyniak (głową). Było słychać westchnienie ulgi, bo wcześniej Polska wygrała jeszcze przed Euro. Mołdawia więc znów pomogła się przełamać. Dla zmienionego w przerwie Marka Saganowskiego był to ostatni mecz w kadrze. Specjalnie w niej nie zaistniał, choć debiutował dokładnie 16 lat i 133 dni wcześniej.

2013: 1:1 w Kiszyniowie

Eliminacje mistrzostw świata. Pierwsze rozczarowanie w konfrontacji z Mołdawianami. Pierwszy raz nie udało się wygrać, w dodatku w meczu o punkty. Ostatni mecz w reprezentacji Jakuba Koseckiego, syna Romana. Tamten remis oznaczał, że Polacy praktycznie stracili szanse na przyszłoroczny mundial. Prowadzili po golu Błaszczykowskiego i asyście Roberta Lewandowskiego, ale potem dali sobie wbić wyrównującą bramkę. Na ostatnie pół godziny wszedł na boisko 19-letni Piotr Zieliński, który nie zdołał jednak odmienić losów meczu. Jeśli wyjdzie w piątek na Stadionie Śląskim, zagra w reprezentacji po raz setny.

2014: 1:0 w Abu Zabi

Sparingowa gra towarzyska w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jeden z pierwszych meczów nowego selekcjonera Adama Nawałki, który poruszał się wówczas trochę po omacku. Sprawdzał piłkarzy jedynie z polskiej ligi. Dość przypomnieć, że na bramce w jedynym występie reprezentacyjnym stał Michał Miśkiewicz (kto dziś pamięta tego zawodnika?). Był to też ostatni występ w reprezentacji Igora Lewczuka, Wojciecha Golli, Adama Kokoszki, Szymona Pawłowskiego, Dawida Plizgi i Mateusza Zachary, a także strzelca jedynego gola, Pawła Brożka. Padł on zresztą dość nietypowo. Piłka wpadła do bramki uderzona przypadkowo udem… Udo się, czy się nie udo? Tym razem się udało… Z zawodników, którzy tak udanie pokażą się dwa lata później na mistrzostwach Europy, zagrali Michał Pazdan, Karol Linetty i Wawrzyniak. Na trybunach zasiadło mniej niż 300 widzów - to jedna z najniższych frekwencji podczas meczów reprezentacji Polski.

2023: 2:3 w Kiszyniowie

Najbardziej bolesne, a przez to tak pamiętne starcie z tym rywalem. Jedyna porażka, w dodatku w eliminacjach mistrzostw Europy. Żeby uściślić - ból przyniosła dopiero druga połowa, po pierwszej Polacy prowadzili 2:0! Potem wszystko się posypało. Mołdawia nie może nadzwyczajnie kojarzyć się Piotrowi Zielińskiemu. Po jego stracie rywale zdobyli kontaktową bramkę i uwierzyli w siebie zaraz po przerwie. - To się niestety ode mnie wszystko zaczęło. To ja obudziłem zespół Mołdawii. Biorę to na siebie... Nie można robić takich strat w takim miejscu boiska. Byliśmy praktycznie całą drużyną na połowie przeciwnika - przyznał potem przygnębiony Zieliński w wywiadzie z TVP Sport. Gola decydującego o przegranej reprezentacja straciła 5 minut przed końcem. Klęska i najbardziej zawstydzający mecz za czasów selekcjonera Fernando Santosa. „Wstyd, żenada, kompromitacja” - grzmiały media. - Mogliśmy zamknąć ten mecz, a zaczęliśmy kumulować błędy. A kiedy to się zdarza, to jest to wstyd. Nie ma żadnego wytłumaczenia - przyznał Santos, który trzy miesiące i dwa mecze później został zdymisjonowany. Rywal był wówczas na 171. miejscu w rankingu FIFA! Okazało się, że nigdy wcześniej Polska nie uległa tak nisko sklasyfikowanemu rywalowi od momentu, gdy został wprowadzony ranking FIFA. A przecież wcześniej Polacy wygrali w towarzyskim meczu z Niemcami… Przegrana bitwa, ale wygrana wojna, bo na Euro pojechali.

2023: 1:1 w Warszawie

Michał Probierz zna reprezentację Mołdawii, grał z nią i łatwo nie było. W Warszawie Polacy przegrywali do przerwy, potem wyrównał Karol Świderski, który w piątek znów ma szansę na bramkę. Po tym remisie udało się jednak uratować awans - Polacy awansowali do finałów ostatnich mistrzostw Europy, dzięki zwycięskim barażom z Estonią i Walią. Niemniej Mołdawianie w ostatnim czasie sporo krwi naszym popsuli. Pora  się odkuć!

***

Ogółem w ośmiu meczach między obiema reprezentacjami pięć raz wygrywała Polska, dwa razy był remis, a raz zwyciężyła Mołdawia. Niemniej nie wygraliśmy z nią od ponad dekady...

Paweł Czado